Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Kość Zimy

Tak się to właśnie nazywa.
A gdy cię już dosięgnie,
chciałbyś wtedy...
Ach, nie, sam nie wiesz,
czego byś chciał naprawdę,
ale wydaje ci się,
że wkrótce serce ci pęknie,
tak bardzo tego chcesz".

*

 Noc prowadzi ciszę.
Od północy.
Podążają w milczeniu,
gwiazda w gwiazdę,
błyskiem w lśnieniu.

W tej ciszy usłyszałam
jak pękła kość Zimy.
Głośno. Z trzaskiem.
Cisza aż podskoczyła
z zaskoczenia.
Rozejrzała się,
ale nic nie zobaczyła.
Ze szczeliny po pęknięciu
sączy się szpik
jak woda z ogrzanego lodu.
Wchłania go ziemia.
To ją karmi.
Nasyca. Użyźnia.
Od zachodu.

lekko zakołysała się 
nad horyzontem.
Sypnęła nowymi kwiatami,
soczystymi kolorami, 
słodkimi nadziejami.
Odradza się,
szalona i bujna.
Ma pełne kieszenie nowego życia.
Od południa.

Szerokie pole.
Przystaję pośrodku.


Idziemy dusza w duszę.
Pojaśniała zorza
Kość Zimy pękła. Z głodu.
zagarnia nas w swoje ramiona.
Od wschodu.


Kość Zimy 
na północy ułożę.
Zeszłoroczna już mchem porosła.

Ladies and Gentleman,
wiosna!
Ach, wiosna! 🌷


"Dopiero wtedy zrozumiałem,
dlaczego drzewa i kwiaty 
nie mają głosu.
Gdyby było inaczej,
ogłuchlibyśmy od ich krzyku
przez te kilka tygodni".

Niecierpliwość

 niecierpliwią się w duszy
świetliste oddechy
czas już Marzannę
wrzucić w kipiel senną
zimo przepadnij!
śniegu wsiąknij
nasącz nić życia
drogocenną


niecierpliwią się w sercu
szkarłatne drgnienia
wiosenne szepty
niech nas obejmą
ptaki kluczami
otworzą niebo
przestrzeń wypełni
barwne piękno


niecierpliwią się w szafie
moje sukienki
już czas Marzannę
strącić w kipiel senną
jej czas się kończy
niech już odejdzie
a jej lamenty
nadaremno!


"błękitna przestrzeń mruga,
zaprasza do siebie 
skrzydeł nie nuży
pędzim sobie we trójkę:
i listek róży"

Głód

Kiedy idą zmiany,
idę razem z nimi.
Jestem zmianą.
Wdechem i wydechem.

Gdy padają pytania,
nie szukam odpowiedzi.
To ja jestem odpowiedzią.

Gdy płaczę
nie szukam winnych.
To ja jestem płaczem.
Śmiechem.

Gdy mgła zasnuwa przestrzeń
i niewiele widać -
widzę siebie.


Cisza bezszelestnie
przesuwa się po duszy.
Dźwięczy w ciele.

Samotność pokazuje 
co jest,
a czego nie ma,
co jest syte, a co głodne,
dotyka we mnie
Żywego.

Jem tylko wtedy,
gdy jestem głodna.

I to dotyczy w życiu
wszystkiego.