Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty

ASMR

 ASMR 
czyli 
samoistna odpowiedź 
meridianów czuciowych.

Są takie bodźce, 
które powodują ciary, 
mrowienie, gęsią skórkę.
Zaczyna się często od głowy 
i schodzi coraz niżej 
wzdłuż kręgosłupa.


Zatapiamy się w odczuciu 
niezwykłej przyjemności, 
relaksu, dobrostanu. 
Piękny widok, 
szept (soft voice), 
głaskanie, 
elektryzujące wspomnienie, 
melodia, echo 
lub cisza najcichsza 
w szczelinie skalnej, 
zapach, o tak, zapach ma tę moc,
stuknięcie łyżeczki o filiżankę,
głaskanie, mruczenie,
trzepot skrzydeł,
lub suszonej na wietrze pościeli,
dotyk piórka,
myśl o ...


Gdy robi się wystarczająco ciepło, 
pakuję śpiwór 
i parę niezbędników, 
i ruszam nad morze, 
by zostać na noc.
To jest moje ASMR.
Zawsze.
Niezmiennie.
Już sama myśl 
i widoku kołujących 
nad głową mew,
a potem o tym
jak rozkładam letni,
kolorowy, bawełniany śpiwór,
delikatnie wsuwam się 
do środka,
dźwięk zaciągania suwaka,
słony zapach unoszący się 
w powietrzu,
nicniemuszenie,
obserwowanie zapadającego zmroku,
aż w końcu gwiazdy...
Już sama myśl 
o osuwaniu się w sen
to jest moje wielkie 
ASMR.

A jakie jest Twoje?
Co powoduje, że drżysz
z przyjemności?
To mrowienie, westchnienie,
dotyk 
podskórnego szczęścia.

Aż w końcu wszystko 
uspakaja się 
i wchodzisz w stan 
absolutnej równowagi
ze wszystkim, co jest
i co nie jest.
I znikasz
jak kropla w oceanie.
A ocean znika
jak kropla w wodach
jak ruch w bezruchu Tao,
jak mgła, jak iskra, jak czar...


O tak!
Już zbliża się ten czas,
gdy budzę się 
na ciepłym piasku,

Szczęściara

 Kiedy wydeptuję kolejne kilometry
po kamieniach starych jak świat, 
po trawach, piaskach, po ubitej ziemi,
ścieżkach wąskich jak przecinek,
gdy przeciskam się pod wiszącymi skałami,
ignorując ostrzeżenie na tabliczce:
"Uwaga! Niebezpieczeństwo spadających kamieni" -
myślę sobie: ale jestem szczęściarą!






Gdy wspinam się po kamiennych schodkach,
a w dole huczą wzburzone fale,
mewy zataczają kręgi,
wszystko wokół błękitnieje i wiośnieje,
a oprócz mnie nie ma żadnych innych
istot dwunożnych,
może tylko jakieś niewidzialne...
myślę sobie: 
tak, z całą pewnością jestem szczęściarą!




Gdy widzę w oddali ośnieżone szczyty
i wspominam czas, gdy wędrowałam tam właśnie,
a teraz macham do nich z oddali...


Gdy wyglądam przez okienka,
które nie są jakimiś tam zwykłymi okienkami,
tylko dumnymi okienkami z widokiem na ocean...
 


  
Gdy myślę sobie, że to wszystko
jest tak blisko domu,
że mogę tu być kiedy tylko zechcę
bez żadnych zbędnych ceregieli,
że mogę tu stać, biegać, 
albo nic nie robić, 
tańczyć z trawami, śpiewać z falami,
śmiać się i płakać, 
wznosić ręce do nieba, 
wyć z wiatrem z całych sił,
tupać, skakać i wirować,
albo milczeć jak głaz -
to jest szczęście.




Szczęście, które trzeba zapisać
na wieczność
w tkance ciała i w tkance świata,
i otulić wdzięcznością,
i celebrować.


Lubię gdy...

Gdy chce się odpocząć od myślenia,
można sobie czegoś posłuchać.
Gdy umysł zajmie się słuchaniem - przestaje myśleć. 


