.

.
"Człowiek, którego energie zaczynają się przelewać - musi się łączyć: z ludźmi, ze zwierzętami, z drzewami, a nawet ze skałami. Jeśli idzie po ziemi, łączy się z ziemią, jeśli pływa w rzece, łączy się z rzeką, jeśli patrzy na gwiazdy, łączy się z gwiazdami. Ale przede wszystkim człowiek taki znajduje swoje centrum i łączy się ze samym sobą". (Osho)

Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli. (Rumi)


Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

Kupalnocka

Letnie przesilenie, solstycjum, Kupalnocka - to dziś.
21-22 czerwca.
Jest tylko jedna taka noc w roku - ta najkrótsza,
a świętowanie, podobne obchody - dwa razy.
Co to jest Noc Kupały i jak się do niej ma Noc Świętojańska?

Żeby mieć jasność w sprawie
i żeby wiedzieć, co zgodne z naturą, pogańskie, słowiańskie,
tudzież świętowane przez inne ludy...

Kliknij tutaj żeby przeczytać, 
czym różni się Noc Kupały od Nocy Świętojańskiej.
To nie to samo.

Żeby nie mylić oryginału z podróbką...








  
(zdjęcia: net)

Wyspy

Szczęśliwe kobiety mają swoje wyspy...


(foto:net)

"Każda prawdziwie królewska kobieta posiada tajemny kraj,
dla niej bardziej rzeczywisty niż ten blady zewnętrzny świat.
O północy, gdy cisza w domu zapada,
odkłada igłę lub książkę i udaje się tam, nie widziana.
Zamknąwszy oczy, 
improwizuje bramę o pięciu kratach wśród wysokich brzóz, 
buduje sklepienia, w posiadanie bierze.
Potem biega lub fruwa, lub konia dosiada
(koń kłusem przybiegnie, aby ją powitać).
I podróżuje tam, dokąd zapragnie.
Potrafi trawie kazać rosnąć, 
lilie rozwinie w kwiat pod swym spojrzeniem, 
pozwala rybie jeść z ręki.
Pobudowała wioski, założyła gaje, wydrążyła doliny,
by potoki płynąć mogły chłodne od zatoki okolonej lądem.
Nigdy nie śmiałem mojej miłej pytać o rządy jej królestwa
lub jego geografię. Ani nie wszedłem za nią między brzozy,
nigdy nie przestąpiłem bramy, aby wpatrywać się we mgłę".

(Robert Graves)


*     *     * 



coraz więcej spraw
porzucam po drodze
by lekko wejść w ciszę
między sercem a zmierzchem

w koronach drzew
jestem królową swojego nieba
w kropli rosy widzę
że oczy mam nadal niebieskie
gdy świat się wali
podnoszę go z gruzów uśmiechem
kamieniem o kamień
rozniecam gwiazdy
w lesie mam starą
huśtawkę z deski



odkrywam sekrety polnego kurzu
i tajemnice życia mego jesieni
lubię iść sama, wolnym krokiem
wolniej niż obrót Ziemi

i nic, nic nie mija
wszystko się tylko stale zmienia

wieczny jest czas niebieski

Miejsce

jest takie miejsce na świecie
gdzie możesz dotknąć spokoju
gdzie cisza dzwoni na dobrą noc
a liście drzew sennym szemraniem
na trawie rozkładają mi
koc

jest takie miejsce na Ziemi
gdzie w dzbanie woda deszczowa
we włosach słońca rdzawe lśnienie
są sowy, i szepty znikąd, a gdy znikają
zostają ich drżące
cienie

jest takie miejsce na świecie
gdzie Księżyc pyta: - jak zdrowie?
jak się miewają twoje spódnice?
duch radości plącze tu czasu zwoje
jest takie miejsce na Ziemi

moje


Coś

coś, czego szukam
zapomniane
jest we mnie
i nie istnieje nigdzie indziej
jest jak odległe
przeczucie w snach
jak klucz który otwiera
 przejście w powietrzu
możliwość pulsująca
gdzieś w głębi natchnienia

klejnot we wszechświecie
wieczny kwiat

gdy wiatr całkiem już zatrze
moją pamięć
wtedy właśnie sobie przypomnę
gdzie jest to miejsce
w którym ustają słowa
myśli
i czas


Wypromienię...

"Uczeń: - Skąd pochodzą te wszystkie cuda przyrody:
drzewa, góry, ziemia?
Mistrz: - Skąd pochodzi twoje pytanie?"

(Ryokan)



powietrze drga i mieni się
pulsowaniem wiosny
słodycz życia muska każde źdźbło trawy
i szepcze: rośnij, rośnij...


Kość zimy pękła na dobre. Światło coraz mocniejsze.
Spomiędzy desek płotu wylewa się pierwsza skoszona trawa.
Teraz wszystkie okna są z widokiem na wiosnę.
Wszystkie oczy z widokiem na młodą zieleń. 

Bzyczenie, kukanie, kląskanie, ćwierkanie, śpiewanie.
W dziobach ptaków gałązki, nitki wiosny wplatane w gniazda,
pajęczyny nadziei dla istot nowo schodzących do świata.
Siły ziemi i nieba cieplej przeplatają się w pulsowaniu duszy,
w cichym szemraniu krwi, w wodzie mojego ciała.


Mam wrażenie, że nawet kamienie zakwitną i pofruną jak motyle...



"Wyszedł z drumli głos cudny, aż rozbrzmiały echa,
i zaraz w zaroślach odezwały się drozdy, zięby, sikorki,
piegże i inne drobne ptactwo, jakby ukryta kapela,
co tylko znaku czeka.  Osobliwy szczyglik jeden zaśpiewał tak cudnie,
iż drzewina owa, na której siadł, zaraz się kwiatem różowym okryła,
a bratki polne, głogi i liliowe dzwonki zamieniły się nagle
w skrzydlate dzieciątka, szepczące między sobą:
"Wiosna... wiosna... wiosna!..."

