.

.
"Człowiek, którego energie zaczynają się przelewać - musi się łączyć: z ludźmi, ze zwierzętami, z drzewami, a nawet ze skałami. Jeśli idzie po ziemi, łączy się z ziemią, jeśli pływa w rzece, łączy się z rzeką, jeśli patrzy na gwiazdy, łączy się z gwiazdami. Ale przede wszystkim człowiek taki znajduje swoje centrum i łączy się ze samym sobą". (Osho)

Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli. (Rumi)


Obserwuj Mar

Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

W spokoju

"Uciszonymi zmysłami odczuwał jakby nikły aromat młodej zieleni,
a tykanie zegara odbierał niby nieustanne powtarzanie jakiejś frazy.
I to nieustanne powtarzanie 
rodziło z wolna w umyśle przysłuchującego się stan, 
za którym było mu tęskno.
Na parę chwil uświadomił sobie niezwykłą prostotę życia, bytu,
i w tej świadomości zawarło się w ciągu tych chwil wszystko,
co go otaczało: chód zegara, życie kiełkującej trawy,
słodka rzewność tego dnia - i on sam.
Było mu tak, jak gdyby jego najskrytsze "ja" rzekło do siebie:
"Oto teraz zasiadam w spokoju", 
wyjaśniając przez to i rozwiązując całą zagadkę bytu".
                            (Z powieści "Słońce życia" (1916), Frans Eemil Sillanpää)




"Każde znaczące miejsce
ma swojego ducha opiekuńczego (daimoniona),
który objawia się w sposób doskonały.
Duch wyjątkowych miejsc pełen jest kwiatów, ptaków i innych zwierząt,
przejawia się w nieskazitelności czynów ludzi tam mieszkających.


Góry swą niewymowną doskonałość ukazują
w lśnieniu niebieskich kwiatów gencjany
i w łagodnym blasku szarotek,
podobnych do kryształków śniegu.

Następujące po sobie warstwy ziemi mienią się
nieopisanym pięknem szafirów i szmaragdów.
Tak jest we wszystkich miejscach na świecie.
To niezmienna zasada".

                                  (D.H.Lawrence)



"Każda ścieżka i dróżka ma swoją wrażliwość i życie psychiczne,
ukształtowana została pod wpływem świadomości tych,
którzy ją wydeptali i którzy nią uczęszczają.


Właśnie dlatego niektóre stare drogi
mają silnie energetyzującą osobowość i mogą pozwolić nam
wznieść się na wyższy poziom istnienia,
czyniąc człowieka otwartym na inspirację
płynącą z ducha tego miejsca".

                                                     (Natalie i Michel Vougt)


***

W spokoju, między kartkami lata, rozmyślam
o drogach cichych lub pełnych kroków, i kurzu przydrożnym, 
tęsknotach i bajkach, kwiatach jednej nocy
i zawiązujących się właśnie żołędziach.
Oto sierpień. Sierpy idą w ruch.
Siano upojnie pachnące.
Pierwsze grzyby, pierwsze odloty ptaków...
Dojrzewanie owoców i warzyw. Zbiory.
Noce chłodniejsze, atłas nieba rozgwieżdżony.
Ja tutaj, a tam, w oddali - góry. Za nimi ocean.
Wokół miejsca ulubione, często odwiedzane.

Płatki lata opadają. Powoli, powoli, prawie niezauważalnie,
ale jednak. 
Zmiany obracają mnie w kole czasu. 
Łagodnie.
Jest ładnie, jest tak ładnie :)





Kto wie, czy te obłoki,
co bezkształtnie o świcie
po niebie suną szerokim,
rozpłyną się w końcu w błękicie?
A przestrzeń wokół, o czym szumi?
Czym wieje?
Może się z nas ona niczym człowiek śmieje.
Tak, trzeba stąd ruszyć.
Pójść w stronę szczytu
i ręce puste podnieść
do błękitu.

                                      (Stevan Raičković)

Nietutejsi

Doświadczanie.
Nie ma życia bez doświadczania.
Życie, od początku do końca, jest doświadczaniem.