Robię eksperyment i obserwuję, co się we mnie dzieje,
gdy dopinguję się słuchaniem dobrych słów.
Robiłam już różne próby z tekstami
napisanymi i nagranymi przez innych.
Było i jest ok. Nadal sporo słucham takich nagrań.
Ale dopiero gdy sama się nagrałam do muzyki,
która i bez tekstu robi mi poruszenia duszy -
to poszło dużo głębiej.
Jest ogromna różnica, gdy słuchamy czyjejś relacji,
a gdy swojej własnej. Ogromna.

Poza tym chciałam, aby był to tekst do słuchania mimochodem,
bez potrzeby bycia w stanie całkowitego relaksu.
Żeby móc go sobie słuchać jadąc samochodem,
albo robiąc coś.
Zatem napisanie własnej wersji dopingu
i słuchanie w nagraniu swojego głosu -
to był strzał w dziesiątkę.

Tekst nasączony jest dużą ilością słów,
które podnoszą wibracje.
Jest to, oczywiście, zabieg celowy.
Forma "lubię" też jest tu nieprzypadkowa.
Często jest tak, że umysł nas bojkotuje -
gdy mówimy sobie "jestem spokojna i szczęśliwa",
a akurat nie jestem - zaraz odezwie się głos,
który nam uświadomi: kłamiesz! Po co klepiesz te głupoty??
Zatem zastosowanie formy "lubię" zamyka mu usta.
Lubię gdy jestem spokojna i szczęśliwa -
to przecież szczera prawda.

Poniżej tekst, a link do nagrania na You Tube

Polecam - napiszcie własnymi słowami i nagrajcie się.
I poczujcie, jaki to jest zastrzyk hormonów szczęścia 😄

|
|
|
|
v
v


W mandali życia zawieszona
pośród milionów innych istnień -
idąc po kręgu wciąż odkrywam
skąd i dlaczego tutaj przyszłam.


Jestem utkana ze światła.
Moc jest we mnie.
Spokój zaczyna się we mnie.
Czuję głębię swojej istoty.

Na mojej drodze pojawia się coraz więcej dobrych nowin
i korzystnych możliwości.
Życie zmienia się na lepsze.
Lubię gdy życie jest łatwe, gdy jest zachwycające.
Lubię kołysać się na grzbiecie fali szczęścia.


Otacza mnie spokój, radość i dobrostan.
One są we mnie. One są mną.

Świadomie wybieram to, co dla mnie najlepsze -
rozpoznaję to intuicyjnie.
Tu i teraz wszystko jest dostępne.
Natura obfituje wszelaką obfitością,
a ja sięgam po tę obfitość bez wysiłku.
Rytm życia niesie mnie lekko ku sobie.
Rozpoznaję się, uczę się siebie, daję siebie sobie
i przyjmuję siebie samą w pełni i w prawdzie.
Teraz jest tak, więc jestem taka, ale rosnę, rozwijam się, zmieniam.
Gdy się zmieniam, staję się inną sobą

Daję się ponieść świadomości bez czasu, poruszeniom bez ciała.
Wszystko dzieje się na moją korzyść.
Codziennie rano lubię pytać:
co dobrego się dzisiaj wydarzy?

Każda ścieżka w znane lub w nieznane
zaczyna się pierwszym krokiem w miejscu,
w którym właśnie stoję.
Nie ma innego. To miejsce jest tutaj.
Ono może być w świecie widzialnym, albo niewidzialnym,
ale jest tutaj.
Mogę ruszyć w każdej chwili, bo każda zmiana, którą postanowię,
może zacząć się teraz.

Otrzymuję to, na co się zgodziłam.
Wycofuję swoją energię z tego, co już mi nie służy.
Osiągam coraz to wyższe poziomy, nowe, nieznane wymiary,
nieskończone przestrzenie.
Lubię, gdy wszystko mi sprzyja,
gdy wszystko mnie wspiera - bo tak właśnie wybieram.
Lubię, gdy wszystkiego jest pod dostatkiem 
i gdy wszystko nieustannie się odnawia.

Pozwalam moim zmysłom harmonizować moje ciało:
czuję, wącham, patrzę, słucham,
dotykam, smakuję, obserwuję.
Jestem.


