.

.
"Człowiek, którego energie zaczynają się przelewać - musi się łączyć: z ludźmi, ze zwierzętami, z drzewami, a nawet ze skałami. Jeśli idzie po ziemi, łączy się z ziemią, jeśli pływa w rzece, łączy się z rzeką, jeśli patrzy na gwiazdy, łączy się z gwiazdami. Ale przede wszystkim człowiek taki znajduje swoje centrum i łączy się ze samym sobą". (Osho)

Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli. (Rumi)


Obserwuj Mar

Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

Kroki


kroki
brzmią tak różnie

na śniegu
skrzypią zimowo

na liściach
szeleszczą jesiennie

by w piasku plaży
zapaść się po kostki
i wydobyć się
biegiem
ku rosie wiosennej

w lesie
   odpocząć

zaułkiem nocy
skradają się
bezszelestnie

zawsze ubrane
w stopy
niezbędne


Dokąd poprowadzą nas w tym roku?

Przed nami setki nowych dni i nocy,
które czekają na wypełnienie
treścią
naszych zdarzeń, snów, spotkań,
uczuć i pragnień.
I marzeń, 
wiecznych jak powrót kwiatów na wiosnę. 

W jakie drogi wejdziemy,
jakie decyzje podejmiemy,
co damy, co weźmiemy,
kogo poznamy, kogo stracimy,
co zaplanujemy
i nigdy nie zrobimy?


Ale w Miejscu Spotkań Wymyślonych
nie ma dat.
Tutaj czasu nie odmierzają godziny,
tylko bicie serca.

W Nowym Roku i zawsze
niech serce właśnie wyznacza nam wszystkim
szczęśliwe drogi.
Na te właśnie drogi
pewnie skierujmy nasze kroki.

Zaproszenie do Salonu

Niezwykłym prezentem świątecznym
okazał się dla mnie styczniowy numer
„Nieznanego Świata”,
który właśnie kilka dni temu ukazał się w sprzedaży.
W dziale „Salon poezji ezoterycznej
opublikowano moje wiersze.
To dla mnie wielka radość, satysfakcja i wyróżnienie.
I dobry znak na nowy rok.

Sympatyków moich wierszy
zapraszam zatem do Salonu w Nieznanym Świecie...


... do Salonu, i nie tylko,
bowiem każdy numer "Nieznanego Świata"
to pasjonująca lektura.

Odświętne odejście

Gdzie teraz biegasz?
Z kim spacerujesz?
Mój Psie.
Przyjacielu.

Ja bez ciebie
przestałam.

Przyszedłeś ty do mnie
na tej Ziemi.
Teraz moja kolej
spotkać się z tobą,
gdziekolwiek jesteś.
Obiecuję odszukać
twoje przestrzenie.
Jeszcze nie raz
powędrujemy.

Niech no cię tylko znajdę!


5 lat temu, w noc wigilijną
rozstaliśmy się.
Negro odszedł na wieczne łąki.
Moja tęsknota za nim
jest nieskończona...


Na skraju nieba, rozdział 5

Ognisko dogasało dopiero nad ranem.
Ceremonia zakończona, choć słychać jeszcze
z oddali  niewidzialne bębny.
Onna siedzi w kucki przy ledwie tlącym się kręgu
po ogniu i grzebie w popiele. Trwa to jakiś czas.
Coś układa pieczołowicie w małym,
miedzianym garnczku.
I coś jej się chyba przypomina… z innych czasów,
z innych spotkań, z innych ceremonii…
Coś nuci pod nosem…


Dalszy ciąg opowiadania Na skraju nieba,
rozdział 5 napisany wespół z Olgą Jawor  tutaj


(foto: Olga Jawor)


A gdy już zejdziecie ze skraju nieba,
to Pod tym samym niebem
możecie odkryć piękny świat...

