Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poetka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poetka. Pokaż wszystkie posty

Kto wie ten wie. O mocy.

słowa same się piszą
bo moc w słowach
zaklęta
spływają po srebrnej nici
gdy zbyt mocno dotkniesz
to pęka 

coś nagle odfrunie
jak niebieski ptak
lekki jak natchnienie
chcesz go zatrzymać
a on tylko istnieje
przez chwilę
jak leśne światłocienie


słowa lekkie jak piórko 
lub ciężkie jak udręka
duch poety na papier 
je ściągnie
by zapisać je mogła ręka

bo poeta
jak wiatr porwisty 
co nocą w okiennice 
uderza, niepokoi 

bo poeta 
jak duch wieczysty 
jak czas złudny 
co ran nie goi 


jak sumienie 
jak dziki zwierz 
jak klucz do raju
co wiecznie się gubi 

bo z poetą 
jest jak z wiedźmą 
ta nią jest 
która o tym nie mówi 


Nikomu obcemu nie mów ile masz lat.
Nie podawaj publicznie daty urodzenia.
Nie pokazuj nowo narodzonego dziecka.
Nie mów gdzie i kiedy wyjeżdżasz,
ani kiedy wracasz.
Nie pokazuj swojej prawdziwej,
energetycznej twarzy.
Nie pokazuj oczu z bliska
patrząc wprost w obiektyw.
(No chyba że to ty 
powalasz wzrokiem 🤭😁).
Jeśli znasz swoje duchowe imię -
nigdy nikomu go nie zdradzaj.
Zmyślaj siebie.
Im bardziej jesteś zmyślony,
tym mniej dostępny 
dla różnych takich.

Kiedyś szeptuchy mieszkały na skraju.
Nie afiszowały się.
Wręcz przeciwnie.
Ale były znajdowane przez tych,
którzy znaleźć potrzebowali.

Do dziś w Ameryce jest tak,
że do prawdziwego, 
niekomercyjnego szamana 
jest się wiezionym z zasłoniętymi oczami.

Kto wie, ten wie.
Kto nie wie, a chce wiedzieć,
szeptem podpytuje tych,
co wiedzą.

W tym życiu tutaj
możesz się siłować,
albo działać mocą.
Gdy nauczysz się działać mocą,
już nigdy nie będziesz musiał
być silny.

Moc nie nawołuje, nie krzyczy,
nie żebrze, nie zarabia.

Moc promieniuje.

Pamiętaj -
ta jest, która nie mówi...

🤐

Alfonsino, wychodzisz...


Pamięci Alfonsiny Storni
(22.05.1892 – 25.10.1938),
wybitnej argentyńskiej poetki,
w 75 rocznicę jej samobójczej śmierci.

Długo walczyła z chorobą nowotworową,
stanami nerwicowymi i zmiennymi nastrojami.

Tamtego październikowego dnia padał deszcz.
Alfonsina wyszła nad morze i nie wróciła.
Nie tą samą drogą.
Nie do tego świata.

Dzień wcześniej napisała:
"ah, jeszcze prośba...
jeśli on znów zadzwoni,
powiesz mu, żeby nie nalegał...
że wyszłam..."

To były jej ostatnie poetyckie słowa
i ani biografowie, ani nikt inny
nigdy nie odkryli, do kogo były skierowane.

Na plaży La Perla w Mar del Plata
Alfonsina skoczyła w morską toń z falochronu
lub - jak głosi romantyczna wersja wydarzeń -
powoli idąc w głąb morza, zapadała się w niebyt,
coraz głębiej i głębiej...



"Dobrze wiadomo, że nosimy w sobie
ukryte morze
które jakże często podpływa
pod same oczy.

