.

.

Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Theobroma

cacao



Theo znaczy bóg, a broma - pokarm/napój.
Zatem grecka nazwa mówi już sama za siebie.

Prawdziwe, surowe, nieprzetworzone kakao jest rośliną duchową.
To Teacher Plant - nauczyciel, który prowadzi nas
poprzez wewnętrzne, uniwersalne pole prawdy i mądrości.



Znaleziono dowody na to, że było uprawiane i spożywane
już ponad 5000 lat temu na terenach ekwadorskiej Amazonii.
Wysoko cenione przez Olmeków,
potem czczone przez Majów i Azteków, 
dla których było rośliną świętą, drogocenną.
Ducha kakao uważali za potężną istotę,
a napój sporządzony z nasion kakao pity był wyłącznie 
podczas uroczystych ceremonii,
gdy łączono się ze światami duchowymi, z Wyższym Ja,
z sercem Matki Ziemi, duchami opiekuńczymi
 i uzdrawiającymi mocami.

Ten napój
to zupełnie unikalna kombinacja smaku, aromatu, 
aksamitnej, głębokiej przyjemności dla zmysłów.
Ananda...

ponieważ zawiera anandamid.
Ananda to stan wewnętrznej błogości i szczęścia.
Anandamid jest neuroprzekaźnikiem naturalnie wytwarzanym również
przez nasz organizm - wzmacnia układ odpornościowy,
działa pozytywnie na układ krwionośny,
uspakaja, łagodzi lęki i niepokoje, 
poprawia nastrój i ogólną kondycję psychofizyczną,
niweluje zmęczenie i stres.
Samoistnie najwięcej uwalnia się go w naszym ciele 
gdy jesteśmy szczęśliwi, w czasie snu, relaksu i medytacji,
po wysiłku fizycznym i w czasie technik pracy z ciałem.

Co jeszcze zawiera w sobie kakao?
Fenyloetylaminę, dzięki której uwalniają się endorfiny.
I ogromną dawkę antyoksydantów.
Surowe kakao jest najbogatszym źródłem magnezu. 
Do tego wapń, miedź, chrom, potas i mangan, żelazo i cynk.
I witaminy.
Teobromina, która rozszerza naczynia krwionośne
i stymuluje centralny układ nerwowy,
powoduje również podniesienie poziomu serotoniny i dopaminy.
Poprawia się sprawność umysłowa, poszerza się świadomość,
otwiera się przestrzeń serca.
Umysł i serce osiągają równowagę, 
wchodzimy w stan harmonii, współodczuwania, lekkiej euforii
i doświadczania bezwarunkowej miłości.
Głęboka samoświadomość, przemiana, spokój, wdzięczność.


Przygotowanie:




około 40 gram kakao ceremonialnego
rozkruszamy i mieszamy z 250 ml gorącej (80 st.) wody.
Tak podane jest na opakowaniu,
ale ja wolę mniejszą dawkę - około 15 gram
z odrobiną wody.
Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia.
Możemy dodać szczyptę cynamonu, kardamonu, chili,
goździków, miodu.
Nalewamy do pięknej, malutkiej filiżanki lub kubeczka.
Pijemy w gronie przyjaciół. Można w samotności.
Wzywamy ducha kakao.
Łączymy się z boginią Ixcacao.
Wyrażamy naszą intencję. 

Poddajemy się prowadzeniu, zaczynamy podróż w głąb siebie.



Współtowarzyszem w tej magicznej podróży może też być dźwięk bębna, 
dzwonków Koshi, fletu, misy, grzechotek lub radosnej muzyki.
Również spontaniczny taniec.
I ogień.
Obserwujmy i dajmy się poprowadzić energii kakao,
odczujmy, co pojawi się w naszej warstwie rzeczywistości,
jaka fala nami zakołysze, jakie barwy nami zamalują eter wokół,
jakie radości przelśnią się w naszą aurę,
jakie bóle odejdą z głębokim westchnieniem ulgi.

Kakao ceremonialne kotwiczy swoją uzdrowicielską energię
w całym ciele, aż w końcu dociera do Serca.
W Sercu pozostawia swój kwiat,
który podlewany miłością i wdzięcznością
będzie nieustannie rozkwitał.
Nawet wtedy, kiedy nas już nie będzie.




