Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figa. Pokaż wszystkie posty

Pieśń ognia, jesienią bardziej

"Nadchodzi godzina zgody na rytuał czarów.
Otwórz dłoń swego ducha".
(Vicente Huidobro)


"... w kociołku dziwny napój wre,
ogień się pali z cichym trzaskiem,
lecz mało kto o wiedźmach wie,
co robią pod księżyca blaskiem..."  :))



... gałązki szałwii, mocna ruta, rozmaryn
różowość tamaryszku
kwiat bazylii i mięty
(przeleciała sowa, bezszelestnie jak duch)
liścia figowego zielone łodyżki




"Ogniu, w który ludzie wpatrują się nocą z głębi ciemności,
ogniu, co parzysz, a nie ogrzewasz,
co blask rozsiewasz i nie parzysz,
ogniu na skrzydłach bezcielesnych, ogniu bez serca,
co nie znasz stosu ani pieśni.
Ogniu przejrzysty pośród palm: przyzywa cię człowiek bez lęku.

Ogniu czarnoksiężników: gdzie jest twój ojciec?
Gdzie podziewa się twoja matka?
Kto cię wykarmił i wychował?
Ty jesteś sobie ojcem i matką, przechodzisz,
a nie zostawiasz śladów.

Nie zrodziłeś się z lasu uschłego,
nie zostawiasz popiołów po śmierci,
umierasz i nie umierasz.
Zbłąkana dusza przedzierzga się w ciebie, lecz nikt nie wie o tym.
Ogniu czarnoksiężników, Duchu wód podległych, Duchu,
któremu wiatry są posłuszne,
blasku w rozbłyskach, błędny ogniku na bagnach,
ptaku bezskrzydły, rzeczy bezcielesna, Duchu Mocy Ognia,
usłysz mój głos: przyzywa cię człowiek bez lęku".
(Pieśń ognia, Bantú, Anonim)


"Wpatrzony w drewno trawione iskrami
niknące w rozbłyskach
a potem w dym coraz lżejszy
ujrzałeś własne życie w trzaskającej ciszy".
(José Emilio Pacheco)


"Biali rozpalają wielki ogień i stoją z dala od niego.
My robimy mały ogień i siedzimy przy nim blisko".
(Przysłowie indiańskie)


"Znam słowa niedostępne, dla ludzi niedorzeczne,
znam święte amulety i tajemnice wieczne,
mam księgi Wielkich Magów nie znane dziś nikomu
i wszystko to przyniosę pod próg twojego domu (...)"
(Jan Brzechwa)


... gałązki szałwii, mocna ruta, rozmaryn
różowość tamaryszku
kwiat bazylii i mięty
(odleciała sowa w kieszeń nocy
kołysze się gałąź)
liścia figowego zielone łodyżki...

Wygodnie

"Mimbla szła przez las i myślała:
"Przyjemnie jest być Mimblą, 
czuję się znakomicie, od góry do dołu".
Mimbla przemierzała moczary, wspinała się na pagórki,
schodziła do głębokich jarów, 
którym deszcz nadał wygląd podwodnych krajobrazów,
szła szybko, a co jakiś czas biegła nawet kawałek,
żeby poczuć, jaka jest lekka i szczupła.
Nie ma nic przyjemniejszego i nic prostszego,
jak czuć się wygodnie.

Można leżeć na moście i patrzeć
jak przepływa pod nim woda.
Albo biegać i brodzić w czerwonych botach po mokradłach.
Albo zwinąć się w kłębek i przysłuchiwać się,
jak deszcz pada na dach.
Bardzo jest łatwo miło spędzać czas".

(Tove Jansson, Muminki)

***

Uwielbiam włóczęgostwo.
Wchodzenie w drogi, które stwarzam idąc.
Mam wrażenie, że niektóre rozwijają się przede mną tylko po to,
abym mogła przejść, a potem zwijają się i znów ich nie ma.
Docieranie do miejsc, gdzie prawdziwe życie
toczy się pod powierzchnią.
To, co widoczne na zewnątrz, ma jedynie odwracać uwagę.
Wystarczy kucnąć, zmrużyć oczy, szeptem zagadać,
a ujawni się.
Potem odejść jak duch, nie zabierając niczego ze sobą
z tej eterycznej przestrzeni,
ani najmniejszego cienia źdźbła trawy.



Wracam na powierzchnię.
Wspinam się na pagórki i schodzę w doliny.
Jak Mimbla. I jak ona - czuję się znakomicie, od góry do dołu :)
Leszczyny sypią orzechami, zbieram pełne garście,
po drodze jem jeżyny i zabieram do plecaka
puchate kapelusze wielkich kani. 
Unoszę dłonie do rozłożystych, dzikich jabłoni -
renety usmacznią placki orkiszowe.
Mijam drzewa figowe z tysiącami dojrzewających fig.
Już wkrótce i do nich ręce sięgać będą.
Pachnące, gorące od słońca figi są wielkim darem tej ziemi.


Włóczęgostwo letnie jest zupełnie inne niż jesienne,
wiosenne czy zimowe, to jasne.
Teraz, w ostatniej fazie lata, czuć i widać
obfitość, dojrzałość, dorodność, pełnię.
To taki dobry czas, aby się tym wszystkim nasycić
i przetransformować, włączyć to w swoje życie,
w swoje ciało, w mgiełkę duszy.
To poczucie, że wszystkiego jest pod dostatkiem,
że wszystko dzieje się w swoim czasie,
że jest dobrze tak, jak jest.
Że ptaki wędrowne szykują skrzydła do odlotu.
Że to, co przyszło, zmierza do odejścia,
aby zwolnić miejsce czemuś innemu.
I że tak zawsze było, jest i będzie.

A potem, znużenie wędrówką pokołysać
na kawałku materiału, pod drzewem.
Wtedy i niebo się buja, i wszechświat cały.
A ja... spadam w czas jeszcze wolniejszy...
W sen nocy letniej. 
Jak dobrze czuć się w sobie wygodnie.



"Czy wiesz, że jedna chwila może być wiecznością?
Ale tylko wtedy, gdy wejdziesz w tę chwilę
i użyjesz jej do przeniesienia pełni siebie w dowolnym kierunku,
na zawsze..."

(Carlos Castaneda)

Migawki dnia lipcowego


dzień za dniem, takie niebo nad nami...


a pod niebem - rozkwieciło się, rozpachniło...



teraz jest ten słodki czas -
kocham wszystkie czereśnie świata!


figi też


no i brzoskwinie, okrągłe, rumiane, aksamitne


kocura moja prawie czarna przejrzała na oczy 
dopiero późnym popołudniem


bo gorąco, gorąco...


cisza, spokój, nicnierobienie
letniej sielanki czas