Lubię widzieć wokół cuda.
Lubię ten magiczny świat, niesamowity, piękny, wibrujący.
Lubię ten stan, gdy podnoszę jakość swoich myśli i uczuć,
gdy jestem zrównoważona i spokojna.
Zdrowa. Sprawna. Pełna energii.


Dziękuję za wszystko co mam i za wszystko, czego nie mam.
Jestem, jestem, jestem.

To, czego potrzebuję - przychodzi do mnie.
Pojawia się znikąd, spontanicznie,
a ja sięgam po to bez wysiłku. Zauważam to z wdzięcznością.
Zawsze jestem w odpowiednim miejscu,
w odpowiedniej chwili.
Wszystko jest dobre w moim świecie.
Jestem.

Każdy płomień świecy jest kroplą światła,
a człowiek - kroplą ducha. 
Każda kropla ducha jest częścią Żródła.
Płyyyynę...


Ufam. Kocham. Wiem. Dziękuję.
Wybaczam. Przepraszam. Żyję.
Jestem.

Otwieram się na poczucie wolności i spełnienia.
Działam w sposób spontanicznie właściwy.
Lubię zauważać, że  Wszechświat otacza mnie energią bezpieczeństwa.
Lubię, gdy mam czas dla siebie.
Tkam nici życia w harmonii i równowadze.
Świadomie. Przytomnie. Medytacyjnie.
Lubię chłonąć piękno świata, jasność i ciemność,
i wszystkie odcienie dni i nocy.
Lubię czuć radość i beztroskę.
Lubię robić to, co lubię. 
Jestem, jestem, jestem.


Poznaję świat. Żyję w bogatym Wszechświecie.
W tym, co zwyczajne, jest świętość,
mistycyzm życia objawia się w codzienności,
a sanktuarium ducha lśni w chwili obecnej.
Spodziewam się, że dzisiaj wydarzy się coś dobrego.
Każdy dzień jest darem.
Najpyszniejszy smak życia sączy się powoli, kropla po kropli,
poprzez drobne szczegóły wydarzeń.


Wędruję. Poznaję. Odkrywam. Poszukuję.
Oto moja droga. Odczuwam przyjemność z tej jazdy.
Uczę się latać.


Wybieram prostotę.
Każda komórka mojego ciała wibruje energią mocy życia.
Każda komórka mojego ciała jest zdrowa i szczęśliwa.
Lubię odczuwać przyjemność i obfitość, 
i wchodzić w sam środek szczęścia.
Lubię, gdy jest dobrze.
Jestem.

Energią działam w materii.
Materia uczy mnie pokonywania twardości.
Nabieram elastycznej miękkości.
Jasno-widzę, jasno-słyszę, jasno-żyję, jasno-czuję.
Widzę bez zniekształceń, tak wewnątrz, jak i na zewnątrz.
dla mojego najwyższego dobra i dobra wszystkich istot.
Światło we mnie dostraja się do wzorca Prawdziwego Światła
Źródła Wszystkich Rzeczy widzialnych i niewidzialnych,
Źródła Wszystkiego co jest i wszystkiego, czego nie ma.
Lubię podążać za tym, co autentycznie raduje moje serce.
Lubię się bawić.
Jestem.

W moim ciele jest więcej atomów niż gwiazd we Wszechświecie.
Moje życie ma moje imię,
a ja nie jestem tylko tą, którą widzę w lustrze.
Nie odkładam życia na później.
Jestem tu i teraz, mam wszystko, czego mi potrzeba
nie rozdzielam już więcej
nieba od ziemi.

Jestem. Jestem. Jestem.



Różne szczęścia

czyli przemyślenia znad rzeki:

"Mam szczęście! 
krzyczą dzieci
chwytając piłkę
z nurtów wody

a ono
na niebie świeci
roześmiane złotem - młode

wyciągnij rękę - zamknij
płonący krążek w pięści
i głośno głośno krzyknij
- mam szczęście - "


Mam szczęście! bo takie słońce dziś nade mną!

Mam szczęście, że je zauważyłam -
zarówno słońce, jak i szczęście.

Zauważasz?