To dobry dzień

Jest taka jedna książka, którą bardzo lubię
i wracam do niej na wiosnę.
Bo i zaczyna się ona wiosną, słowami
"zielona armia rusza na podbój świata".
No czyż nie? :)

"Pod słońcem prowincji.
Zapiski z prostego życia.
Potrawy z ziemi i pór roku" -
to jest ta właśnie książka.
Autorka, Kasia Enerlich, którą sobie bardzo cenię
za to, kim jest, jaka jest, co pisze, co robi, jak żyje,
czym promieniuje na innych, pisze tak:

"Budzę się i myślę: to będzie dobry dzień.
Mam za co dziękować światu. Obok mnie są dobrzy ludzie,
wkrótce nadejdzie kolejna pora roku 
i przyroda bezwolnie i z pokorą się temu podda. 
Mieszkam w pięknym miejscu na ziemi, 
na mazurskiej prowincji.
Mogę obserwować słońce, słuchać muzyki i czytać książki.
Nie muszę włączać telewizora, by dowiedzieć się
czegoś nowego o świecie. 
Nie muszę karmić się tym, czego nie chcę.
Mam swój wewnętrzny świat.
To, co wiem, na dziś mi w zupełności wystarcza.
A może i na jutro?

Nie muszę robić niczego, co wnosi w moje życie hałas i chaos.
Mogę wybrać spokój. Ciszę. Przyrodę. Zdrowie. Naturę.
Zdrowe jedzenie.

Więc wybieram".

To są naprawdę piękne słowa i znakomity wybór.
I do mnie też pasują jak ulał.
Gdy "mazurskiej" zamienię na "kantabryjskiej" -
całą reszta idealnie się zgadza.

Telewizora nie włączę, bo go nie mam.
Informacje z internetu selekcjonuję bardzo starannie.
Budzę się rano i myślę, patrząc na zaglądające w okno sypialni
gałązki kwitnącej właśnie brzoskwini:
to jest dobry dzień, aby mieć dobry dzień.

Mam okno z widokiem na wiosnę :)


I kamelia w ogrodzie mruczy: patrz na mnie i wiośniej.


No to siedzimy przy niej z kotem, podziwiamy ją i mruczymy, 
i wiośniejemy.
To mruczenie kołysze cały nasz świat.

W domu drugi kot, plamy słońca zaglądają
do sierściuchowych łąp pogrążonych w głębokim relaksie.


Idę sprawdzić, co nieopodal.

Marcowa tarnina, jaka piękna!


Na gałęziach już ruch, już się rozkwieciło, rozpachniło,
poweselało, zalśniło.



A przy samej ziemi panoszy się zachłannie
całe to małe kwiecie,
które idącej wiośnie nieustannie z kieszeni się wysypuje :)



Niedźwiedzie już też otrząsnęły się ze snu zimowego
i wespół z kotami wietrzą futro na świeżym powietrzu.


Tak.
Dopóki chmury są na swoim miejscu, tam w górze,
dopóki kwiaty kwitną i póki koty mruczą,
dopóki jest woda i serce bije -
to jest dobry dzień, aby mieć dobry dzień.



"Powitaj z radością nowy dzień.
Czuj się wdzięczny i szczęśliwy.
Postanów, że wniesiesz w ten dzień uważność.

Wieczorem znowu odczuj wdzięczność za ten dzień,
za wszystko, co się wydarzyło.

Jutro narodzi się kolejny liść,
zakwitnie kolejny kwiat.
Nie ma pośpiechu..."

(Osho)

Po deszczu

zakładam kalosze
i ruszam do sanktuarium buków.
 Oto są, nieco groźne, powyginane czasem,
w całym majestacie swojej przedwiosennej bezlistności.


Te stare, olbrzymie drzewa nasyciły przestrzeń wokół siebie
niesamowitością swoich kształtów, mocą, uroczystą obecnością.
Pazury potężnych korzeni przeczesują ziemię, stabilizują ją,
chronią, trzymają w objęciach.


Weronika Dąbrowska w swojej książce "Rozmowy z drzewami" pisze:
 "Bezcenne są żywe stare drzewa, szczególnie te, 
w których ilość fotonów przepala wnętrze rdzenia.
Drzewo z uruchomionym mocnym przepływem fotonów
w jego rdzeniu staje się istotą o bezcennej wiedzy. 
Mistrzem".

