.

.

Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Przypływ

właśnie zaczyna się przypływ
atramentem na niebie rozlana
bezsenna noc, bezsenna ja
czerwienią wina rozgrzana

klękam na piasku, dotykiem kolan
maluję muszle, smaki, zapachy
wiatr gładzi skórę morzem pachnącą
niesie skądś dźwięki gitary

niczym kronikarz spisujesz
gwiazdy odbite w oczach
każdą kroplę mojego ciała
właśnie zaczyna się przypływ

niech nikt nam nie przeszkadza...

Spadanie

rozwijają się cuda nocy
na sierpniowym piedestale
gwiazdy spieszące się
by spaść na czas
nie spełniając pokładanych w nich 
ludzkich marzeń
wcale

czy gwiazdy oczekują
spełnienia swych życzeń
od ludzi gasnących
w otchłaniach przeznaczenia?

bo co ziścić się może
w upadłych ludzi i gwiazd
zimnych, dolnych przestrzeniach?

tylko ciepłem serca ogrzany świat
jest kolebką barw
szczęśliwego istnienia


(foto: net)

Lato w domu

... ta przestrzeń, którą stwarzamy wokół
i która odbija to, co w nas -
nasze chwilowe lub stałe miejsce na Ziemi,
powietrze ograniczone ścianami,
a wewnątrz - nasze schronienie...

miejsce, do którego wracamy
z mniej lub bardziej przyjaznego świata

głębokie lato w moim domu
wybarwiło wszystko intensywnymi kolorami,
pachnie już dojrzałością arbuzów i melonów,
nagrzanym morzem, a nocą -
suchą, gorącą, lawendową pościelą

czas ognistych temperatur
i zmysłów na wysokich obrotach,
czas otwartych okien i słodkich zapachów,
czas bosych stóp,  okularów słonecznych
i słomkowych kapeluszy

chłonę nastrój domu latem...













































Zamiast słów

 Miłość, czułość, magia macierzyństwa
z dala od plastikowego świata,
na kamieniach
wśród mchów i paproci,
tam, gdzie słychać tylko
ciszę i bicie serc.
Spojrzenia zamiast słów...


Klaudia, Iñaki i Bodhi.