Przysiadam czasami na brzegu szczęścia
i myślę: jakie ono różne jest.
Ktoś mógłby powiedzieć: 
szczęście to szczęście, i już! Ale jednak nie.
A jakże często muska nas ledwie, ledwie, nieuświadomione.
Czujemy, że było, dopiero wtedy, gdy zniknie.

Różne szczęścia przechodzą przez nasze życie,
dotykając nas dłużej lub krócej.
Przyglądają się nam od wewnątrz i zastanawiają
czy warto zatrzymać się, zostać, pokołysać falbankami sukienki
czy biec dalej, wskroś, poprzez, skosem, na przekór.


Bywają całkiem malutkie, jak okrągły kamyczek znaleziony nad rzeką,
 albo potężne
jak narodziny wyczekiwanego dziecka lub projektu.

Po latach szczęścia tamte, co nas kiedyś tak radowały
pokrywają się patyną zapomnienia, wyblakłe się stają
jak ciągle suszona w pełnym słońcu pościel.
Powszednieją szczęścia, no ale przecież SĄ.
Gdziekolwiek bądź, ale są.

"Słodko - jak w jakiś z dawnych majowych poranków...
I w drzewach, gdy wiatr przemknie w stłumionym poświście,
szumią, zda się, wiosenne westchnienia kochanków,
których serca dziś uschły jak jesienne liście".

Niektóre są jak serca uschnięte - znajdujemy je po latach
w starych listach, w zapiskach z młodości, w nadziejach,
które umarły ostatnie.

Inne mają się całkiem dobrze, 
żyją w nowych nadziejach na przyszłość.

Są też te tu i teraz, 
często, o ironio! najmniej widoczne.
Słońce świeci, rzeka płynie, drzewa rosną, 
chmury leniwie płyną po niebie tu i tam,
a kamienie nieruchomo podziwiają
swoje szczęście, swoje proste szczęście.


Poeto! Jak niesamowicie uchwyciłeś 
nostalgię dawnego szczęścia!

 "Żwirem brzegu idąc ponad rzeką,
przystanąłem nagle jak przykuty.
Zmarłe szczęście błysnęło wspomnieniem
i przez setną część żyło minuty.

Niebo złotą dogasało zorzą
konającej spokojnie pogody.
W niemym mroku siedziałem tam długo
i rzucałem kamienie do wody".
(Leopold Staff)


Dawne, dobre czasy...
A nowe czasy? Co o nich powiemy, gdy staną się dawnymi?

Z dawnych czasów przypomniała mi się rymowanka...
"idź przez życie śmiało i rób byczą minę,
łap szczęście za ogon i duś jak cytrynę".

Carpe diem! Łap, łap!
Bo słońce, bo rzeka, bo nie ma chwili do stracenia,
bo każdy dzień więcej, to dzień mniej i mija nasz czas,
więc łap, duś, łap, łap!


Dzień dobry

"Grzeczne dziewczynki idą do raju, 
niegrzeczne mają raj na ziemi".
Ja bym powiedziała: 
świadome dziewczynki.
Świadome kobiety.
Świadome "stare baby".

Niektóre są potargane.
I podrapane, bo ich ścieżki
to nie są te, po których
stale by ktoś chodził.
Mają własnoręcznie zrobione miotły,
motyle w brzuchu i kociołki na ogniu.
Gadają do siebie po cichu
 różne rzeczy, a gdy się zapomną, 
to i na głos.
Podśpiewują sobie pod nosem:

zieleń i lazur, skarby w popiele,
kurza łapka, biel i czerń,
ZRÓB SOBIE DOBRY DZIEŃ.


Inne są grzeczne.
Po prostu grzecznie
mają to, co lubią.
Grzecznie mówią sobie:
zrób sobie dobry dzień.
No i go sobie robią.
Sekunda po sekundzie, 
minuta po minucie,
godzina po godzinie.

