.

.
"Człowiek, którego energie zaczynają się przelewać - musi się łączyć: z ludźmi, ze zwierzętami, z drzewami, a nawet ze skałami. Jeśli idzie po ziemi, łączy się z ziemią, jeśli pływa w rzece, łączy się z rzeką, jeśli patrzy na gwiazdy, łączy się z gwiazdami. Ale przede wszystkim człowiek taki znajduje swoje centrum i łączy się ze samym sobą". (Osho)

Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli. (Rumi)


Obserwuj Mar

Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

Nie wiatr

"Nigdy nie było pierwotnego początku,
ani nie będzie ostatecznego końca. 
Znajdujemy się pośrodku.
Egzystencja nie jest stworzeniem, 
ale twórczością". 

(Osho) 



*


to nie wiatr
uprząta
trociny przeszłości
to nie wiatr
gna chmury po niebie
to nie wiatr
wzburza fale oceanu

*


dzwonki i liście poruszają się
chociaż nie ma wiatru -
o zmroku kamienie
wychodzą na przechadzkę
śladami ludzkich stóp
spojrzeniem 
zszywam ramy rzeczywistości
 obserwuję
powietrze pełne jest szeptów
i koronkowych słów
czas przędzony jak jedwab
cofa wskazówki zegara, czuję
wonną majową tkaninę

widzę jak płyną lata
i białe żaglowce chmur
chociaż nie ma wiatru

senne drzewa przymykają oczy
stół w ogrodzie przykryty
surowym płótnem ecru
szepty milkną, wiem
gdzieś ktoś się uśmiecha
ktoś się wita, żegna na zawsze
ktoś zapala papierosa
w oczekiwaniu na cud
ktoś gasi papierosa
i na nic już nie czeka -
płyną rzeki, płyną słowa, płyną wieki
wszystko w tym samym czasie
gdy ja piszę
a dzwonki i liście poruszają się
chociaż nie ma wiatru



"To, co chcemy ocalić, 
na pewno umrze, 
a to, co będzie istnieć wiecznie, 
będzie istnieć bez naszego wysiłku". 

(Osho) 

Za siedmioma

Za siedmioma lasami, za siedmoma górami...
jest kolejnych siedem lasów, gór i rzek.
Podróż jest daleka, mogą się przydać siedmiomilowe buty.
Wielkimi krokami przekroczymy przestrzeń.
Siedem dni tygodnia, siedem lat chudych i siedem tłustych.
Miniemy czas.
Zanim ujrzymy siedem cudów świata, 
możemy poznać miejsca od siedmiu boleści,
możemy też zostać zamknięci na siedem spustów.
A kiedy je wszystkie pootwieramy, okaże się
że wyjście było gdzieś z drugiej strony.
Otwarte.

A i trawa była miękka, bardziej zielona.
Nic nie kaleczyło stóp. Można było iść boso.



Właściwie to nigdzie ne trzeba było iść, bo wszystko było tutaj.
W tym pierwszym lesie, pod tą górą, wszystkie cuda świata.

Przybywamy do miejsca, z którego wyruszyliśmy.
Ci sami, ale jednak nie tacy sami.
Bo nawet tę samą piosenkę za każdym razem nucimy
trochę inaczej.

Patrzę, jak płyną chmury. Chmury patrzą, jak płynę ja.
Zrzucam zimową sierść.
Nucę te moje piosenki. Poznaję nowe.
Uwalniam, co chce być uwolnione.
Rosnę. Równoważę w sobie cienie i blaski,
słońca i księżyce, góry i doliny.

Sadzę kwiaty. Jem kwiaty.


Kwitnę.Jak ongiś, jak w młodości, 
choć już z całą dojrzałością przeżytych śmierci i narodzin.

Ogień płonie gdzieś głębiej.
Woda drąży podskórne korytarze. 
Powietrze w oddechu spokojnieje.
Ziemia miarowo przesypuje czas życia
w nieodwracalnej klepsydrze zdarzeń.

Od jesieni do wiosny


Gdy zeszłorocznej jesieni orzechy, kasztany, żołędzie i dzika róża
pojawiły się w wielkiej obfitości



podejrzewaliśmy, że może nastać chłodniejszy niż zwykle czas.
A i myszy uwijały się jak szalone.
I faktycznie - więcej padało, więcej w górach okolicznych śnieżyło,
nawet pod same okna śnieg przybył,
co zdarza się tu rzadko.




Gdy w styczniu odwiedziłam Polskę, 
też akurat biały puch malował niezwykłe krajobrazy.



W długie zimowe wieczory, w domowym zaciszu
zapragnęłam zrobić coś nowego, czego jeszcze nigdy nie robiłam.
Hasło DIY - Do It Yourself przemówiło i do mnie.
Co by tu zrobić?

Już wiem!
Mydła!
Na zdjęciu poniżej te pierwsze, eksperymentalne.


