Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odejście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odejście. Pokaż wszystkie posty

Rzeka pod rzeką

Kobieto,
jeśli odeszłaś kiedykolwiek,
to wróć do twórczego łona w sobie.
Do swojego matecznika starszego niż pamięć skał,
trwalszego niż materia kamieni.



Poczuj szelest krwi w centrum serca,
poczuj moc swoich kości.


Weź ze sobą płomień, gdy wchodzisz w mrok,
weź cień, gdy światło oślepia.
W ciszy i łagodności sięgaj po swoje życiowe perły -
dojrzysz je tylko na dnie spokojnie płynących rzek.
Szukaj w sobie Tej, Która Wie,
szukaj Czaromaginki - popioły tych, co spłonęły,
użyźniły ciała tych, co przyszły po nich i niosą mądrość,
zapach ziół i magię złota z ołowiu.
Nocami rozmawiaj z sowami,
poznaj lasy, gdzie pobiegniesz z wilkami,
nieś miód dla samotnej niedźwiedzicy.
Bądź gotowa na spotkanie z jednorożcem.


Kobieto, jeśli odeszłaś kiedykolwiek,
bo świat obowiązków pochłonął cię, wróć.
gdzie nikt cię nie dosięgnie.
niech aż się w głowie zakręci!




Miej swoją huśtawkę z deski i swoje tajemnice.
Miej swoją nietykalną przestrzeń i zapamiętaj sobie,
gdzie wewnątrz niej jest ta szczelina,
przez którą kiedyś przyszłaś
i przez którą kiedyś przelśnisz się dalej...
Bo "kiedyś" mieszka w każdej chwili,
w każdym spojrzeniu i oddechu każdym.
Bądź gotowa, czujna, lekka.
Tu i teraz dotknij siebie w sobie i powiedz:
jestem
oddycham
żyję
miłuję.


"Każda z kobiet ma potencjalny dostęp do Río Abajo Río,
owej rzeki pod rzeką.
Dociera tam drogą głębokiej medytacji, tańca, pisania,
malarstwa, modlitwy, śpiewu czy też gry na bębnach -
lub każdej innej działalności, która wymaga radykalnej 
przemiany świadomości.
Kobieta dociera do tego świata między światami
przez tęsknotę i poszukiwania czegoś,
co dostrzega tylko kącikiem oka..."



A ptaki pozostaną

"... i odejdę. Ale ptaki pozostaną
śpiewając,
i mój ogród pozostanie
z zielonym drzewem, i studnią."
(Juan Ramón Jiménez)


"Byliśmy cicho przez długi czas.
- Jaki był koniec tej historii, don Genaro? - zapytałem.
- Koniec?
- To znaczy kiedy i jak dotarłeś w końcu do Ixtlan?
- Moja podróż nie ma końca. Nigdy nie będzie końca.
Wciąż jestem w drodze do Ixtlan. Jednak czuję czasami,
wydaje mi się, że dzieli mnie od niego tylko jeden krok.
Ale nigdy tam nie dotrę. W mojej podróży nie odnajduję nawet
niegdyś znajomych mi miejsc. Nic nie jest już takie samo.
Odszedłem. I ptaki pozostały, śpiewając.

Don Genaro popatrzył na mnie przenikliwie, 
a później spojrzał w dal, na południe.
- Nigdy nie dotrę do Ixtlan - powiedział".
(Carlos Castaneda)

*




nigdy nie dotrę...

jestem wiatrem
jestem pustą przestrzenią
niewidzialną, ale niezbędną
dlatego mogę się ukryć
między drzewami dwoma
jestem ich milczeniem

jestem ciszą
która wplata się w ciało
w ostatniej chwili przed snem
łącząc się z praoddechem
pierwotnej kobiety
jestem jej wiecznym echem

nigdy nie dotrę
jestem piaskiem złotym
pochłanianym przez fale
wilgotnym zagłębieniem
po odciśniętej dłoni
toczącym się kamieniem

nie dotrę, bo jestem
tą ziemią
na której rozsypały się ziarna
wierszami, które jeszcze we mnie 
zrodzić się mogą
jak dojść bym mogła skoro
ta podróż nigdzie
nie ma końca
a ja sama... jestem drogą...

*

"Poczułem nagłą beztroskę.
A potem siła podobna do wiatru
uniosła ze sobą cały świat..."
(Carlos Castaneda)


Może wtedy

                                                         dla R


gdy odszedłeś
gdzieś tam
w inny wymiar, w dalszą podróż

ja

zatrzymałam się w pół kroku
nad nocną ciszą
zamarłą w stłuczonej butelce

wszystko jest takie kruche

pewnych rzeczy
nie da się skleić
tym bardziej łzami
lepiej przejść nad nimi
do porządku dziennego
gdy tylko nastanie świt

kolejne pół kroku
na oddechu słońca
może wtedy
gdy droga zapachnie już
obietnicą nowych kwiatów

ale teraz
otulę się mocniej
słowami z mojego wiersza
zanim nie dojdę
do wiosny
zanim nie dojdę
do siebie
po szkle, po rosie, po plastrze miodu
po dźwiękach gitary, na której grałeś
po liściach, po zmroku

zatrzymałam się
w pół kroku


Wiem, że nie

                                  dla R


choć jeszcze wciąż płaczę
wiem, muszę zamknąć te drzwi
odszedłeś w inne przestrzenie
tu, chłodne jesienne mgły

gdy mijasz bezsenne księżyce
nawijam nasz wspólny świat
na wieczne albumy wspomnień
na serce, na duszę, na wiatr

wiem, że nie kończy się droga
wiem, nie istnieje czas
wiem, że zostałam sama
bo jesteś już pośród gwiazd





wśród pytań o sens życia
suche liście
kruche jak każde istnienie

wśród odpowiedzi
milczenie



Odświętne odejście

Gdzie teraz biegasz?
Z kim spacerujesz?
Mój Psie.
Przyjacielu.

Ja bez ciebie
przestałam.

Przyszedłeś ty do mnie
na tej Ziemi.
Teraz moja kolej
spotkać się z tobą,
gdziekolwiek jesteś.
Obiecuję odszukać
twoje przestrzenie.
Jeszcze nie raz
powędrujemy.

Niech no cię tylko znajdę!


5 lat temu, w noc wigilijną
rozstaliśmy się.
Negro odszedł na wieczne łąki.
Moja tęsknota za nim
jest nieskończona...


To jest właśnie to nic

"Całujesz niebieski kolor
dlaczego akurat ten?
Odbieram cię powrotami..."
(Zygmunt Jan Prusiński)



całuję niebieski kolor
bo właśnie ten
podpłynął do ust
wprost z bezchmurnego
nieba

spokój kołysze się
razem ze mną
zaplątany w sznurkach
hamaka
i w moich włosach

cicho szemrze krew
sączy się czas
słodkiego nieistnienia

to jest właśnie to nic
którego mi potrzeba

lubię dni księżycowe
pośród słonecznych nocy
lubię powitania
lubię powroty

właśnie dlatego stale
muszę odchodzić
bezszelestnie
odciskając ślady
na ruchomych  piaskach