Inne, to melancholijki.
Tęskne dusze.
Snują się po wydmach,
bujają w obłokach,
rozmyślają o niebieskich migdałach.
Nawlekają paciorki uśmiechu
na wiotkie, ale jakże mocne 
Przesuwają piasek 
z miejsca na miejsce,
bo sprawia im to przyjemność.
Przesypują go między dłońmi 
i liczą w ziarnkach gwiazdy.
Budują zamki i patrzą bez żalu, 
jak woda wszystko zabiera.
Jak życie zabiera czas.
Jak czas zabiera życie.
W zamian daje wieczność.

Patrzą na wodę,
która właśnie robi sobie
dobry dzień.



Patrzą na chmury, które też 
mają się znakomicie.
Po prostu. Płyną. Są w przepływie.
Jak woda, jak myśli, 
jak życie, jak wiatr.


Świadome dziewczynki
chodzą szeptem i delikatnie
dotykają przestrzeni wokół.
Nucą rozkołysanymi biodrami, 
a w lnianych woreczkach
noszą zioła, zaklęcia 
i malutkie kosteczki
znalezione w snach. 

Dzień dobry poezjo morza,
dzień dobry starym baśniom 
wydobytym spod jego dna.



Koci pazur, suszony muchomor, 
dziady i baby, i topór w pień, 
żabie udka i uśmiech w miodzie,
ZRÓB SOBIE DOBRY DZIEŃ.

A gdy po dobrym dniu 
zapadnie dobry wieczór,
na dobrą noc dobrze robi 
oświecona filiżanka herbaty.
Osho pisał, że 
"jeśli sącząc gorącą herbatę
nie jesteś w tej chwili, 
ale myślisz o czymś innym,
że musisz gdzieś iść... 
coś zrobić...
przegapiłeś 
oświeconą filiżankę herbaty".

Nie przegap!


Ludzie tyle razy mówią innym: 
dzień dobry, dobry wieczór, dobranoc.
Ale czy mówią to sobie? 
Czy życzą tego sobie?
Czy zatrzymują się i pochylają 
nad tymi magicznymi życzeniami?

No proszę cię, 
zrób sobie dobry dzień.
Własnoręcznie go sobie zrób.

"Happiness is handmade" 😉
Do dzieła!


W miseczce z dłoni

nadmorskie wieczory zawsze
szumią wiecznością
tęsknotą za tym miejscem
z widokiem na nieskończoność
gdzie mewy, słona skóra po kąpieli, piasek
muszle i patyki wygładzone przez wodę -
o tym właśnie myślę
przyglądając się plaży
przez koronki spódnicy i marzeń


mną we mnie zapełnia się bezruch tej chwili
która znika zanim się jeszcze pojawi
a jednak zostaje przeżyta do końca
od początku, do końca
od startu do mety


melodia eteru kręci się wokół głowy
zaczarowane nuty, tajemne wersety
pieśni syren z dna morza
i perły w muszlach, których nigdy nie sięgnie
niczyja ręka
wszystko jest tajemnicą
a tkanka stworzenioistnienia
głęboko skrywa swoje sekrety


sieć życia w każdej cienkiej łodyżce
w każdym puszku, w ciszy pomiędzy nimi
 i na linii horyzontu tak złudnego
jak fatamorgana oazy
w kropli mojego marzenia 
na dnie morskiej rozety


w miseczce z dłoni układam słońce 
do snu
staccato serca jest kołysanką
a oddech pocałunkiem tak delikatnym
jak muśnięcie piórka na łonie duszy
na łonie kwiatów, morza i nieba
na łonie matki Ziemi
i szczęśliwej kobiety


Nic więcej

"Lato jest nie tyle porą roku, ile melodią,
która zestraja nas z zadowoleniem
brzęczącym w powietrzu".
(S.B.Breathnach)



upalny wiatr rodzi szczęście
pragnienie by być bliżej nieba
i poczuć trzepoty serca -
nic więcej mi dziś nie potrzeba

odchodzę powoli w głąb lata
pakuję dwie kromki chleba
korale z porannej rosy
nic więcej mi dziś nie potrzeba

bezdroża i zwiewna sukienka
zeszyt na wiersze i drzewa
upalny wiatr rodzi szczęście -
nic więcej, nic więcej nie trzeba...


Gorące kamienie, błękitne światło z chmur,
letnie zaniechanie - radość rzeczy prostych.