Ktoś kiedyś zauważył,
że ludzie chcieliby tutaj żyć wiecznie,
a często nie wiedzą co zrobić
z jednym deszczowym wieczorem.
Hmmm...
Ja mam jakoś trochę
na odwrót, bo ani nie chciałabym
tutaj żyć wiecznie,
ani nie przypominam sobie,
żebym kiedykolwiek się nudziła.
Nawet jak nic nie robię,
to jestem bardzo zajęta 😁.
Nicniemuszenie pomnożone
przez nicnierobienie to bardzo
poważne zajęcie 🤭.
Albo takie wirowanie wokół
własnej osi, albo huśtanie się.
Bujanie w obłokach,
ooo tak, uwielbiam,
no i te niebieskie migdały,
no wiecie 😉.
O niczym wtedy nie myślę,
no chyba że o tych
niebieskich migdałach właśnie.
Na ogół,
bo czasami wpada na mnie
znienacka zupełnie
jakaś myśl.
Na przykład taka:
co ja robiłam rok temu o tej porze?
11 kwietnia 2025.
Nie pamiętam.
Albo 17 września 1998?
27 lutego 1982?
5 listopada 2001?
Nic.
Pusta otchłań niepamięci.
Bo jeśli nie wydarzyło się
coś znaczącego,
to nie pamiętamy nic z naszych
przeżytych dni 🤷.
A zatem jeśli było
coś-gdzieś-kiedyś
nie w tym ciele (o ile było),
to jak mielibyśmy to pamiętać,
skoro tak niewiele zostaje w pamięci
z aktualnego życia?
Są jednak jakieś przebłyski.
Powiedziałabym nawet,
że więcej we mnie pamięci tego
"coś-gdzieś-kiedyś"
(cokolwiek to znaczy 😆)
niż tego tutejszego.
Dlatego tęsknota...
Może powinnam mniej latać
na tych smokach 🐲?
Mniej się huśtać i wirować?
Mniej bujać w obłokach?
Może ja jakaś odleciana jestem?
Za mało w ten świat się wkręcam?
8 sierpnia 2842?
Nie wiem.
Nie pamiętam.
😁