Przykręć nieco lampę
i pozwól mi zasnąć w spokoju".
(Alfonsina Storni)





Alfonsino, wychodzisz.
Mar Canela


wieczór sączy się cicho
schody prowadzą donikąd
szukasz śladu dawnych słów
dotknięcia rąk na poręczy
nie ma nikogo, niczego
tylko oddech nocy na karku

lekko przygaszasz lampę
ćma obija skrzydła
jakby lgnęła do śmierci

ściany stoją nieruchomo
takie jest ich przeznaczenie
czasami im zazdrościsz
gdy pędzisz bez przerwy
bez chwili wytchnienia
we własną codzienną przepaść

teraz boli cię ciało
boli morze w tobie
piszesz list, piszesz wiersz ostatni
i zostawiasz włączoną lampę

wychodzisz Alfonsino
w strugach deszczu
zmokłaś, biedna
i bardziej zmokniesz

zaciskasz zęby, połykasz łzy
już niedaleko

morze podpływa pod same oczy

i tylko ta lampa w oknie...




Ból
Alfonsina Storni

W pewien cudowny 
październikowy wieczór 
chciałabym spacerować 
po odległym brzegu morza 
aby złoty piasek i zielone wody 
i czyste niebo
spostrzegły moje przejście.


Wysoka i wyniosła,
doskonała, niczym Rzymianka,
dopasować się do wysokich fal,
skał umarłych i szerokich plaż
otaczających morze.

Powolnym krokiem,
z zimnym spojrzeniem i niema
dać się ponieść,
bez mrugnięcia widzieć
jak niebieskie fale rozbijają się
o granit skał,
nie budząc się dostrzec
jak drapieżne ptaki
zjadają małe ryby,
nie westchnąć na myśl,
że kruche łodzie mogą
zniknąć pod wodą...

Dostrzec z twarzą do wiatru
jak zbliża się
najpiękniejszy mężczyzna
i nie pragnąć kochać...

Zagubić spojrzenie w roztargnieniu,
zatracić je i nigdy nie odnaleźć:
wyprostowana
między niebem a plażą
odczuć wieczne zapomnienie morza.

(tłumaczenie: Mar Canela)

*   *   *

Alfonsina Storni


przeczuwam...
żyć będę krótko
moja głowa jak tygiel
oczyszcza i trawi
ale bez cienia skargi
bez śladu przerażenia

aby się skończyć pragnę
by pewnego bezchmurnego popołudnia
w świetle przejrzystego słońca
z ogromnego jaśminu
powstała biała żmija
i słodko, bardzo słodko
ukłuła mnie w serce

(tłumaczenie: Mar Canela)

*   *   *



Alfonsina i morze
Félix Luna

Na miękkim piasku omywanym przez morze
nie odcisną się już Twoje drobne ślady,
samotna ścieżka bólu i ciszy
dotarła aż do głębokiej wody,
samotna ścieżka niemego żalu
dotarła do spienionej fali.

Tylko Bóg wie, jaka gorycz Cię przepełniała,
jakie dawne cierpienia spowodowały,
że zamilkł Twój głos,
a Ty zasnęłaś, ukołysana muzyką morskich muszli,
pieśnią, którą śpiewa ślimak w ciemnych głębinach morza.

Idziesz, Alfonsino, ze swoją samotnością,
jakich nowych wierszy będziesz szukać?

Odwieczny głos wiatru i soli
kruszy Twoją duszę i ją unosi,
a Ty, Alfonsino, podążasz gdzieś tam, niczym w marzeniach,
uśpiona i otulona przez morze.

Poprowadzi Cię pięć syren
ścieżkami wśród alg i korali,
świecące koniki morskie będą
Twoją gwardią przyboczną,
a mieszkańcy wód będą baraszkować
przy Twoim boku.

Przykręć nieco lampę
i pozwól mi zasnąć w spokoju,
a kiedy on zadzwoni, nie mów, że jestem.
Powiedz, że Alfonsina nie wróci...

A kiedy on zadzwoni, nigdy mu nie mów, że jestem,
powiedz, że odeszłam...