Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świadomość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świadomość. Pokaż wszystkie posty

Zobaczyć swoją twarz

"Ach, gdyby tak od razu każdy zrozumieć mógł,
że lepsza droga bez drogowskazów,
niż drogowskazy bez dróg".

Jest taki punkt na nieznanej drodze,
po przekroczeniu którego
jest już za daleko, by wracać,
ale i bardzo daleko, by iść naprzód.
Jestem właśnie w tym punkcie.


gdzie mnie oczy poniosą
gdzie mnie nogi poniosą
tego nie wiem
idę boso, lecz przeczuwam
że nie raz
ścieżka stopy porani
by je potem zagoić
niebem


wiatr roztrwoni dukaty
piach nadzieje zamiecie
westchnieniem
raz zatańczę, zapłaczę raz
w niejednym piecu ogień rozpalę
i w kotle zupę uwarzę
w niejednym domu miotłę postawię
kiedy wrócę i czy w ogóle
nie wiem, nie wiem



za horyzont, za czas
za tę dal jak najdalszą
między światłem a cieniem
będę szła, bo raz jeszcze
poznać bardzo bym chciała
najprawdziwszą, pierwotną
siebie 


Niektórzy z nas udają się w daleką,
wewnętrzną podróż -
na poszukiwanie samego siebie.
Droga jest symboliczna,
bo tak naprawdę nigdzie nie musimy iść.
Ale jest ona niezbędna do tego, żeby to zrozumieć.


Zrozumieć i odkryć, że wszystko jest w nas,


Doświadczanie życia jest jak podróż.
Poznanie samego siebie 
otwiera poznanie czegoś więcej,
bo w najmniejszym jest największe.


Może wtedy następuje kres tej wędrówki


Ale czy istnieje jakiś kres?
Czy to wszystko miało początek i będzie miało koniec,
czy może wręcz przeciwnie?
Jeśli istnieje początek i koniec,
to nie może istnieć nieskończoność i wieczność.


A może jednak może, skoro istnieje Wszystko.
Naszym umysłom trudno to ogarnąć,
ale po wyjściu poza umysł
pewnie niemożliwe staje się możliwe.
Inne przestrzenie rządzą się innymi prawami,
a idąc dalej tym tropem dochodzimy do ściany -
jest granica, której człowiek nie może przekroczyć,
a za tą granicą żyje to, co dla nas jest niepoznawalne.


To ciekawe, ale nie możemy nawet zobaczyć
Jedynie odbicie w lustrze, w tafli wody
czy na zdjęciu, na filmie.
Ale to jest już kopia, a nie oryginał.


Jakże bym chciała
odegrać już do końca
swoje role,
zrzucić maski,
zamknąć teatr,
by móc wreszcie zobaczyć
swoją twarz.



Mieszanie światów

"Uwierz w siebie i naucz się rozciągać granice swojej wyobraźni.
Nasza rzeczywistość jest tym,
co stworzymy w swoich umysłach.

W każdym kolejnym momencie
w obrębie siatki morficznej masz dostęp 
do potencjalnej, nieskończonej liczby możliwości.
Dopuść możliwość, że to, co jest,
jednocześnie "istnieje" i "nie istnieje.

Jeśli chcesz cokolwiek zmienić w swoim życiu,
musisz zmienić częstotliwość, gęstość lub jakość wzorców światła
budujących twoją rzeczywistość.
Uwolnij wszelkie wątpliwości
i działaj z poczuciem pewności."

*

Od jakiegoś czasu mam upodobanie
do mieszania ze sobą światów.
Uczę się wychodzić z "rzeczywistości uzgodnionej".
Gdy tylko zostanę sama, zaraz się to zaczyna.
Zaraz chce przyjść niewyraźność, niepojętość i niewymowność.
Ten inny stan, podszewka, lewa strona.
Trudno się nawet o tym pisze.
 

To jest jak szklanka bez dna -
wchodzi się i trzeba uważać, by nie stłuc,
bo wtedy wszystko rozpadnie się na kawałki
i nie da się tego pozbierać,
będzie już stracone.
Ale jeśli uda się przejść, to wychodzi się,
z drugiej strony lustra. 

