.

.
"Człowiek, którego energie zaczynają się przelewać - musi się łączyć: z ludźmi, ze zwierzętami, z drzewami, a nawet ze skałami. Jeśli idzie po ziemi, łączy się z ziemią, jeśli pływa w rzece, łączy się z rzeką, jeśli patrzy na gwiazdy, łączy się z gwiazdami. Ale przede wszystkim człowiek taki znajduje swoje centrum i łączy się ze samym sobą". (Osho)

Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem zawartym w kropli. (Rumi)


Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

Żyjmy

   życie  niczym podróż
niczym wielki lot 
mamy czas od startu do lądowania

co będzie potem, 
dowiemy się każdy w swoim czasie

a póki co - 
zmieniają się lata, krajobrazy, kierunki,
towarzysze tej wyprawy

żyjmy tak, abyśmy w końcu kiedyś zdołali
unieść się na własnych skrzydłach



domyka się brama
numer dwa tysiące jedenaście
w ciemnościach grudniowej nocy
nam akurat
udaje się przejść dalej

tuż przed północą
zanim wystrzały
wystraszą tych wszystkich
którym obojętny jest upływ czasu
zanim ruszą z posad
korki szampana
w tej ostatniej chwili
starego roku
uśmiechnij się
do swojego życia
za to tylko, że jest

niczego sobie nie obiecuj
aby uniknąć rozczarowań

gdy odstawisz kieliszek
radosnym zawrotem głowy
powitaj nowy rok

Odrzuć zbędny bagaż

Zanim powitamy Nowy Rok - dobrze jest
pozbyć się wszystkiego tego,
czego nie chcemy dalej ze sobą nieść:
błędy, braki, żale, rozczarowania.

Zapisz na małych kartkach papieru to,
o czym chcesz zapomnieć.
Włóż je do małego, kartonowego pudełka

i zamknij je z całą świadomością,
że oto zamykasz tam to,

czego już więcej nie chcesz.
Powoli i z całym ceremoniałem

zapakuj pudełko w ciemny papier.
Szeptem trzy razy powtarzaj: 

oto znikasz i przepadasz na zawsze -
i wrzuć pudełko do kominka, by pochłonął je ogień.

(Jeśli nie masz kominka -
wyjdź w bezwietrzny dzień, o zmroku, 
w odludne miejsce,
gdzie nikt nie będzie Ci przeszkadzał

i spal pudełko na śniegu.)

W ten symboliczny sposób
oczyścisz podświadomość
i świętą przestrzeńTwojego serca.
Poczujesz się lżej.

A potem przypomnij sobie szczęśliwe chwile 
mijającego właśnie roku
i podziękuj za nie.

I włóż butelkę szampana do lodówki.

Bez słów

tędy od dawna nikt nie szedł
może tylko stracony czas
słychać jak kornik
skrobie swoje ścieżki
za ósmym drzewem stuka dzięcioł
na którejś gałęzi rozmawiam
z sową, ze sobą
to rozmowa bez słów


wiatr wzdycha
cisza wychodzi z dziupli
niczym senny duch
widzę obraz przyszłych liści
zarys kolejnej wiosny

rozsuwam błonę czasu
i budzę się ze snu
ostatnie co słyszę
to szelest dobrych skrzydeł
w kierunku nieba

Jesienna Andaluzja

  Niektórzy jesienią zbierają jabłka i gruszki...
a ja zbieram... pomarańcze,
które właśnie dojrzewają
w całej swojej pomarańczowości :)


Dziś było 20 stopni i słonecznie.
Potem nagle z gór zeszły chmury kłębiaste.
Spadł deszcz, który zniknął równie szybko,
jak się pojawił.
Wtedy podrzuciłam wysoooko w górę
jedną z moich pomarańczy.
Zawisła na niebie, rozpromieniła się z radości,
a zawstydzone słońce otarło z oczu
resztkę deszczu
i zalśniło w całym swoim jesiennym majestacie.

Andaluzyjski listopad pachnie pomarańczą.