W tym bukowym królestwie raz i drugi staję wobec Mistrzów.



"Fala energii świetlnej płynąca w drzewie
jest dostarczana też człowiekowi,
który pod nim się zatrzyma".



Mchy oddychają wilgocią, syte, miękkie od kropel.
Gdy dotykam puchatej zieloności, lekko ugina się pod ręką,
jak futro kota.


Jest cisza, są duchy natury, jest czas zatrzymany, jest moc.
Jest i samotny wędrowiec poszukujący pytań
do swoich odpowiedzi.


"Drzewa mówią o ludziach, że ludzie to też drzewa,
tylko takie, które oderwały się od Ziemi i Źródła,
by zaznać nieograniczonej liczby przygód.
I mogą przytulać się do drzew i opowiadać im swoje historie.
A drzewa, które nigdy nie odłączyły się od Źródła,
przekazują informacje wprost do Źródła poprzez Słońce
i do wnętrza Ziemi".




Patyki i kije mają różne charaktery, 
bo niosą w sobie cząstkę duszy i temperamentu swojego drzewa.
Niektóre chcą, bym je zabrała ze sobą,
inne - bym je przeniosła w miejsce oddalone od tego, gdzie leżały,
a ten oto - zawirował, a ja razem z nim.

"Serca drzew są pionowe i pulsujące,
dostosowują się do poziomu, na którym istnieje serce osoby,
z którą chcą porozmawiać.
Należy otworzyć się na przestrzeń wibracji, na której drzewa mówią.
Polecanym systemem jest obracanie się w kółko
w lewą stronę 180 razy".





Przestrzeń między drzewami to bardzo szczególne miejsce.
"Rozmowa z drzewem jest możliwa
przy wejściu we wspólny rezonans serca".
"Można też usiąść obok drzewa,
bo duża energetyka jest między wystającymi korzeniami'.


Nawołuję echo szeptem, słowami, które znam tylko w lesie, 
ale słyszy mnie Nikt jedynie,
jestem tu sama, jak pierwsza wiosenna jaskółka -


choć wiem, że wcale nie sama, 
bo pełno tu różnych niewidzialności
pochowanych w mrokach dziupli, pęknięciach kory, 
w mchach, hubach i chrobotkach,
w szeleście liści suchych minioną jesienią,
wyżej, niżej, głębiej, pomiędzy...


Drzewa leżące żyją nadal - teraz już życiem poziomym, 
przytulonym do runa, przyległym do ziemi -
skrzaty, elfy, krasnale i dobre wróżki 
mają pośród nich swoje schronienie;
gnomy i salamandry penetrują podziemne korytarze
wzdłuż zwalonych pni i gałęzi.


Nie było nas - był las...
a teraz jesteśmy przez wspólną chwilę razem,
nasze drogi zeszły się popychane oddechem wiatru.


"Ludzie są połączeni z drzewami oddechem.
Gdy człowiek wydycha, drzewo wdycha.
W bliskości z drzewem świadomość człowieka płynie jak oddech.
Wraca prawidłowy przepływ wiedzy".





"Znajdziesz polanę w głębi boru,
gdzie trwa bajeczny wróżek bal.
Gdy zamkniesz oczy, otworzysz umysł,
zasłona zniknie, spojrzysz w dal..."


*   *   *

Wszystkie cytaty pochodzą w książek Weroniki Dąbrowskiej
"Rozmowy z drzewami", część I i II.



Książki są niezwykłe, jak i sama Autorka - malarka i wizjonerka,
która poprzez rozmowy z drzewami pokazuje nam,
jak wyczulić się na kontakt duchowy z tymi wiecznymi Istotami Światła,
jak dostroić się do wibracji Miłości
płynącej w nich nieprzerwanym strumieniem,
jak przypomnieć sobie nasze wspólne korzenie
i odbudować utraconą więź.
"Jeśli wylewa się z ciebie energia życia,
ukierunkuj ją w stronę przeciwną do ogólnych tendencji.
Nie idź z duchem czasów.
Idź zgodnie ze swoim duchem (...)" -
powiedziały CISY.

Książki są jedyne w swoim rodzaju, cenne i wartościowe dla tych,
którzy czują się integralną częścią natury
i pielęgnują naturalnego siebie w sobie.

*   *   *

O drzewach pisałam również tutaj