.

.

Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Ziemia niczyja

 Wymyślam. Odwiedzam. Mogę.
Wymyślam moje światy
na ziemi niczyjej.
Odwiedzam je.
Mogę w nich żyć.
A tam...

Rozsuwam. Latam. Przekraczam.
Rozsuwam kontynenty.
Latam poza horyzont.
Przekraczam nieprzekraczalne.


Sięgam. Oddycham. Potrafię.
Sięgam, gdzie wzrok nie sięga.
Oddycham biodrami.
Potrafię, bo wiem, że potrafię.



Żegnam. Witam. Bawię się.
Żegnam lato.
Witam jesień.
Zaklinam to i owo.
Patykami się bawię.


Tak. Tak. Tak.
Tak dla moich kolorów.
Tak dla moich kroków.
Tak, bo tak jest, jak jest,
gdy ziemię mam nad głową,
a niebo pod stopami.

Tak, tak, tak,
zjem owoc, jak pierwsza kobieta,
która wcale nie była pierwsza -
kusi mnie jego słodycz
i podobna do mojej dojrzałość.


Drzewa. Chmury. Trawy.
Drzewa w oddali.
Chmury płynęły.
Trawy szumiały.

Ziemia niczyja może być wszędzie tam,
gdzie czuję się sobą, 
gdzie czuję się wolna,
gdzie kwitnie we mnie kapłanka, wiedźma, szeptucha,
dzika kobieta i moc,
co ogniem wewnętrznym pali.



Tik, tik, tak
czas nie mija, bo mój czas
jest pionowy,
a ścieżka moja ukryta wśród gór
znika, gdy tylko echo stóp
się oddali.


Tak, tak, tak
tak minął ostatni dzień lata,
wieczór niesie ciemniejsze chmury,
zakładam sweter,
zakładam uśmiech,
zakładam, że jaskółki szybko wrócą...


... a teraz biegnę w drogę powrotną,
bo wiatr coraz silniejszy
puste ścieżki zamiata -



a w ciepłym domu czeka
ogień w kominku,
wygodny fotel z miękkim kocem
i dobrą książką z happy endem,
słodycz fig
i gorąca herbata.


P.S. "Żyć w pełni, to być zawsze
na ziemi niczyjej".
(Pema Chodron)

Kłosy. I malwy.


"Zacznij od miejsca, w którym jesteś.
Każde miejsce jest dobre,
bo wszystkie punkty są na obwodzie,
a centrum jest dostępne z każdego z nich.
Skieruj się więc do centrum,
nie przejmuj się tym, gdzie jesteś".
(Osho)

*

nie musimy już nigdzie iść
żadną ścieżką, żadnymi polami
zostańmy wśród smugi wiatru
usiądźmy...  gdzie popadnie

nic nie mówmy, nie róbmy nic
nieruchomo pośród rozstajów
połóżmy się w poprzek drogi
gdziekolwiek, gdzie nikt nas nie znajdzie

ukoją nas senne ballady
dojrzeją w nas kłosy i malwy
u zbiegu braku dróg
nic nigdy nie przepadnie



"na zakręcie ulicy
bez powodu
tak sobie
niczym wtargnięcie morza
albo rozkołysanie łanów kukurydzy
jak przebicie się słońca przez chmury -
radość
fontanna ulotnego szczęścia: ach!
być po prostu żywym
rozłupać granat tej właśnie godziny
i wysysać zeń pestka po pestce"
(Octavio Paz)


*

Ziarno już się suszy. Kłosy dojrzały.
Odleciały dmuchawce.
Przekwitły stokrotki, malwy, dziurawce.
Ale nie we mnie.
We mnie wciąż będzie ich słodycz i obfitość,
nawet gdy jesień miejsce lata zajmie.
Będzie tutaj, teraz, zawsze.
Każde miejsce jest dobre, każdy czas.
U zbiegu braku dróg
nic nigdy nie przepadnie.