Zajrzyjcie tutaj

Pogoda

dzień
miniatura życia
sploty okoliczności
poematy złudzeń
mroki i zderzenia
dramat powtarzalności

czasami komedia

mróz ścina marzenia

otwierasz drzwi
za nimi następne

zamknięte...

na domiar złego
pada deszcz
marznąca mżawka
i jakieś lęki nocą
niezrozumiałe
zapewne
z poprzedniego wcielenia

w ciemnościach grudnia
męki istnienia

skarżysz się ludziom i Bogu
(czy On w ogóle cię słucha?)

tak... nawet odpowiada:
to jest czas na pogodę
ducha


(foto net)

Życie z duchami

           Pytasz,
co u mnie nad Morzem Śródziemnym?

Od dwóch dni silny wiatr wieje z północy
w kierunku Afryki,
mewy mają problemy z utrzymaniem równowagi,
a trzepot sukienek jest równie donośny jak szum fal
i liści palmowych.
Duchy natomiast nie mają żadnych szans -
zostały rozwiane
na wszystkie strony tej późnej już jesieni.

Poza tym kwiaty ciągle kwitną,
a turyści niezmiennie oblegają tawerny
i uliczne kawiarnie,
wieczorami, wsłuchani w gitary,
wystukują rytmy flamenco
i chłoną zmysłami śródziemnomorskie
smaki i zapachy,
podczas gdy ogniste falbany sukienek tancerek
zataczają kręgi aż do rana.
 

 
"Co najwyżej wspomnienia odżywają.
Kaleczy się czas co nie spełnia
męskiego głodu.
Życie choć ucieka
potrafi zatrzymać czas nad grobem".

(Zygmunt Jan Prusiński)



każdy ostatni oddech
powraca do ciszy
wieczność pochyla czoło
nad siostrą nieskończonością
obie niepojęte
jak westchnienie muszli
jak jęk skaleczonej mewy

puste krzesło na plaży
nieważne nad jakim morzem
wszystkie fale są takie same
chociaż zupełnie inne
też niepojęte
jak szkielety myśli
na cmentarzu umarłych wierszy

żaden czas nie może nasycić
męskiego głodu z braku miłości
wspomnienia odżywają
wspomnienia zabijają
tylko wiatr jest wiecznie młody
i szarpie wszystkich jednakowo –
kobiety żywe, kobiety duchy

i duchy ich sukienek


Cisza

żyj z chwili na chwilę,
ciesząc się niezwykłymi zwyczajnościami życia,
drobiazgami,
porannym sączeniem gorącej herbaty;
możesz sączyć ją w oświecony sposób
albo w sposób nieoświecony

jeśli sącząc gorącą herbatę  wczesnym rankiem
nie jesteś w tej chwili, 
ale myślisz o czymś innym,
że musisz gdzieś iść... coś zrobić...
przegapiłeś oświeconą filiżankę herbaty

(Osho)





rano chłonę senny bezruch domu

ciszę wiatru
i odległe szczekanie psów
ciszę dojrzewającej pomarańczy
i oświeconej filiżanki herbaty

zanim podniesie się 

hałas życia
bezszelestnym oddechem
dotykam budzenia się ptaków
bicia serca w skroniach

miękkie futro moich kotów

przygląda się wilgotnej trawie
mrówki szykują swój dom
na chłodne dni
zna ciszę listopadowy nów

gdy skończysz czytać

moje słowa, nic nie mów
o niczym nie myśl
pozostań w bezruchu
cisza sama
legnie ci u stóp

Bluszcz


zawsze sadziła bluszcz
w swoich życiowych ogrodach
wierniejszy był nawet
niż w pustych oknach
uparty stukot okiennic
wierniejszy był nawet
od cienia

oplatał czule
martwe drzewa przeszłości
i zgasłe, wypalone marzenia

niczego się nie bał
przemijania czy zimy
która co roku
przypadała zwykle akurat
pod koniec jej ulubionej
jesieni

uczyła się od niego
wspinania ku niebu
modlitwy szeptanej bez słów
uczyła się od niego
przyjmować wsparcie dębów
powracających wiosen
i wiecznej zieleni