Tak skrajnie różne doświadczenia istnieją na Ziemi,
że powstaje odczucie niesprawiedliwości.
Bo porównujemy. 
I z ludzkiego punktu widzenia, porównanie, na przykład, 
umierania z głodu  czy życia w nędzy 
z przepychem i bogactwem
prowadzi do wartościowania i odczucia,
że coś jest lepsze, a coś gorsze.
I że nie ma równowagi, a na dodatek większość doświadcza tego,
co gorsze, trudniejsze.
Między skrajnościami mieści się spektrum doświadczeń ludzi
żyjących na całej rozciągłości tej skali "niesprawiedliwości",
w różnych punktach przestrzeni kwantowej.
To umysł porównuje, poddaje ocenie, wartościuje.
Nie może bez tego żyć. Taka jego natura.
Dopiero wyjście poza umysł pozwala nam zjednoczyć bieguny.
Punkt zero, przekroczenie dualności. 
Jedność. Całość. 
Stanie się Całością to osiągnięcie samego siebie.



Dusza nie wartościuje. 
Dusza doświadcza. Poprzez ciało.
To dusza ma ciało, nie odwrotnie.
To, co jawi się jako niesprawiedliwość czy brak równowagi -
dla dusz, które weszły w przeżywanie takich doświadczeń,
jest ich wyborem. Tego potrzebują, albo wydaje im się,
że potrzebują - to już temat na inne rozważania.


Holograficzny świat.
Iluzja ego, iluzja oddzielenia i utraty mocy, iluzja światła i ciemności,
złudzenie wszystkiego, co jest.
Jeśli rozumiem, że "niesprawiedliwość" jest iluzoryczna,
że to nic innego, jak wybór konkretnych doświadczeń
przez konkretne dusze, wtedy istnieje jakieś wytłumaczenie
dla świata takiego, jaki jest.
Poprzez pryzmat wyborów i doświadczeń dusz.


Może jesteśmy iluzoryczną rasą eksperymentalną, której wszystko wolno, 
działającą w określonych warunkach,
w niezliczonej ilości akcji i interakcji
zarówno na poziomie widzialnym, jak i niewidzialnym?
Jak będą przebiegać doświadczenia takiej rasy
w skali od minimum do maksimum fizycznych i psychicznych możliwości?
Pewien obraz już się jasno zarysował.

Niektórzy, w trakcie, dochodzą do takiego miejsca w sobie,
w którym przypomina im się, że to iluzja, którą można porzucić.
Że kiedyś zgodzili się w tym uczestniczyć, ale można powiedzieć "dość".



Poprzedzone jest to pewnymi zmianami - 
zmianami życiowych przekonań i zasad, 
wylogowaniem się z tych wzorców systemu, 
które już z nami nie rezonują,
poznaniem własnego oprogramowania (system Human Design i Plan Duszy) -
aby lepiej zrozumieć siebie i innych,
schodzeniem z utartego szlaku, odkrywaniem nowego -
wcześniej czegoś nie uświadamialiśmy sobie, aż "nagle" tak.
Klik!
Przekroczenie programów odbywa się poprzez 
odnalezienie siebie w sobie i "przejście za plecami Orła" (C.Castaneda).
Wówczas dopiero, oswobodzeni, przedostajemy się
ku nieskończoności Uniwersalnych Wymiarów. 
(Każdy Wymiar ma inne Energie,
nieprzygotowani nie możemy poruszać się między Wymiarami).
To proces, który dzieje się w każdym z nas we właściwym czasie.
Nowe myśli generowane są poprzez sygnały
z częstotliwości, w które wchodzimy, gdy zmieniamy wibracje.
Najczęściej potrzebny jest potem pewien okres
wewnętrznego przepracowania tego, co się pojawiło,
trans-formacja.
Przyzwyczajenie się do nowego poziomu istnienia we własnym życiu.
Tym, albo już następnym...

Naukowcom wciąż objawia się coś mniejszego od tego,
co już uznali za najmniejsze. 
I coś jeszcze większego od największego.
Granice stale przesuwają się, ale czujemy, że dla człowieka istnieje
pewien skraj poznawalności, poza który nie da się wyjść.
Jak zatem ma się Bóg naszego Wszechświata
do Źródła Wszystkiego Co Jest?
Skoro potrafimy uznać, że takie Źródło istnieje,
to pewnie istnieje Coś, co w ogóle jest poza zasięgiem naszego umysłu.
Poza wszelkim zasięgiem.
Nie da się nawet o tym w żaden sposób pomyśleć,
ani tego odczuć. 
Niepoznawalne.
Może właśnie TO powoduje, że idziemy wciąż dalej,
poprzez nowe odkrycia - ku zdumieniu, ku zachwytowi,
ku nieskończoności pomnożonej przez wieczność.

