.

.
"Człowiek, którego energie zaczynają się przelewać - musi się łączyć: z ludźmi, ze zwierzętami, z drzewami, a nawet ze skałami. Jeśli idzie po ziemi, łączy się z ziemią, jeśli pływa w rzece, łączy się z rzeką, jeśli patrzy na gwiazdy, łączy się z gwiazdami. Ale przede wszystkim człowiek taki znajduje swoje centrum i łączy się ze samym sobą". (Osho)

Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli. (Rumi)


Obserwuj Mar

Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

Wstrzymaj się, a będzie za późno...

"Zaufaj temu, co proste.
W tym jest zgoda i harmonia.
Największe kryje się w najmniejszym.



Zbliż się do tajemnicy powszedniości.
Zajmuj się zwykłymi rzeczami.
Prawdziwa mądrość ze zdumieniem przygląda się temu, co zwyczajne.
To, co zwyczajne, jest niezwykłe.
To oczywistość jest tajemnicą.

Wsłuchuj się w słuchanie, obserwuj widzenie.



Uwolnij oko i ucho od myśli.
Patrz, nie patrząc, a wówczas pojawi się widzenie.
Słuchaj, nie słuchając, a pojawi się słyszenie.
Milcząca ziemia przemówi.
Pusta przestrzeń okaże się pełna.

Każda chwila ma swój czas.
Napieraj, a okaże się, że jest za wcześniej,
wstrzymaj się, a będzie za późno.
Właściwy czas nie zna przeszkód.

Lepiej zaufać temu, co ciągle powraca, niż temu, co stałe.
Próżna jest walka z przemijaniem tego, co jest.
Znacznie lepiej jest żyć wewnątrz zmienności.
Trwalsze jest budowanie niż to, co zbudowane.

Szukaj, nie oczekując niczego.
Znajduj, nie biorąc.

Oddech pór roku i kolejnych pokoleń.
Pogódź się z oddychaniem.
Pożegnaj jedną chwilę i powitaj następną... bez najmniejszego wysiłku.
Czym jest to, co oddycha? Tego nie wie nikt.
Tao.

Umysł zna drogę prowadzącą poza umysł,
a ciało zna drogę wiodącą poza ciało.
W samym centrum ciała wyłania się horyzont,
za którym ciało przekracza własną cielesność.
Ci, którzy dotknęli wszechrzeczy,
nie powracają do tego, czym byli przedtem.

Powrót wymaga odejścia.


Zatrzymanie potrzebuje ruchu.


Uwolnienie nie jest możliwe bez zamknięcia.
Wejście do wnętrza jest na zewnątrz.
Przejście jest pomiędzy.

(Ray Grigg)

*



blisko ziemi, między trawą rozkołysaną
bujne życie miniaturowych istnień
uważnie stawiam stopy
nauczyłam się jakby lekko unosić 
by nie zdeptać, nie zranić

tam gdzie kwitną osty jest tak pięknie -
są polne kwiaty i chwasty uparte
nikomu niepotrzebne, a jednak
mają swój urok, biorę z nich przykład
bo niełatwo więdną

w innych miejscach zadbane ogrody
tak rosną, jak im się każe
zbyt doskonałe, wolę pójść dzikim polem
tam wolny duch się cieszy idąc ze mną
 ramię w ramię




Dzbany ustawić


"Istnieje duchowa przestrzeń
w Kosmosie. Uważajmy,
czym ją wypełniamy".

(Ken Wilber)

*

Gdy dopada cię tęsknota,
by usiąść na wzgórzu twarzą do wiatru
i słuchać tylko jego - zrób to.

Może rozpaliłbyś ognisko, zapatrzył się
w taniec dymu, zagrzebał ziemniaki w popiele?
Rozpal.



Jeśli chcesz mieć skrawek własnego nieba -
wyszukaj go.



A może byś tak pobiegł gdzieś, nie zważając na nic?
Pobiegnij. Może być w podskokach.
Krętą drogą. Albo prostą. Byle przed siebie.



Upiec ciasto? Pozbierać kasztany?
 Znaleźć szczęście w paprociach?




Ustawić dzbany, by czekały na wodę?

Może zejść głęboko, zobaczyć, kto mieszka w trzewiach, 
w centrum kryształu jądra Ziemi?
Zejdź. Puść wodze fantazji.
Do tego trzeba naprawdę niewiele.

A może tylko postać przy płocie,
w ciszy jesiennego wieczoru,
wchłonąć w siebie szelest opadających liści?

Napełnić dłonie miękkością kota,
a kieszenie jego drżącym mruczeniem?



