.

.

Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Traductor
English French German Spain Italian Dutch Russian Portuguese

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Między niebem a jesienią

Między niebem a jesienią jest ta chwila,
gdy zwijam moje lato w odcieniu różowej czerwieni.



Po prostu łapię je z powietrza 
i zwijam na dziewięć miesięcy, aż do czerwca,
gdy znowu w pełni rozwinie się, narodzi na nowo
prosto z łona Ziemi.






Zwijam kwiaty i motyle, bukiety i płatki,

ciepłe rulony wiatru, dłuuugie dni,
słodkie lenistwo na hamaku,
soczyste arbuzy, czereśnie i truskawki,
puste już gniazda ptaków.







Cienie wydłużają się, słońce łagodnieje,
księżyc coraz mocniej uwydatnia swoją siłę zstępującą.
Rano mgły snują się po polach
zaplątując się w babie nitki porozciągane wzdłuż i wszerz.
Pomiędzy nimi dwie istoty lekko unoszą się nad ziemią
trzymając się za ręce... Nostalgia z Melancholią.

Sen nocy letnich wyśnił się do końca,

ale nigdy nie gaśnie całkiem.
Będzie się tlił nowymi marzeniami,
będzie się kołysał, czekał, dojrzewał.



*

 widzę wszystkie zapachy
skoszonych łąk
cicho, wolno, uroczyście
lato szykuje serce
do odejścia, czuję
jego puls w swoich skroniach
i smutek oddzielenia
bo latem właśnie najmocniej
zapuszczam korzenie

dym z kominów splata się z mgłą
lato sznuruje buty
odchodzi z mojego wiersza
odchodzi z mojego spojrzenia

by nie upaść na duchu
opieram się o krawędź nieba
czekam na statki z chmur
co lekko poniosą mnie w dal
poprzez jesienne przestrzenie



A ptaki pozostaną

"... i odejdę. Ale ptaki pozostaną
śpiewając,
i mój ogród pozostanie
z zielonym drzewem, i studnią."
(Juan Ramón Jiménez)


"Byliśmy cicho przez długi czas.
- Jaki był koniec tej historii, don Genaro? - zapytałem.
- Koniec?
- To znaczy kiedy i jak dotarłeś w końcu do Ixtlan?
- Moja podróż nie ma końca. Nigdy nie będzie końca.
Wciąż jestem w drodze do Ixtlan. Jednak czuję czasami,
wydaje mi się, że dzieli mnie od niego tylko jeden krok.
Ale nigdy tam nie dotrę. W mojej podróży nie odnajduję nawet
niegdyś znajomych mi miejsc. Nic nie jest już takie samo.
Odszedłem. I ptaki pozostały, śpiewając.

Don Genaro popatrzył na mnie przenikliwie, 
a później spojrzał w dal, na południe.
- Nigdy nie dotrę do Ixtlan - powiedział".
(Carlos Castaneda)

*




nigdy nie dotrę...

jestem wiatrem
jestem pustą przestrzenią
niewidzialną, ale niezbędną
dlatego mogę się ukryć
między drzewami dwoma
jestem ich milczeniem

jestem ciszą
która wplata się w ciało
w ostatniej chwili przed snem
łącząc się z praoddechem
pierwotnej kobiety
jestem jej wiecznym echem

nigdy nie dotrę
jestem piaskiem złotym
pochłanianym przez fale
wilgotnym zagłębieniem
po odciśniętej dłoni
toczącym się kamieniem

nie dotrę, bo jestem
tą ziemią
na której rozsypały się ziarna
wierszami, które jeszcze we mnie 
zrodzić się mogą
jak dojść bym mogła skoro
ta podróż nigdzie
nie ma końca
a ja sama... jestem drogą...

*

"Poczułem nagłą beztroskę.
A potem siła podobna do wiatru
uniosła ze sobą cały świat..."
(Carlos Castaneda)