.

.
"Człowiek, którego energie zaczynają się przelewać - musi się łączyć: z ludźmi, ze zwierzętami, z drzewami, a nawet ze skałami. Jeśli idzie po ziemi, łączy się z ziemią, jeśli pływa w rzece, łączy się z rzeką, jeśli patrzy na gwiazdy, łączy się z gwiazdami. Ale przede wszystkim człowiek taki znajduje swoje centrum i łączy się ze samym sobą". (Osho)

Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli. (Rumi)


Obserwuj Mar

Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

Od jesieni do wiosny


Gdy zeszłorocznej jesieni orzechy, kasztany, żołędzie i dzika róża
pojawiły się w wielkiej obfitości



podejrzewaliśmy, że może nastać chłodniejszy niż zwykle czas.
A i myszy uwijały się jak szalone.
I faktycznie - więcej padało, więcej w górach okolicznych śnieżyło,
nawet pod same okna śnieg przybył,
co zdarza się tu rzadko.




Gdy w styczniu odwiedziłam Polskę, 
też akurat biały puch malował niezwykłe krajobrazy.



W długie zimowe wieczory, w domowym zaciszu
zapragnęłam zrobić coś nowego, czego jeszcze nigdy nie robiłam.
Hasło DIY - Do It Yourself przemówiło i do mnie.
Co by tu zrobić?

Już wiem!
Mydła!
Na zdjęciu poniżej te pierwsze, eksperymentalne.


Robienie mydeł okazało się zajęciem niezwykle przyjemnym, 
wciągającym i alchemicznym.
Praca z wodorotlenkiem sodu wymaga skupienia i uwagi,
a wszystkie składniki muszą być dokładnie odmierzone,
za to przy ich wyborze możemy poszaleć.
Moje następne mydła, robione już pewniejszą ręką,
to cudownie pachnące mieszanki na bazie masła kokosowego,
shea i kakaowego, oliwy, olejków z awokado, słodkich migdałów,
różanego, rycynowego i innych.
No i dodatki:  sól morska, płatki owsiane, przecier marchewkowy,
suszone skórki pomarańczy, czerwona glinka.
W planie jeszcze inne wariacje na temat :)


Mydło do zębów kompletnie czarne, bo z węglem aktywnym.
Na bazie masła kokosowego i rycyny,
z dodatkiem ziemi okrzemkowej, cukru z brzozy,
olejku miętowego i węgla właśnie.


Wszystkie mydła na razie leżakują i dojrzewają -
przechodzą konieczny proces saponifikacji (zmydlenia),
aby stwardnieć i złagodnieć.
Na trzy miesiące trzeba o nich po prostu zapomnieć.

Czekolada nie mydło,  leżakować na szczęście nie musi :)
Z kwiatostanem sosny - niesamowity smak, jak zgodnie orzekli wszyscy,
którzy degustowali.
Można ją zrobić tylko w porze kwitnienia sosen,
zatem do powtórzenia dopiero za rok.


Czekoladki bombonierkowe.
Cukier zastąpiłam syropem klonowym.
Do tego masło kakaowe, masło orzechowe, kakao. Gotowe.


I jeszcze łapacz snów...bo sny są takie ważne!


Zatem parę nowych rzeczy nauczyłam się tej zimy, co cieszy :)
A na zakończenie jeszcze krem, który nie był co prawda nowością,
bo kremy do ciała robię już od jakiegoś czasu,
ale ten pierwszy raz powstał na bazie maceratu sosnowego,
dzięki czemu cała kuchnia pachniała jak sosnowa polana.



A potem hiacynty rozwinęły się jeszcze bardziej



miechunka wystroiła się w koronki


i pojawiły się pierwsze mlecze.
Wnuczek zapytał: zrobimy serce?
Pewnie, że zrobimy!


Ale tylko na chwilę, bo przecież nie pozwolimy,
aby serce zwiędło!
Czym prędzej przemieniamy go w bukiet.


Gdy pogoda sprzyjała, chodziliśmy na spacery.
Fela z nami, oczywiście :)
Spacery niedaleko domu


i nad morzem, które zimą maluje czasami
nieco groźne krajobrazy, jakże piękne!


Cała naprzód!



A pod koniec minionej zimy - wisienka na torcie!
Po długim procesie wewnętrznej i zewnętrznej krystalizacji



książka Klaudii ujrzała światło dzienne :)




Wbrew pozorom nie jest to książka dla małych dzieci.
Tak naprawdę jest to przekaz skierowany 
do wewnętrznego dziecka w każdym z nas - 
dlatego płynie głównie poprzez obrazy.
Książka wibruje, rezonuje z nami na poziomie Ducha -
a po drodze wiele pytań, wiele niewiadomych,
drogi w górę i w dół, i tak naprawdę
samotna droga ku temu kim jesteśmy,
gdy odpadną krępujące nas więzy,
gdy odetniemy sznurki, za które pozwalamy pociągać innym.
Kim jestem, co tu robię, którędy iść?
Zapytaj zająca, zapytaj kuropatwę, zapytaj gwiazd.
Kogokolwiek zapytasz, odpowiedź i tak już znasz.
Zrozumiesz ją, jak tylko się obudzisz...


Książka jest dostępna w sprzedaży na Amazon czyli tutaj klik
jak również w księgarni w Santander, gdzie odbyła się prezentacja.