Patrzę w niebo

zamiatam liście
listopadowe

podpalam małe kopce
delikatnie płoną
bez skargi
jakby w ogóle już
nie pamiętały
że były kiedyś pełne
soczystej zieleni

tylko człowiek pamięta
tyle zbędnych
kolorów przeszłości
które jakże często
też lepiej
byłoby spalić
bez żalu

oparta o miotłę
patrzę w niebo

uśmiecham się 
do swoich myśli
bo wiem

każdy dzień
przybliża mnie do wiosny


(foto: net)

Pisanie

Pisanie
 po nowych chmurach w niebie
  po nowych drzewach w sadach
  po nowych kwiatach w ogrodach
  po nowych rzekach na ziemi...

(Zygmunt Jan Prusiński)




kto dziś pamięta
słowo kleks
czy gdzieś jeszcze
można kupić kałamarze?

wciąż jeszcze piszę piórem
by kartka ugięła się
pod ciężarem wiersza
zbieram liście jesienne
i listy prawdziwe
z dna marzeń

poeto co wskrzeszasz w wierszach
białe noce i białe różańce
wiem, że częściej
dotykasz paciorków liter
czarnych jak kleks
przewlekanych przez palce czasu
na obrzeżach serca
niesionych wybrance


(Mar Canela)

Smutek późnego lata


wciąż jest ciepło
to jest miejsce, gdzie lato
zostaje na trochę dłużej

idę wąskimi uliczkami
nadmorskiego miasta
domy nasycone kolorami
października
z tawerny dobiegają
dźwięki gitary

    zostawiam wszystko gdzieś za sobą
smutek późnego lata
tak, wciąż jest ciepło


idąc myślę o jesieni
płonących kopcach liści
pieczonych o zmroku jabłkach
winie grzanym z goździkami

tęsknię....

mewa przecina niebo na pół
powietrze jest słono - morskie
chmury znikły w oddali
za grzbietami gór
zachłanność życia pcha mnie naprzód


Gdzie głóg rośnie... i czarny bez

Ale - jeśli ma się słowiańską duszę,
to tęskno Ci gdzieś do dziwnych miejsc,
gdzie głóg rośnie i czarny bez,
a kasztany opadają
uśmiechając się do swoich skorupek...

(Arek Irek)



znam takie miejsca
nie muszę nawet
wychodzić z domu
odsłaniam tylko firankę
zwykłego spojrzenia
i zaraz pojawiają się
uroczyska
znane i nieznane

narysuję ci mapę
po której trafisz
na wschodni brzeg marzeń
rzucisz kamień w jezioro
by zbudzić kręgi na wodzie
szczęście obudzi się samo

rozpoznasz tę chwilę
    przypomnisz ją sobie

poruszą się wtedy liście
dziwnych drzew
w dziwnych miejscach
poruszą się wtedy huśtawki
leśnych rusałek
lekko zadrży głóg
i czarny bez -
poruszą się wtedy historie
które nigdy nie miały się zdarzyć

To zbieram tej jesieni

cienie i mgły
są tajemnicą
jeszcze echo
razem z nimi
kiedy zgodnie
chodzą dreszczem
po plecach
wyobraźni

razem zamieszkują doliny
nie tylko te
między wzgórzami
również doliny
ludzkiej duszy
która sama w sobie
jest mgłą
nieprzeniknioną

cienie i mgły
snują się echem
twoich słów
pachnących ziołami




Arek Irek:


Mówisz -
jakie piękne
cienie i mgły
a ja cały dzień
zbierałem słońce
taki dziurawy
ten mój worek
ze słów
takie smutne
moje promienie
w dłoniach
to prawda -
czuję pustkę
tak dobrze
że Twój uśmiech
wykorzysta
każdą nitkę
babiego lata
aby być przy mnie
niewiele stracę
- może powiem
ale nie przyznam się -
dokładnie to zbieram
tej jesieni
...