"Bądz jak drzewo i pozwól martwym liściom opadać" (Rumi)



Bo tutaj zawsze będzie jakiś początek i jakiś koniec,
jakieś bliżej i jakieś dalej, jakieś wyżej i niżej.
Jakiś rozwój ponad rozwojem.
Narodziny i umieranie.
Sceneria dla naszych doświadczeń, iluzje ziemskiego programu.
A my przecież nietutejsi...

*


"Troski i radości świata wyskakują z tego samego
czarodziejskiego kapelusza iluzji.

Przeciwieństwa uzupełniają się wzajemnie,
a na wyższym poziomie świadomości zostają przekroczone.

Przez całe dni i noce "ja" kreuje rzeczywistość
nazwaną przez nas jawą i snem.
W tej rzeczywistości sen o kimś, kim myślimy, że jesteśmy,
przesłania nam to, czym jesteśmy naprawdę".

(Marcel Messing)


Idąc wolno

"Stawanie się wymaga czasu:
na przemyślenia, na zastanowienie się,
na dokonanie twórczego wyboru,
na wydostanie się z krępującego nas kokonu,
na oczyszczenie naszej szafy,
na zmycie psychicznej pajęczyny -
na dotarcie do sedna naszej indywidualności".

(Sarah Ban Breathnach)


*

idąc wolno, wolniej niż zwykle
gdzieś pogubiłam wszystkich kapłanów
sama już teraz wypełniam życie
istotą tego co nie jest i jest
niebo już jakby zdjęte z ołtarza
znikły zasłony przekonań i wierzeń
swobodnie pada mój deszcz

sucha koszula, gdy ziemia wilgotna
zwykłe czynności i oddech jak zwykle
i bicie serca wierne jak pies
wewnątrz wszystkiego tego, co zwykłe
wiele się we mnie niezwykle zmienia
podczas gdy tylko na zwykłym stole
przekrajam w ciszy zwykły chleb



"Ludzie zmieniają się
i zapominają sobie o tym powiedzieć".

(Lillian Hellman)

Kupalnocka

Letnie przesilenie, solstycjum, Kupalnocka - to dziś.
21-22 czerwca.
Jest tylko jedna taka noc w roku - ta najkrótsza,
a świętowanie, podobne obchody - dwa razy.
Co to jest Noc Kupały i jak się do niej ma Noc Świętojańska?

Żeby mieć jasność w sprawie
i żeby wiedzieć, co zgodne z naturą, pogańskie, słowiańskie,
tudzież świętowane przez inne ludy...

Kliknij tutaj żeby przeczytać, 
czym różni się Noc Kupały od Nocy Świętojańskiej.
To nie to samo.

Żeby nie mylić oryginału z podróbką...








  
(zdjęcia: net)

Wyspy

Szczęśliwe kobiety mają swoje wyspy...


(foto:net)

"Każda prawdziwie królewska kobieta posiada tajemny kraj,
dla niej bardziej rzeczywisty niż ten blady zewnętrzny świat.
O północy, gdy cisza w domu zapada,
odkłada igłę lub książkę i udaje się tam, nie widziana.
Zamknąwszy oczy, 
improwizuje bramę o pięciu kratach wśród wysokich brzóz, 
buduje sklepienia, w posiadanie bierze.
Potem biega lub fruwa, lub konia dosiada
(koń kłusem przybiegnie, aby ją powitać).
I podróżuje tam, dokąd zapragnie.
Potrafi trawie kazać rosnąć, 
lilie rozwinie w kwiat pod swym spojrzeniem, 
pozwala rybie jeść z ręki.
Pobudowała wioski, założyła gaje, wydrążyła doliny,
by potoki płynąć mogły chłodne od zatoki okolonej lądem.
Nigdy nie śmiałem mojej miłej pytać o rządy jej królestwa
lub jego geografię. Ani nie wszedłem za nią między brzozy,
nigdy nie przestąpiłem bramy, aby wpatrywać się we mgłę".

