Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słońce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słońce. Pokaż wszystkie posty

Różne szczęścia

czyli przemyślenia znad rzeki:

"Mam szczęście! 
krzyczą dzieci
chwytając piłkę
z nurtów wody

a ono
na niebie świeci
roześmiane złotem - młode

wyciągnij rękę - zamknij
płonący krążek w pięści
i głośno głośno krzyknij
- mam szczęście - "


Mam szczęście! bo takie słońce dziś nade mną!

Mam szczęście, że je zauważyłam -
zarówno słońce, jak i szczęście.

Zauważasz?


Przysiadam czasami na brzegu szczęścia
i myślę: jakie ono różne jest.
Ktoś mógłby powiedzieć: 
szczęście to szczęście, i już! Ale jednak nie.
A jakże często muska nas ledwie, ledwie, nieuświadomione.
Czujemy, że było, dopiero wtedy, gdy zniknie.

Różne szczęścia przechodzą przez nasze życie,
dotykając nas dłużej lub krócej.
Przyglądają się nam od wewnątrz i zastanawiają
czy warto zatrzymać się, zostać, pokołysać falbankami sukienki
czy biec dalej, wskroś, poprzez, skosem, na przekór.


Bywają całkiem malutkie, jak okrągły kamyczek znaleziony nad rzeką,
 albo potężne
jak narodziny wyczekiwanego dziecka lub projektu.

Po latach szczęścia tamte, co nas kiedyś tak radowały
pokrywają się patyną zapomnienia, wyblakłe się stają
jak ciągle suszona w pełnym słońcu pościel.
Powszednieją szczęścia, no ale przecież SĄ.
Gdziekolwiek bądź, ale są.

"Słodko - jak w jakiś z dawnych majowych poranków...
I w drzewach, gdy wiatr przemknie w stłumionym poświście,
szumią, zda się, wiosenne westchnienia kochanków,
których serca dziś uschły jak jesienne liście".

Niektóre są jak serca uschnięte - znajdujemy je po latach
w starych listach, w zapiskach z młodości, w nadziejach,
które umarły ostatnie.

Inne mają się całkiem dobrze, 
żyją w nowych nadziejach na przyszłość.

Są też te tu i teraz, 
często, o ironio! najmniej widoczne.
Słońce świeci, rzeka płynie, drzewa rosną, 
chmury leniwie płyną po niebie tu i tam,
a kamienie nieruchomo podziwiają
swoje szczęście, swoje proste szczęście.


Poeto! Jak niesamowicie uchwyciłeś 
nostalgię dawnego szczęścia!

 "Żwirem brzegu idąc ponad rzeką,
przystanąłem nagle jak przykuty.
Zmarłe szczęście błysnęło wspomnieniem
i przez setną część żyło minuty.

Niebo złotą dogasało zorzą
konającej spokojnie pogody.
W niemym mroku siedziałem tam długo
i rzucałem kamienie do wody".
(Leopold Staff)


Dawne, dobre czasy...
A nowe czasy? Co o nich powiemy, gdy staną się dawnymi?

Z dawnych czasów przypomniała mi się rymowanka...
"idź przez życie śmiało i rób byczą minę,
łap szczęście za ogon i duś jak cytrynę".

Carpe diem! Łap, łap!
Bo słońce, bo rzeka, bo nie ma chwili do stracenia,
bo każdy dzień więcej, to dzień mniej i mija nasz czas,
więc łap, duś, łap, łap!


Fatamorgana istnienia



piasek to moja wielka miłość
szczególnie ten gorący gorący
gdy w tle fale bujają brzeg 
przechylając go raz w lewo raz w prawo
i mnie też
a skóra pachnie plażowaniem


cały Wszechświat w moich dłoniach
zamknięte w wodospadzie ziarenek
które pytam o datę urodzenia
ale nie pamiętają nie pamiętają

kocham was mówię kocham
nie odchodźcie ode mnie nigdy za daleko
bądźcie mi klepsydrą przepływu życia
bądźcie mi mandalą upływających zdarzeń
niepoliczalną odwzajemnioną miłością
czy ktoś wam mówił że was kocha?
raczej rzadko przyznają


dzień był długi miękki i promienny
dogadzałam sobie nicnierobieniem
nicniemyśleniem nicniemuszeniem
błękitnieniem nieba piaskowaniem
hipnotyzowaniem się ciepłą wolną przestrzenią
oddychaniem oddychaaaniem



wchodziłam do wody a ona ona
układała wzory 
załamywała światło
malowała blaskiem po dnie
i otwierała je - dno pod dnem
zostawiała na skórze kryształki lata


spacerowałam uważnie po kamieniach
i po puszystych zielonych dywanach
było mi najlepiej najlepiej
bo tak właśnie mi jest
między latem a morzem
piaskiem a skórą
niebem a sercem
moc istnienia między skałami
staccato życia między piersiami



słuchałam muzyki sfer w sobie
szukałam muszli i wieczności
gdzieś nieopodal odezwała się mewa
fale łagodnie kołysały moje stopy
a słońce zaczęło zbliżać się do wody
smugą światła malując mi drogę
chodź chodź do mnie wołało


achhh pomyślałam
słońce zaraz będzie brało wieczorną kąpiel!
czy umiem chodzić po wodzie nie wiem
ale może tak 
sprawdzę
a jeśli nie to się nauczę

i nie namyślając się dłużej
by nie stracić iluzorycznej drogi
fatamorgany szczęścia i marzeń
ruszyłam
pobiegłam wprost ku niemu
daleko najbliżej blisko najdalej


W miseczce z dłoni

nadmorskie wieczory zawsze
szumią wiecznością
tęsknotą za tym miejscem
z widokiem na nieskończoność
gdzie mewy, słona skóra po kąpieli, piasek
muszle i patyki wygładzone przez wodę -
o tym właśnie myślę
przyglądając się plaży
przez koronki spódnicy i marzeń


mną we mnie zapełnia się bezruch tej chwili
która znika zanim się jeszcze pojawi
a jednak zostaje przeżyta do końca
od początku, do końca
od startu do mety


melodia eteru kręci się wokół głowy
zaczarowane nuty, tajemne wersety
pieśni syren z dna morza
i perły w muszlach, których nigdy nie sięgnie
niczyja ręka
wszystko jest tajemnicą
a tkanka stworzenioistnienia
głęboko skrywa swoje sekrety


sieć życia w każdej cienkiej łodyżce
w każdym puszku, w ciszy pomiędzy nimi
 i na linii horyzontu tak złudnego
jak fatamorgana oazy
w kropli mojego marzenia 
na dnie morskiej rozety


w miseczce z dłoni układam słońce 
do snu
staccato serca jest kołysanką
a oddech pocałunkiem tak delikatnym
jak muśnięcie piórka na łonie duszy
na łonie kwiatów, morza i nieba
na łonie matki Ziemi
i szczęśliwej kobiety


Modlitwa poranna


świadoma praw i obowiązków
wynikających z rozpoczęcia nowego dnia
uroczyście ślubuję samej sobie
że dołożę wszelkich starań
aby najbliższe 24 godziny mojego życia
były spokojne, szczęśliwe i pełne miłości

tak mi dopomóż
wschodzące na niebie słońce