Może wejść w to miejsce między niebem a ziemią,
gdzie znika wszystko to, co odeszło?
Wejdź. Zbadaj to. Wejście jest po lewej.

W samotności, w swojej przestrzeni, w swoim duchu.
Uchwyć sacrum zwykłej chwili, zwykłego dnia.
Bo każdy jest niezwykły, ożywiony twoim oddechem.
Ważne, by to sobie uświadomić, uczcić,
 zrobić coś właśnie dla siebie.

Teraz. Nie zwlekaj. Bo kolejna jesień nastała.
Każdy jeden dzień więcej, to jeden dzień mniej.
A te ptaki, które miały odlecieć, już odleciały.



Mnisi zen przysłuchują się, jak rosną skały...

Między niebem a jesienią

Między niebem a jesienią jest ta chwila,
gdy zwijam moje lato w odcieniu różowej czerwieni.



Po prostu łapię je z powietrza 
i zwijam na dziewięć miesięcy, aż do czerwca,
gdy znowu w pełni rozwinie się, narodzi na nowo
prosto z łona Ziemi.






Zwijam kwiaty i motyle, bukiety i płatki,

ciepłe rulony wiatru, dłuuugie dni,
słodkie lenistwo na hamaku,
soczyste arbuzy, czereśnie i truskawki,
puste już gniazda ptaków.







Cienie wydłużają się, słońce łagodnieje,
księżyc coraz mocniej uwydatnia swoją siłę zstępującą.
Rano mgły snują się po polach
zaplątując się w babie nitki porozciągane wzdłuż i wszerz.
Pomiędzy nimi dwie istoty lekko unoszą się nad ziemią
trzymając się za ręce... Nostalgia z Melancholią.

Sen nocy letnich wyśnił się do końca,

ale nigdy nie gaśnie całkiem.
Będzie się tlił nowymi marzeniami,
będzie się kołysał, czekał, dojrzewał.



*

 widzę wszystkie zapachy
skoszonych łąk
cicho, wolno, uroczyście
lato szykuje serce
do odejścia, czuję
jego puls w swoich skroniach
i smutek oddzielenia
bo latem właśnie najmocniej
zapuszczam korzenie

dym z kominów splata się z mgłą
lato sznuruje buty
odchodzi z mojego wiersza
odchodzi z mojego spojrzenia

by nie upaść na duchu
opieram się o krawędź nieba
czekam na statki z chmur
co lekko poniosą mnie w dal
poprzez jesienne przestrzenie



A ptaki pozostaną

"... i odejdę. Ale ptaki pozostaną
śpiewając,
i mój ogród pozostanie
z zielonym drzewem, i studnią.".

(Juan Ramón Jiménez)



"Byliśmy cicho przez długi czas.
- Jaki był koniec tej historii, don Genaro? - zapytałem.
- Koniec?
- To znaczy kiedy i jak dotarłeś w końcu do Ixtlan?
- Moja podróż nie ma końca. Nigdy nie będzie końca.
Wciąż jestem w drodze do Ixtlan. Jednak czuję czasami,
wydaje mi się, że dzieli mnie od niego tylko jeden krok.
Ale nigdy tam nie dotrę. W mojej podróży nie odnajduję nawet
niegdyś znajomych mi miejsc. Nic nie jest już takie samo.
Odszedłem. I ptaki pozostały, śpiewając.

Don Genaro popatrzył na mnie przenikliwie, 
a później spojrzał w dal, na południe.
- Nigdy nie dotrę do Ixtlan - powiedział".

(Carlos Castaneda)

*




nigdy nie dotrę...

jestem wiatrem
jestem pustą przestrzenią
niewidzialną, ale niezbędną
dlatego mogę się ukryć
między drzewami dwoma
jestem ich milczeniem

jestem ciszą
która wplata się w ciało
w ostatniej chwili przed snem
łącząc się z praoddechem
pierwotnej kobiety
jestem jej wiecznym echem

nigdy nie dotrę
jestem piaskiem złotym
pochłanianym przez fale
wilgotnym zagłębieniem
po odciśniętej dłoni
toczącym się kamieniem

nie dotrę, bo jestem
tą ziemią
na której rozsypały się ziarna
wierszami, które jeszcze we mnie 
zrodzić się mogą
jak dojść bym mogła skoro
ta podróż nigdzie
nie ma końca
a ja sama... jestem drogą...

*

"Poczułem nagłą beztroskę.
A potem siła podobna do wiatru
uniosła ze sobą cały świat..."

(Carlos Castaneda)