Moc surowego piękna

jesień rozgościła się na dobre
w moim listopadzie
i coraz wcześniej zaciąga
cichego zmroku zasłony
snuje mgły po polach
liście pogania ostatnie
smętnie zawodzi, opowiada:
tyle dróg trzeba jeszcze pozamiatać
tyle chmur rozpędzić
na cztery strony świata
tyle smutków pozaplatać
w tkaninę ludzkich serc

tak... jesień rozgościła się na dobre
w moim listopadzie




listopad -
najbardziej tajemniczy, melancholijny
i opleciony mgłami miesiąc
z całej dwunastki

trzeba tylko umiec dostrzec
jego surowe piękno -
nagie konary, puste drogi
wczesny mrok, brak cieni
przenikliwy wiatr

coś nieuchwytnego wisi w powietrzu
i snuje się po polach

chochoły jęczą, czas zwalnia
natura zwija się w sobie
radość śpi

dusza stwarza się na nowo

w ciemności czasu i przestrzeni
tli się jedynie wewnętrzny ogień
między duszą a ciałem -

tam możesz go poczuć

Kot na własność

każda Kobieta powinna mieć
swój własny księżyc
własnego kota
własną miotłę
i odwagę by wzlecieć...
(przynajmniej w swój wewnętrzny świat)

ponadto - wielki wiklinowy kosz
z ulubioną książką
zeszytem pełnym inspiracji
kolorowymi kredkami
wstążkami do prezentów
zdjęciami z dawnych, dobrych czasów
i lalką

każda Kobieta powinna umieć
rozmawiać z wiatrem
szeptać ze swoim aniołem
słuchać swojej intuicji
rozpalać ognisko domowe
malować swoje życie
cieszyć się deszczem

sobą być...

Nie tylko. Poza tym.

nie jestem tylko kobietą
jest we mnie pył gwiezdny
który tylko czeka, aby mnie
rozsypać
pośród miejsc, które wskażę
choć on od zawsze wie
gdzie to jest
bo już tam był

nie jestem tylko kobietą
jest jeszcze dziwna muzyka
brzmiąca echem
niepamiętnych spraw
wydarzeń z innego życia
innej pani

nie jestem tylko kobietą -
jest we mnie leniwy kot
zdumiona dniem sowa
wilczyca, którą oswajam
późną jesienią chrapiący niedźwiedź

poza tym cisza

Koła. Romby. Kwadraty.

bramą
przejściem wąskim
szczeliną w murze
furtką boczną
drzwiami wyjściowymi
przeciskamy się

patrzymy
skrawek widzimy
przez swoje okna
ramy
koła romby kwadraty

ograniczenia

a świat wielki
niebo bez końca

Zapomnienie


dom na wzgórzu
z kamiennym kręgiem
w całym ogrodzie stare skrzaty
strącają liście
strącają w zapomnienie

wzgórze za wzgórzem
wichrowe wrzosy, fiolety lawendy
tyle czasu faluje na wietrze
malują się polne drogi
malują się w zdumienie

kamień na kamieniu
mchy na pniach
szyszki na gałęziach
w igłach strach
że nie wróci już, nie będzie

nie będzie już młodości
dni długich, kwiatów wszędzie
co było już nie wróci
do domu na wzgórzu
ani we wrzosach, ani w lawendzie


Zajęci modlitwą

wyczuwasz moją wrażliwość
i moje przyjaźnie z mrówkami
uważnie stawiam stopy
nauczyłam się unosić nad ziemią
by nie zdeptać, nie zranić

tam gdzie kwitną osty jest tak pięknie -
są polne kwiaty i chwasty uparte
nikomu niepotrzebne, a jednak
mają swój urok, biorę z nich przykład
bo niełatwo więdną

w innych miejscach zadbane ogrody
tak rosną, jak im się każe
zbyt doskonałe, wolimy pójść dzikim polem
zajęci sobą, modlitwą miłości
na wilgotnej ziemi zoranej 

Łąki

zatrzaśnięta w czerwieni łąki
nie szukam wyjścia do świata
przyglądam się małym sprawom
wielkiego życia w trawie

niebo skręca w kierunku maków
mrówka po ręce mnie głaszcze
później wrócę do życia, później
bo teraz z Bogiem się bawię


Powrót

za jakiś czas
powrócę
na tamten świat

nie zabiorę niczego

jedynie
zapach lata