Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty

W Hiszpanii też jest zima

 Hiszpania jest zwykle kojarzona 
z nieustającym ciepłem.
Zatem teraz w nieco innej odsłonie.


Ponieważ w doliny śnieg zagląda nieczęsto,
zatem wybrałam się w okoliczne góry,
by tam zakosztować trochę zimy,
która byłaby nieco bardziej zimowa.
Poprzez te góry, które widzę z okien mojego domu,
a potem trochę wyżej.







Wspinałam się górskimi serpentynami coraz wyżej i wyżej.




Po drodze zatrzymywałam się,
podziwiałam, zachwycałam, robiłam zdjęcia.
I jechałam dalej.


Robiło się coraz zimniej, coraz bielej,
coraz bardziej zimowo.




Gdy ruszałam na spacer, jeszcze było słonecznie,
a gdy wracałam, pogoda zmieniała się w oczach
i przedpołudniowe słońce ustępowało 
pod naporem ciemnych chmur,
które niosły ze sobą więcej śniegu.




W takiej sytuacji lepiej już powoli wracać,
bo gdy sypnie, robi się ślisko i niebezpiecznie.



Trochę zmarzłam, ale było pięknie.

A gdy zajechałam pod dom, czekała na mnie niespodzianka😁


Dźwięk bieli

Smak błękitu. Szmer wysokości.
Pagórki wygrzewają swoje grzbiety ugłaskane wiatrem.
Woda w śniegu, na chwilę zatrzymana.
Wystarczy kropla 
do więzi z Wszechświatem.


Kropla wie. 
Wie wszystko o całej wodzie istniejącej.
Pamięta. Transformuje. Żyje.


Świeci, lśni, skrzy, skrzypi, 
migotliwie wzbudza zachwyt 
w sercu człowieka.
Śnieg. 
Czysty jak kropla Prawdy.


Ślady w miękkim puchu. 
Gdzie nie spojrzę - misterium Piękna.
Cisza wszechogarniająca. 
Szczyty.


Majestat wysokości. 
Rozrzedzone powietrze.
Eteryczne poczucie szczęścia. 
Lekkość.
Delikatne ciepło lutowego słońca.

Po przeciwnej stronie 
błękit granatowieje,
by podać mi księżyc.


Jeszcze tylko parę kroków 
i dotknę lazuru.
Jeszcze tylko parę oddechów 
i pneuma Ducha objawi się.
Tu. 
Na styku góry i nieba.



^^^

"Wszystko jest nawzajem powiązane, 
a węzeł to święty.
A zgoła nic nie ma, 
co by nawzajem było sobie obce.
Ułożone to bowiem zostało 
we wspólny ład
i współtworzy porządek 
w porządku tego samego świata.
Jeden bowiem jest świat, 
a składa się nań wszystko (...)"

Od jesieni do wiosny


Gdy zeszłorocznej jesieni orzechy, kasztany, żołędzie i dzika róża
pojawiły się w wielkiej obfitości



podejrzewaliśmy, że może nastać chłodniejszy niż zwykle czas.
A i myszy uwijały się jak szalone.
I faktycznie - więcej padało, więcej w górach okolicznych śnieżyło,
nawet pod same okna śnieg przybył,
co zdarza się tu rzadko.




Gdy w styczniu odwiedziłam Polskę, 
też akurat biały puch malował niezwykłe krajobrazy.



W długie zimowe wieczory, w domowym zaciszu
zapragnęłam zrobić coś nowego, czego jeszcze nigdy nie robiłam.
Hasło DIY - Do It Yourself przemówiło i do mnie.
Co by tu zrobić?

Już wiem!
Mydła!
Na zdjęciu poniżej te pierwsze, eksperymentalne.