(Robert Graves)


*     *     * 



coraz więcej spraw
porzucam po drodze
by lekko wejść w ciszę
między sercem a zmierzchem

w koronach drzew
jestem królową swojego nieba
w kropli rosy widzę
że oczy mam nadal niebieskie
gdy świat się wali
podnoszę go z gruzów uśmiechem
kamieniem o kamień
rozniecam gwiazdy
w lesie mam starą
huśtawkę z deski



odkrywam sekrety polnego kurzu
i tajemnice życia mego jesieni
lubię iść sama, wolnym krokiem
wolniej niż obrót Ziemi

i nic, nic nie mija
wszystko się tylko stale zmienia

wieczny jest czas niebieski

Miejsce

jest takie miejsce na świecie
gdzie możesz dotknąć spokoju
gdzie cisza dzwoni na dobrą noc
a liście drzew sennym szemraniem
na trawie rozkładają mi
koc

jest takie miejsce na Ziemi
gdzie w dzbanie woda deszczowa
we włosach słońca rdzawe lśnienie
są sowy, i szepty znikąd, a gdy znikają
zostają ich drżące
cienie

jest takie miejsce na świecie
gdzie Księżyc pyta: - jak zdrowie?
jak się miewają twoje spódnice?
duch radości plącze tu czasu zwoje
jest takie miejsce na Ziemi

moje


Coś

coś, czego szukam
zapomniane
jest we mnie
i nie istnieje nigdzie indziej
jest jak odległe
przeczucie w snach
jak klucz który otwiera
 przejście w powietrzu
możliwość pulsująca
gdzieś w głębi natchnienia

klejnot we wszechświecie
wieczny kwiat

gdy wiatr całkiem już zatrze
moją pamięć
wtedy właśnie sobie przypomnę
gdzie jest to miejsce
w którym ustają słowa
myśli
i czas


Wypromienię...

"Uczeń: - Skąd pochodzą te wszystkie cuda przyrody:
drzewa, góry, ziemia?
Mistrz: - Skąd pochodzi twoje pytanie?"

(Ryokan)



powietrze drga i mieni się
pulsowaniem wiosny
słodycz życia muska każde źdźbło trawy
i szepcze: rośnij, rośnij...


Kość zimy pękła na dobre. Światło coraz mocniejsze.
Spomiędzy desek płotu wylewa się pierwsza skoszona trawa.
Teraz wszystkie okna są z widokiem na wiosnę.
Wszystkie oczy z widokiem na młodą zieleń. 

Bzyczenie, kukanie, kląskanie, ćwierkanie, śpiewanie.
W dziobach ptaków gałązki, nitki wiosny wplatane w gniazda,
pajęczyny nadziei dla istot nowo schodzących do świata.
Siły ziemi i nieba cieplej przeplatają się w pulsowaniu duszy,
w cichym szemraniu krwi, w wodzie mojego ciała.


Mam wrażenie, że nawet kamienie zakwitną i pofruną jak motyle...



"Wyszedł z drumli głos cudny, aż rozbrzmiały echa,
i zaraz w zaroślach odezwały się drozdy, zięby, sikorki,
piegże i inne drobne ptactwo, jakby ukryta kapela,
co tylko znaku czeka.  Osobliwy szczyglik jeden zaśpiewał tak cudnie,
iż drzewina owa, na której siadł, zaraz się kwiatem różowym okryła,
a bratki polne, głogi i liliowe dzwonki zamieniły się nagle
w skrzydlate dzieciątka, szepczące między sobą:
"Wiosna... wiosna... wiosna!..."

"Życiem jest przyroda cała
i ja żywię w niej na wieki
wypromienię tylko z ciała
iskrę ducha w świat daleki..."

(Maria Konopnicka)

Świat śpi

"Gdy przytrafia się przebudzenie, cały świat jest wrogo nastawiony.
Dlaczego? Ponieważ cały świat śpi.
Ludzie chcą wciąż być zatopieni w czymkolwiek,
chcą mieć jakieś zajęcie.
Tak wygląda sytuacja milionów ludzi na ziemi.
Nie widzą tego, co jest, bo mają obsesję na punkcie tego,
co powinno być.
Naprawdę zdrowy człowiek interesuje się tym, co jest.
Jeśli wejdziesz w chwilę obecną,
cała wieczność jest w twoich rękach.
Gdy poznasz swoje bycie, nie będzie kwestii stawania się.
Kiedy stawanie się ustaje, jest bycie.

Zmień swoją zasadniczą filozofię osiągającego.
Odpręż się w swoim istnieniu.

Znajdź czas i miejsce na bycie niezajętym,
by usiąść w ciszy i nic nie robić, tylko obserwować wszystko,
co przepływa wewnątrz".