Przejście może być wskroś drzewa,
w kałuży, w stercie liści, w głazie, w płomieniu,
w czymś, co błyszczy. 
 W nas samych.
Trzeba wyczuć, gdzie ono w danym momencie jest. 
Wyczulić się i poszukać, wytropić. 


Potrzeba odwagi i zdecydowania.
Chwila wahania i przejście zamyka się.
Trzeba wtedy cierpliwie szukać innego.
Wirowanie pomaga.


Gdy już przedostanę się i wyjdę z zamglenia,
świat oczywiście dalej jest ten sam, ale już nie taki sam.


Kolory robią się intensywne, 
ciało odczuwa się lżej i swobodniej,
powietrze jest jakby bardziej świetliste
i wszystko dzieje się wolniej.
Jest dziwnie i niesamowicie.
Trzeba się przyzwyczaić.


Chyba nie da się tego sfotografować,
choć na tych zdjęciach jestem w tej innej bajce,
choć we własnym ogrodzie.
Kot spogląda na mnie,
wyczuwa, że coś się nieznacznie, a może i znacznie, zmieniło.


Czas też płynie inaczej,
sączy się z przestrzeni wokół 
bezszelestny jak lot sowy, prawie niewyczuwalny.
Ale lekko daje o sobie znać,
bo nagle przychodzi myśl:
mogę go zatrzymać!
Czas nie jest!
Albo wejść na inną linię czasową.
Mogę wybrać delikatne zmiany, na początek.
Żeby sprawdzić, co się zadzieje.
Nie trzeba wierzyć, można sprawdzić i wiedzieć.


Zrobiłam ostatnio pewien eksperyment
i udał się.
Ale nie o wszystkim można pisać,
by bańka nie pękła.
Każdy może to zrobić sam. Wolą i intencją.


Szukam - znajduję - i przekraczam samą siebie.
Przekroczenie jest poza granicami myśli.
To jest tutaj, jest teraz, wejście jest w miejscu wyjścia.
To są te same drzwi.
Właściwie to nie ma drzwi,
ale pozostawiono je otwarte. 

Uśmiecham się, bo to było takie proste.


Raz przekroczone blokady świadomości
powodują zrzucenie filtrów, przez które nauczono nas
odbierać świat wokół nas. 
W tych przekroczeniach i przełomach
mamy pomocników i sprzymierzeńców: 
dźwięki! zioła! grzyby!




Amanita otwiera czas i przestrzeń,
bęben otwiera serce,
rośliny uziemiają, by nie odlecieć zawczasu tam,
skąd nie ma już powrotu.
To jest moje trio sprzymierzeńców.
Znajdź swoje.

"Gdy umysł rozszerzy się, żeby objąć rzeczywistość
nowego doświadczenia, już nigdy nie skurczy się
do dawnego sposobu widzenia świata.
Nagle patrzysz na dotychczas pusty port,
ale teraz wyczuwasz obecność statków".
(Richard Bartlett)


"Zaprzęgnij do pracy "nie umysł" i "nie materię".
Świadomość załamuje falę.
Niech pierwiastek łaski Wszechświata zmienia
elementy twojego życia".
(Richard Bartlett)


"Wierzę w długotrwały, utrzymujący się obłęd,
umożliwiający uzyskanie dostępu do nieznanego".

Ja też. Lubię ten obłęd.
To jest po prostu obłędnie przyjemne, ekscytujące!
Chcę więcej!

"Możesz nauczyć się zmieniać swoją rzeczywistość
wdychając jeden układ rzeczywistości i wydychając drugi.
To jest prostsze niż myślisz".
(Richard Bartlett)

Richard, wiesz co, ja już nic nie myślę 😆
Wdycham, wydycham.
Mówisz, że niektórzy ludzie rodzą się czarodziejami,
inni muszą nad tym trochę popracować.


"Istnieje alchemiczna formuła,
ale nim ją odkryjesz,
już dawno się nią staniesz".

Czy jesteśmy sprawdzani?