"Życiem jest przyroda cała
i ja żywię w niej na wieki
wypromienię tylko z ciała
iskrę ducha w świat daleki..."

(Maria Konopnicka)

Świat śpi

"Gdy przytrafia się przebudzenie, cały świat jest wrogo nastawiony.
Dlaczego? Ponieważ cały świat śpi.
Ludzie chcą wciąż być zatopieni w czymkolwiek,
chcą mieć jakieś zajęcie.
Tak wygląda sytuacja milionów ludzi na ziemi.
Nie widzą tego, co jest, bo mają obsesję na punkcie tego,
co powinno być.
Naprawdę zdrowy człowiek interesuje się tym, co jest.
Jeśli wejdziesz w chwilę obecną,
cała wieczność jest w twoich rękach.
Gdy poznasz swoje bycie, nie będzie kwestii stawania się.
Kiedy stawanie się ustaje, jest bycie.

Zmień swoją zasadniczą filozofię osiągającego.
Odpręż się w swoim istnieniu.

Znajdź czas i miejsce na bycie niezajętym,
by usiąść w ciszy i nic nie robić, tylko obserwować wszystko,
co przepływa wewnątrz".

(OSHO)


*

w ciszy późnego wieczoru
słychać oddech mojego domu
ściany powoli
układają się do snu
a drewniana podłoga
porządkuje stare sęki
komin ziewa przeciągle
wydychając ostatnie smugi dymu

za oknem mgła

mam czas

płomień świecy równy i błyszczący
nieruchomo
siedzę z kotem na kolanach

tu i teraz
bicie naszych serc
jest wszystkim

wszystkim
czego moglibyśmy chcieć
dlatego właśnie mruczymy
ze szczęścia


Tęsknota

gdzie mnie oczy poniosą
gdzie mnie nogi poniosą
tego nie wiem
lecz przeczuwam że ścieżka
powleczona będzie
niebem


wiatr się roztrwoni
piach się zamiecie
westchnieniem
raz zatańczę zapłaczę raz
kiedy wrócę
nie wiem nie wiem

za horyzont za czas
za tę dal najdalszą
tylko z wodą i chlebem
będę szła bo raz jeszcze
spotkać chciałabym
ciebie


Szafa

Mój znajomy poeta, Arek, napisał:

"Księżyc
tak cierpliwie
pulsuje
dużeje i maleje"

Dużeje! Cóż za obrazowe, zwięzłe i niesłychanie przydatne
w wielu okolicznościach słowo!
I czemu ja go wcześniej nie znałam?   :D
Przecież każde drzewo dużeje, gdy rośnie,
że o moim wnuku nie wspomnę!
I tyle innych rzeczy, które dużeją.

Ale nie o tym chciałam. Chciałam o szafie.
Co prawda ona też dużała w miarę, jak ją robiono,
ale jak ją poznałam, to była już wielka, ciężka, trzydrzwiowa.
Szafa u moich dziadków.

Bo są takie wiersze, które inspirują do tego, żeby 
dopisać do nich własną historię,
przypomnieć ją sobie.
Jak wiersz Arka o szafie właśnie, i o dziadkach:

Szafa (Arkadiusz Irek)

Jeśli było
przejście w zaświaty
to właśnie
przez jej drzwi

świetna kryjówka
w chowanego
magiczne miejsce
do obserwacji
na całe życie -

dziadek rzucał
pioruny jasne
babcia nie bała się
potrafiła znieść wszystko

zwycięski dziadek
kupował kości
po złotówce
i obierał
cieniutkim nożem
babcia robiła
kosmiczne mielone

dziadek palił płaskie
dopalał się
tabletkami z krzyżykiem
papieros w lufce
odmierzał drzemkę

babcia
przysypiała na sekundy
ale i wtedy
musiała coś robić -
odganiała ręką
natrętne anioły

w niebie była też
maszyna singer
na której można było
podróżować
naprawdę daleko
trzeba było tylko
uważać na palce

za sąsiednimi drzwiami
na półce
stał koszyk zaczarowany
z guzikami

dzięki tym guzikom
do teraz można
dopinać
cały ten cudowny
zwariowany wszechświat

szafa zaskrzypiała
na jednym
a potem na drugim 
pogrzebie

*

Szafa (Mar Canela)

dziadek miał wodę 
w syfonie
i tylko zmieniał naboje
by ostro gazowało
a na święta
z anielską cierpliwością
robił gwiazdki z pasków papieru
lubił wódkę
i palił papierosy w lufce, sportowe i klubowe
dużo

tak, babcia
potrafiła znieść wszystko
kochała...

szafa u dziadków była ogromna
na górnej półce stało
pudełko z koralami
a niżej między ubraniami
pachnącymi naftaliną
było przejście w zaświaty
(tamtędy właśnie przeszli
oboje, w ciągu dwóch lat
jedno po drugim)

dzięki koralom babci
do teraz można nawlekać
wnuków, wnuków, prawnuków

maszyna singer
stała w kącie za szafą
klekotała jak stary pociąg
a ja zawsze wolałam latać, więc
razem z cioteczną siostrą
wchodziłyśmy na szafę
i cała naprzód!
nie zważając na sufit

tak, babcia
potrafiła znieść wszystko
porody w okupowanej Warszawie
dziadka z lufką
i latające wnuczki

każda szafa
przepada gdzieś w końcu
w mroku dziejów
ale to bez znaczenia
bo i tak
przejście w zaświaty
jest w każdym z nas



*   *   *

(Dziękuję, Arku. Mrrrr... Ty wiesz :))