(OSHO)


*

w ciszy późnego wieczoru
słychać oddech mojego domu
ściany powoli
układają się do snu
a drewniana podłoga
porządkuje stare sęki
komin ziewa przeciągle
wydychając ostatnie smugi dymu

za oknem mgła

mam czas

płomień świecy równy i błyszczący
nieruchomo
siedzę z kotem na kolanach

tu i teraz
bicie naszych serc
jest wszystkim

wszystkim
czego moglibyśmy chcieć
dlatego właśnie mruczymy
ze szczęścia


Tęsknota

gdzie mnie oczy poniosą
gdzie mnie nogi poniosą
tego nie wiem
lecz przeczuwam że ścieżka
powleczona będzie
niebem


wiatr się roztrwoni
piach się zamiecie
westchnieniem
raz zatańczę zapłaczę raz
kiedy wrócę
nie wiem nie wiem

za horyzont za czas
za tę dal najdalszą
tylko z wodą i chlebem
będę szła bo raz jeszcze
spotkać chciałabym
ciebie


Szafa

Mój znajomy poeta, Arek, napisał:

"Księżyc
tak cierpliwie
pulsuje
dużeje i maleje"

Dużeje! Cóż za obrazowe, zwięzłe i niesłychanie przydatne
w wielu okolicznościach słowo!
I czemu ja go wcześniej nie znałam?   :D
Przecież każde drzewo dużeje, gdy rośnie,
że o moim wnuku nie wspomnę!
I tyle innych rzeczy, które dużeją.

Ale nie o tym chciałam. Chciałam o szafie.
Co prawda ona też dużała w miarę, jak ją robiono,
ale jak ją poznałam, to była już wielka, ciężka, trzydrzwiowa.
Szafa u moich dziadków.

Bo są takie wiersze, które inspirują do tego, żeby 
dopisać do nich własną historię,
przypomnieć ją sobie.
Jak wiersz Arka o szafie właśnie, i o dziadkach:

Szafa (Arkadiusz Irek)

Jeśli było
przejście w zaświaty
to właśnie
przez jej drzwi

świetna kryjówka
w chowanego
magiczne miejsce
do obserwacji
na całe życie -

dziadek rzucał
pioruny jasne
babcia nie bała się
potrafiła znieść wszystko

zwycięski dziadek
kupował kości
po złotówce
i obierał
cieniutkim nożem
babcia robiła
kosmiczne mielone

dziadek palił płaskie
dopalał się
tabletkami z krzyżykiem
papieros w lufce
odmierzał drzemkę

babcia
przysypiała na sekundy
ale i wtedy
musiała coś robić -
odganiała ręką
natrętne anioły

w niebie była też
maszyna singer
na której można było
podróżować
naprawdę daleko
trzeba było tylko
uważać na palce

za sąsiednimi drzwiami
na półce
stał koszyk zaczarowany
z guzikami

dzięki tym guzikom
do teraz można
dopinać
cały ten cudowny
zwariowany wszechświat

szafa zaskrzypiała
na jednym
a potem na drugim 
pogrzebie

*

Szafa (Mar Canela)

dziadek miał wodę 
w syfonie
i tylko zmieniał naboje
by ostro gazowało
a na święta
z anielską cierpliwością
robił gwiazdki z pasków papieru
lubił wódkę
i palił papierosy w lufce, sportowe i klubowe
dużo

tak, babcia
potrafiła znieść wszystko
kochała...

szafa u dziadków była ogromna
na górnej półce stało
pudełko z koralami
a niżej między ubraniami
pachnącymi naftaliną
było przejście w zaświaty
(tamtędy właśnie przeszli
oboje, w ciągu dwóch lat
jedno po drugim)

dzięki koralom babci
do teraz można nawlekać
wnuków, wnuków, prawnuków

maszyna singer
stała w kącie za szafą
klekotała jak stary pociąg
a ja zawsze wolałam latać, więc
razem z cioteczną siostrą
wchodziłyśmy na szafę
i cała naprzód!
nie zważając na sufit

tak, babcia
potrafiła znieść wszystko
porody w okupowanej Warszawie
dziadka z lufką
i latające wnuczki

każda szafa
przepada gdzieś w końcu
w mroku dziejów
ale to bez znaczenia
bo i tak
przejście w zaświaty
jest w każdym z nas



*   *   *

(Dziękuję, Arku. Mrrrr... Ty wiesz :))