Robienie mydeł okazało się zajęciem niezwykle przyjemnym, 
wciągającym i alchemicznym.
Praca z wodorotlenkiem sodu wymaga skupienia i uwagi,
a wszystkie składniki muszą być dokładnie odmierzone,
za to przy ich wyborze możemy poszaleć.
Moje następne mydła, robione już pewniejszą ręką,
to cudownie pachnące mieszanki na bazie masła kokosowego,
shea i kakaowego, oliwy, olejków z awokado, słodkich migdałów,
różanego, rycynowego i innych.
No i dodatki:  sól morska, płatki owsiane, przecier marchewkowy,
suszone skórki pomarańczy, czerwona glinka.
W planie jeszcze inne wariacje na temat :)


Mydło do zębów kompletnie czarne, bo z węglem aktywnym.
Na bazie masła kokosowego i rycyny,
z dodatkiem ziemi okrzemkowej, cukru z brzozy,
olejku miętowego i węgla właśnie.


Wszystkie mydła na razie leżakują i dojrzewają -
przechodzą konieczny proces saponifikacji (zmydlenia),
aby stwardnieć i złagodnieć.
Na trzy miesiące trzeba o nich po prostu zapomnieć.

Czekolada nie mydło,  leżakować na szczęście nie musi :)
Z kwiatostanem sosny - niesamowity smak, jak zgodnie orzekli wszyscy,
którzy degustowali.
Można ją zrobić tylko w porze kwitnienia sosen,
zatem do powtórzenia dopiero za rok.


Czekoladki bombonierkowe.
Cukier zastąpiłam syropem klonowym.
Do tego masło kakaowe, masło orzechowe, kakao. Gotowe.


I jeszcze łapacz snów...bo sny są takie ważne!


Zatem parę nowych rzeczy nauczyłam się tej zimy, co cieszy :)
A na zakończenie jeszcze krem, który nie był co prawda nowością,
bo kremy do ciała robię już od jakiegoś czasu,
ale ten pierwszy raz powstał na bazie maceratu sosnowego,
dzięki czemu cała kuchnia pachniała jak sosnowa polana.



A potem hiacynty rozwinęły się jeszcze bardziej



miechunka wystroiła się w koronki


i pojawiły się pierwsze mlecze.
Wnuczek zapytał: zrobimy serce?
Pewnie, że zrobimy!


Ale tylko na chwilę, bo przecież nie pozwolimy,
aby serce zwiędło!
Czym prędzej przemieniamy go w bukiet.


Gdy pogoda sprzyjała, chodziliśmy na spacery.
Fela z nami, oczywiście :)
Spacery niedaleko domu


i nad morzem, które zimą maluje czasami
nieco groźne krajobrazy, jakże piękne!


Cała naprzód!



A pod koniec minionej zimy - wisienka na torcie!
Po długim procesie wewnętrznej i zewnętrznej krystalizacji



książka Klaudii ujrzała światło dzienne :)




Wbrew pozorom nie jest to książka dla małych dzieci.
Tak naprawdę jest to przekaz skierowany 
do wewnętrznego dziecka w każdym z nas - 
dlatego płynie głównie poprzez obrazy.
Książka wibruje, rezonuje z nami na poziomie Ducha -
a po drodze wiele pytań, wiele niewiadomych,
drogi w górę i w dół, i tak naprawdę
samotna droga ku temu kim jesteśmy,
gdy odpadną krępujące nas więzy,
gdy odetniemy sznurki, za które pozwalamy pociągać innym.
Kim jestem, co tu robię, którędy iść?
Zapytaj zająca, zapytaj kuropatwę, zapytaj gwiazd.
Kogokolwiek zapytasz, odpowiedź i tak już znasz.
Zrozumiesz ją, jak tylko się obudzisz...


Książka jest dostępna w sprzedaży na Amazon czyli tutaj klik
jak również w księgarni w Santander, gdzie odbyła się prezentacja.

Przed wejściem do księgarni




A teraz - przestrojenie. 
Przestrzeń wypełnia się nowymi liśćmi, zapachami, gniazdami, marzeniami...
Dojrzewają cytryny, dojrzewają wiosenne zmiany w nas :)



Czasami podróż

"Czasami podróż zwraca się do wewnątrz
i odnajduje tam wszystkie podróże
które zarysowała przeszłość
także te do których nigdy nie doszło.

A wtedy odkrywamy że jakaś inna podróż
na którą złożyły się kroki wszystkich innych
dojrzewała w nas potajemnie
a teraz nas wciąga i zabiera
tam gdzie nigdy się nie wybieraliśmy.

Podróże spełnione i podróże niespełnione
są tylko pretekstem i matrycą
dla podróży co nie zna zmęczenia i chwili przybycia
i wymyśla wciąż dla siebie
wędrowca a także trasę i metę.

(Roberto Juarroz)

~~~~~~~~~~



jeszcze się kołyszę


jeszcze nie wróciłam z podróży
obserwuję ją
raz z góry, raz z dna

chłonę ciepło ziemi
na pustej
słońcem ubitej drodze


obracam w palcach czas
widzę siebie
miliony gwiazd temu
choć wiem, że to złudzenie
bo to wcale nie ja

ktoś jednak we mnie
zadaje pytanie:
gdzie będziesz za świetlne eony lat?
wróżę z układu kamieni
mówią niezmiennie to samo:
wplatasz się w warkocz wieczności
zawsze po raz ostatni

i zawsze pierwszy raz