Przed wejściem do księgarni




A teraz - przestrojenie. 
Przestrzeń wypełnia się nowymi liśćmi, zapachami, gniazdami, marzeniami...
Dojrzewają cytryny, dojrzewają wiosenne zmiany w nas :)



Czasami podróż

"Czasami podróż zwraca się do wewnątrz
i odnajduje tam wszystkie podróże
które zarysowała przeszłość
także te do których nigdy nie doszło.

A wtedy odkrywamy że jakaś inna podróż
na którą złożyły się kroki wszystkich innych
dojrzewała w nas potajemnie
a teraz nas wciąga i zabiera
tam gdzie nigdy się nie wybieraliśmy.

Podróże spełnione i podróże niespełnione
są tylko pretekstem i matrycą
dla podróży co nie zna zmęczenia i chwili przybycia
i wymyśla wciąż dla siebie
wędrowca a także trasę i metę.

(Roberto Juarroz)

~~~~~~~~~~



jeszcze się kołyszę


jeszcze nie wróciłam z podróży
obserwuję ją
raz z góry, raz z dna

chłonę ciepło ziemi
na pustej
słońcem ubitej drodze


obracam w palcach czas
widzę siebie
miliony gwiazd temu
choć wiem, że to złudzenie
bo to wcale nie ja

ktoś jednak we mnie
zadaje pytanie:
gdzie będziesz za świetlne eony lat?
wróżę z układu kamieni
mówią niezmiennie to samo:
wplatasz się w warkocz wieczności
zawsze po raz ostatni

i zawsze pierwszy raz

Jakby na coś czekały

A każde drzewo, to okruch wieczności.
(Wiesław Myśliwski)


usłyszeć drzewo w sobie
usłyszeć siebie w drzewie
znaleźć drzwi w głąb, w podziemne korytarze
powrócić do korzeni
korzeniami do ziemi
ziemią do wody
wodą do nieba
aż i tylko tyle
nic więcej nie trzeba



Przeważająca liczba drzew nigdy nie doczeka się
dotknięcia ręką człowieka.
Mimo że rosną w miejscach, gdzie codziennie przechodzą obok ludzie.
Dużo ludzi.
Wzdłuż chodników, w parkach, wokół osiedlowych domów, 
na placach, przy przystankach, w ogrodach, na wsi czy w mieście -
zdajemy sobie sprawę z ich obecności, ale na tym koniec.
Idziemy dalej.
A przecież one do nas nie podejdą.

Często mam wrażenie jakby wodziły za nami wzrokiem.
Jakby na coś czekały. Jakby miały na coś nadzieję.
Jakby za czymś tęskniły.
Jakby.
Jednak. 
Jednak ludzie najczęściej mijają je jakby ślepi, głusi, zamknięci.

Dotykajmy mijane drzewa. One tego potrzebują. 
I my też.
Wystarczy 30 sekund. Zatrzymać się i przyłożyć dłoń do kory.
Pogłaskać, poklepać.
Z czułością. Z wdzięcznością. Świadomie.

Nie tylko wtedy, gdy potrzebujemy ich energii, 
gdy szukamy wsparcia czy wzmocnienia.
Gdy idziemy w zaciszne miejsce, by nikt nas nie widział,
wyszukujemy zdrowe, dorodne drzewo 
i przytulamy się do niego w konkretnym celu.

Chodzi mi o dotykanie przydrożnych drzew, 
do których nikt się nie uśmiecha, 
choć cierpliwie  stoją tam od zawsze;
drzew miejskich, które dzień po dniu
tkwią w zgiełku i szumie, w pośpiechu mijających je ludzi;
drzew, które rosną tuż przy domach, 
z których stale mieszkańcy wychodzą, albo wchodzą.
Czasem, na wiosnę, ktoś przelotem zauważy:
O! Zobacz, są już młode liście!  Jakie piękne! I bazie!

Traaach gałązki do wazonu...

Dotykajmy tylko po to, by podarować ten dotyk.
Krótka chwila wystarczy.

Wiązów jest coraz mniej, bo czują się niepotrzebne,
niedostrzegane. Wspierajmy je, gdy tylko napotkamy.

Zauważajmy drzewa. Zwracajmy na nie uwagę.
Podarujmy uśmiech, dobrą myśl, spojrzenie,
współodczuwanie.

Dotykajmy. 
Każde jedno dotknięte drzewo przekaże wiadomość innym:
że ludzie są dobrzy, że kochają,
że niosą w dłoniach czułość, a nie piłę motorową,
że można im zaufać, że jest dla kogo istnieć,
zielenić się, rosnąć, kwitnąć, szumieć, szeleścić.

Wiele z nich było tu przed nami.
Inne zostaną po nas. 
Uczcijmy tę krótką chwilę w wieczności, w której mogliśmy zaistnieć razem.


Pogoda

dzień
miniatura życia
sploty okoliczności
poematy złudzeń
mroki i zderzenia
zwykłe powtarzalności
w ludzkich istnieniach

jest to i owo
tu i tam jakiś dramat
o którym świat opowiada
w wirtualnych doniesieniach
czasami tam i tu 
komedia

mróz ścina marzenia

otwierasz drzwi
za nimi następne

zamknięte...

na domiar złego
pada deszcz albo
marznąca mżawka
i jakieś lęki nocą
niezrozumiałe
zapewne
z poprzedniego wcielenia

w ciemnościach stycznia
wzdychasz
słońca wypatrujesz 
na próżno

skarżysz się ludziom i Bogu
(czy On w ogóle cię słucha?)

tak... nawet odpowiada:
to jest czas na pogodę
ducha

(foto: net)