 Co robisz, aby iluzoryczny czas nie przegonił cię?
Dbasz o siebie? 
Mam na myśli tę siebie, której nie widać w materii.

Nadstaw uszu i posłuchaj... 


Są dźwięki, które, spiralnymi falami,
przychodzą z daleka i niosą ważne informacje -
idą one spoza częstotliwości naszego słuchu.
Autentyczni Ludzie słyszą je.

Zasłona tajemnic i różnych niewiadomych
podnosi się powoli, ale nieustannie,
dla cierpliwych, wytrwałych i konsekwentnych,
dla czujnych i wrażliwych.
Dla tych, którzy nie ustępują w poznawaniu
swojej potęgi.
Dla tych, którzy dbają o to w sobie, czego nie widać,
ale od czego wszystko zależy.
Na tym tu świecie i potem na tym, którego teraz
nie widzimy.


Spokój jest jednym z elementów tej potęgi.
Panowanie nad sobą to wielka sztuka.
Perły można zbierać tylko z dna spokojnie płynących rzek.

Mówi nam się, że to jest świat przyczynowo - skutkowy.
Tak, to widać gołym okiem.
A co, jeśli jest odwrotnie?
Może jest tak, że to skutek poprzedza przyczynę, wywołuje ją?
Jedną z wielu możliwych, a my wybieramy tę, albo tamtą,
nieświadomi, że skutek już jest.
Tylko musimy do niego dojść.
I może to od tego wyboru zależy, czy idzie nam się łatwiej lub trudniej
poprzez meandry, labirynty i scenariusze tego hologramu?


Zrozumienie, że złoto jest piaskiem powoduje,
że zawsze mamy wszystkiego pod dostatkiem.
To zrozumienie idzie z głębszego poziomu.
Przemyśl to:
piasek = złoto = transformacja = obfitość.

Miłość to nie są uczucia, kochanie, okazywanie, wymiana,
miłość do.
Miłość do jest czymś zupełnie innym niż miłość od.
Miłość to wibracja.

Ogromna Wiedza istnieje w pokładach nas samych -
możemy ją wydobyć na światło dzienne
i korzystać z tej Mądrości Wszechczasów
zakodowanej w komórkach naszego ciała.
Moc całego Uniwersum jest w nas.
Jesteśmy fragmentem Uniwersalnej Świadomości.


Jak wyglądałby świat, gdyby wszystkie karty były odkryte,
gdyby wszystko było poznane i wiadome?
Ale byłoby nudno!
Tak naprawdę to niczego nie jesteśmy pewni
i to jest ekscytujące.
Może jest tak, a może całkiem inaczej?


Odkrywanie, odsłanianie, odkopywanie, wydobywanie,
uczenie się, doświadczanie Siebie i Życia -
oto największa przygoda, cel istnienia,
radość z pokonywania nowych wyzwań.
Zawsze istnieją rozwoje poza rozwojami,
nowe ponad najnowszym, mniejsze od najmniejszego,
większe od tego, co już wydawało się maksymalne,
bo Rozwój jest nieskończony.


Wszystkie nasze Przyszłości są przygotowywane
przez nas
 teraz.
Warto to sobie uświadomić
i nie marnować czasu.
Patrzenie w nieskończoność budzi w nas
poczucie wieczności.


Jesteśmy sprawdzani?
Często odnoszę takie wrażenie, gdy wracam do sytuacji,
która już była, a na którą odpowiedziałam reakcją,
zamiast akcją.
To bardzo ważne. To wręcz kluczowe.
Jeśli jest reakcja, to znaczy, że ktoś z zewnątrz
pociąga za sznurki, a ja skaczę jak pajac.
Jeśli jest akcja, to znaczy, że to ja przejmuję kontrolę
nad zewnętrznymi okolicznościami.
Reakcja jest zwykle niskowibracyjna -
na agresję czy złość odpowiadamy tym samym.
Zanim zdążyliśmy pomyśleć - pyk! już zareagowaliśmy.
Stop!
Nie reaguj. Zastosuj własną akcję: własne działanie -
spokój, łagodność, wyhamowanie rozpędzonej energii.
Historie, szczególnie te niechciane,
 powtarzają się do czasu, aż za którymś razem ockniemy się
i zatrzymamy automatyczną re - akcję.
"Re" - to powtarzanie, powielanie tego samego.
A historie powtarzają się, bo są próbą, sprawdzeniem.
Będą się powtarzać bez końca, by sprawdzić
czy umiemy już wziąć tę cholerną sytuację,
która doprowadza nas do łez, do wybuchu agresji,
do strachu, do kłótni, do złości, do frustracji, do depresji
i rozbroić ją własną świadomą akcją -
spokojem, zrównoważeniem, wyciszeniem, zrozumieniem?
Czy już to umiemy?
Jeśli tak, to one, te powtarzające się jak zdarta płyta historie,
 nagle znikają z naszego życia.
Na zawsze.