Robienie mydeł okazało się zajęciem niezwykle przyjemnym, 
wciągającym i alchemicznym.
Praca z wodorotlenkiem sodu wymaga skupienia i uwagi,
a wszystkie składniki muszą być dokładnie odmierzone,
za to przy ich wyborze możemy poszaleć.
Moje następne mydła, robione już pewniejszą ręką,
to cudownie pachnące mieszanki na bazie masła kokosowego,
shea i kakaowego, oliwy, olejków z awokado, słodkich migdałów,
różanego, rycynowego i innych.
No i dodatki:  sól morska, płatki owsiane, przecier marchewkowy,
suszone skórki pomarańczy, czerwona glinka.
W planie jeszcze inne wariacje na temat :)


Mydło do zębów kompletnie czarne, bo z węglem aktywnym.
Na bazie masła kokosowego i rycyny,
z dodatkiem ziemi okrzemkowej, cukru z brzozy,
olejku miętowego i węgla właśnie.


Wszystkie mydła na razie leżakują i dojrzewają -
przechodzą konieczny proces saponifikacji (zmydlenia),
aby stwardnieć i złagodnieć.
Na trzy miesiące trzeba o nich po prostu zapomnieć.

Czekolada nie mydło,  leżakować na szczęście nie musi :)
Z kwiatostanem sosny - niesamowity smak, jak zgodnie orzekli wszyscy,
którzy degustowali.
Można ją zrobić tylko w porze kwitnienia sosen,
zatem do powtórzenia dopiero za rok.


Czekoladki bombonierkowe.
Cukier zastąpiłam syropem klonowym.
Do tego masło kakaowe, masło orzechowe, kakao. Gotowe.


I jeszcze łapacz snów...bo sny są takie ważne!


Zatem parę nowych rzeczy nauczyłam się tej zimy, co cieszy :)
A na zakończenie jeszcze krem, który nie był co prawda nowością,
bo kremy do ciała robię już od jakiegoś czasu,
ale ten pierwszy raz powstał na bazie maceratu sosnowego,
dzięki czemu cała kuchnia pachniała jak sosnowa polana.



A potem hiacynty rozwinęły się jeszcze bardziej



miechunka wystroiła się w koronki


i pojawiły się pierwsze mlecze.
Wnuczek zapytał: zrobimy serce?
Pewnie, że zrobimy!


Ale tylko na chwilę, bo przecież nie pozwolimy,
aby serce zwiędło!
Czym prędzej przemieniamy go w bukiet.


Gdy pogoda sprzyjała, chodziliśmy na spacery.
Fela z nami, oczywiście :)
Spacery niedaleko domu


i nad morzem, które zimą maluje czasami
nieco groźne krajobrazy, jakże piękne!


Cała naprzód!



A pod koniec minionej zimy - wisienka na torcie!
Po długim procesie wewnętrznej i zewnętrznej krystalizacji



książka Klaudii ujrzała światło dzienne :)




Wbrew pozorom nie jest to książka dla małych dzieci.
Tak naprawdę jest to przekaz skierowany 
do wewnętrznego dziecka w każdym z nas - 
dlatego płynie głównie poprzez obrazy.
Książka wibruje, rezonuje z nami na poziomie Ducha -
a po drodze wiele pytań, wiele niewiadomych,
drogi w górę i w dół, i tak naprawdę
samotna droga ku temu kim jesteśmy,
gdy odpadną krępujące nas więzy,
gdy odetniemy sznurki, za które pozwalamy pociągać innym.
Kim jestem, co tu robię, którędy iść?
Zapytaj zająca, zapytaj kuropatwę, zapytaj gwiazd.
Kogokolwiek zapytasz, odpowiedź i tak już znasz.
Zrozumiesz ją, jak tylko się obudzisz...


Książka jest dostępna w sprzedaży na Amazon czyli tutaj klik
jak również w księgarni w Santander, gdzie odbyła się prezentacja.

Przed wejściem do księgarni




A teraz - przestrojenie. 
Przestrzeń wypełnia się nowymi liśćmi, zapachami, gniazdami, marzeniami...
Dojrzewają cytryny, dojrzewają wiosenne zmiany w nas :)