Dziękuję Arku.

Pierwszy jesienny wieczór

Cantabria, północ Hiszpanii, Klaudia pisze:

"A gdy przysiądzie się trochę dłużej i posłucha,
to cicha nuta szemrze juz rzeką wiadomość o tym,
że pierwsze pożółkłe liście kasztanowca
pognały w dół, ku morzu..."


Ale tu u mnie, na południu
andaluzyjska aura wciąż nie sprzyja 
jesiennym nastrojom -
jest upalnie, sucho i bezwietrznie,
kwiaty kwitną,
a pomarańcze wiszą już na drzewach,
na razie jeszcze zielone,
by w najbliższych tygodniach zamienić się w małe,
pomarańczowe słoneczka.




Patrzę przez moje okno
z domu na wzgórzach:
w dole miasto wciąż pełne turystów,
w oddali brzeg Afryki,
a pomiędzy - szafirowe morze.

Tylko wieczory pachną już nieco inaczej,
ostrzej,
z pewną nutą imbiru i goździków,
a noc zaczyna wcześniej odbijać gwiazdy
w tafli morza...


Przypomina mi się nagle
jesienny obraz Eleny Dudiny
"Fin de verano"
Koniec lata.


To jest właśnie to nic

Całujesz niebieski kolor
dlaczego akurat ten?
Odbieram cię powrotami...

(Zygmunt Jan Prusiński)



całuję niebieski kolor
bo właśnie ten
podpłynął do ust
wprost z bezchmurnego
nieba

spokój kołysze się
razem ze mną
zaplątany w sznurkach
hamaka
i w moich włosach

cicho szemrze krew
sączy się czas
słodkiego nieistnienia

to jest właśnie to nic
którego mi potrzeba

lubię dni księżycowe
pośród słonecznych nocy
lubię powitania
lubię powroty

właśnie dlatego stale
muszę odchodzić
bezszelestnie
odciskając ślady
na ruchomych  piaskach


Późne lato


późne lato dojrzewa
jak winogrona
jak kobieta
preludium słodkiego wina
odwieczna mandala zmysłów
tao istnienia

przeżyj to
niosąc ciało w duszy
a duszę w przeczuciu
niedalekiej jesieni

schodząc ze szczytów lata
zachowaj ciepło w sercu
a blask letniego nieba
w błękitnym spojrzeniu

Jak wszystko

jeszcze wciąż
nie milkną we mnie
głosy świata
pragnienia i życia hałasy

zakłócają ciszę

szukam przejścia
by zostać
po drugiej stronie
wolności

drzwi są daleko
i blisko

wystarczy raz
dotknąć ręką nieba
by wiedzieć
że odległość jest złudzeniem

drzwi do ciszy
i wolność
są we mnie

jak wszystko

8 miesiąc - agosto


agosto czyli sierpień w Andaluzji
głęboko gorący piach
sukienki jak wiatr
jest tak jak lubię

pod koniec wakacji turyści
z żalem odjeżdżają
w swoje zimne strony
a ja właśnie tutaj
zewsząd wracam do domu

to właśnie jest szczęście
szklą się łuski horyzontu
oddycham wrzącą przestrzenią
jest tak jak lubię

W ogrodzie


może przyjdzie listonosz
albo
niepowtarzalna okazja
może chochlik z pobliskich łąk
gliniany krasnal
lub dziwna zjawa?

może mnie szukać wszelki wypadek
łut szczęścia nietrwały
jak ślady na wodzie
wieszam zatem kartkę na drzwiach:
drodzy goście, jestem
w ogrodzie

dopóki nie milkną cykady
drzwi i okna otwarte
na świat
w objęciach słońca zemdłał
wiatr

jestem, jestem w ogrodzie