Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Głód

Kiedy idą zmiany,
idę razem z nimi.
Jestem zmianą.
Wdechem i wydechem.

Gdy padają pytania,
nie szukam odpowiedzi.
To ja jestem odpowiedzią.

Gdy płaczę
nie szukam winnych.
To ja jestem płaczem.
Śmiechem.

Gdy mgła zasnuwa przestrzeń
i niewiele widać -
widzę siebie.


Cisza bezszelestnie
przesuwa się po duszy.
Dźwięczy w ciele.

Samotność pokazuje 
co jest,
a czego nie ma,
co jest syte, a co głodne,
dotyka we mnie
Żywego.

Jem tylko wtedy,
gdy jestem głodna.

I to dotyczy w życiu
wszystkiego.