Sygnały płynące z częstotliwości,
do których jesteśmy dostrojeni, docierają do mózgu
i wpływają na myśli.
Możemy wibrować na różnych częstotliwościach.
Im bardziej są one spójne ze Źródłem Wszechżycia -
tym bardziej podnosi się jakość naszych myśli.
A jak myślę, tak czuję, 
jak czuję, tak działam,
jak działam - tak stwarzam i tak, a nie inaczej,
wyglądać będzie moja warstwa rzeczywistości.
Wszyscy żyjemy na tym samym świecie,
ale w różnych jego warstwach.
Niektóre mogą się pokrywać, albo zazębiać, 
albo nie mają ze sobą nic wspólnego.
Gdy mijam śpiącego na ławce bezdomnego -
nasze warstwy rzeczywistości zupełnie nie pokrywają się,
choć żyjemy na tej samej Ziemi, w tym samym czasie.
Mijając drzewa w lesie przez chwilę jestem w ich świecie,
a potem wychodzę z niego,
a one zostają.


Nie uchwycisz tego, co jest poza twoim zasięgiem.
Ktoś może komuś opowiadać o odkryciach fizyki kwantowej,
ale słuchacz niczego z tego nie wyniesie,
albo bardzo mało,
bo jego pole tego nie utrzyma. Po prostu.
Poszerzanie zakresu fal swojej świadomości
daje bogatsze życie tu i teraz,
 i szansę na świadomy wybór po śmierci ciała.
To wymaga pracy nad sobą.
Czasu dla siebie.
Nieoddawania naszej jakże cennej energii niebieskim ekranom.
Łączenie się z tym, co żyje, rośnie, oddycha.


Chcesz przeczytać tylko jedną stronę tej arcyciekawej księgi,
jaką jest istnienie w tym wymiarze,
powtarzając codziennie to samo?
Tylko jedną?
A może 10 stron? 100? 1000?
Im głębiej w las, tym więcej drzew.
Warto się zagłębić.
Ja czytam zachłannie. Minęłam już wiele drzew.
Gdy las cichnie o zmroku, słyszę szelest przewracanych kartek...


Jesteś bogaty wtedy, gdy nie masz już nic do stracenia.
Jesteś bogaty, gdy świecisz własnym światłem. 
Wtedy oświetlasz też drogę innym.
Świeca nie gaśnie od tego, że odpala się od niej inną świeczkę.

Dążę do tego, aby moja energia rezonowała
Wtedy to, co mnie otacza, staje się prawdziwe i autentyczne.
Spływa w wersji oryginalnej, bez zniekształceń.
Bo można żyć wewnątrz tęczy,
albo już za życia obracać się w popiołach.

Jest miejsce, w którym nie ma ani światła, ani ciemności,
ani dźwięku, ani ciszy,
nie ma ruchu ani bezruchu
Nie ma nic. Jest nic.
I ja jestem niczym.
Jest wszystko i ja jestem wszystkim.

Zanim tam dojdziemy, będziemy po wielekroć sprawdzani.
Bo nie da się tam wejść w strachu, chaosie, dysharmonii, re - akcji.

Świadomość jest kluczem,
mimo że drzwi pozostawiono otwarte.


*

P.S.

Co znajduje się poza granicą Świadomości?