Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

W spokoju

"Uciszonymi zmysłami 
odczuwał jakby nikły aromat 
młodej zieleni,
a tykanie zegara odbierał 
niby nieustanne powtarzanie 
jakiejś frazy.
I to nieustanne powtarzanie 
rodziło z wolna w umyśle przysłuchującego się stan, 
za którym było mu tęskno.
Na parę chwil uświadomił sobie niezwykłą prostotę życia, bytu,
i w tej świadomości 
zawarło się w ciągu tych chwil wszystko,
co go otaczało: chód zegara, 
życie kiełkującej trawy,
słodka rzewność tego dnia - 
i on sam.
Było mu tak, jak gdyby 
jego najskrytsze "ja" rzekło 
do siebie:
"Oto teraz zasiadam w spokoju", 
wyjaśniając przez to 
i rozwiązując całą zagadkę bytu".

(Z powieści "Słońce życia" (1916), 
Frans Eemil Sillanpää)



"Każde znaczące miejsce
ma swojego ducha opiekuńczego (daimoniona),
który objawia się 
w sposób doskonały.
Duch wyjątkowych miejsc 
pełen jest kwiatów, ptaków 
i innych zwierząt,
przejawia się w nieskazitelności czynów ludzi tam mieszkających.


Góry swą niewymowną doskonałość ukazują w lśnieniu 
i w łagodnym blasku szarotek,
podobnych do kryształków śniegu.

Następujące po sobie 
warstwy ziemi mienią się
nieopisanym pięknem 
Tak jest we wszystkich 
miejscach na świecie.
To niezmienna zasada".



"Każda ścieżka i dróżka ma swoją wrażliwość i życie psychiczne,
ukształtowana została 
pod wpływem świadomości tych,
którzy ją wydeptali 
i którzy nią uczęszczają".


Właśnie dlatego 
niektóre stare drogi
mają silnie 
energetyzującą osobowość 
i mogą pozwolić nam
wznieść się na wyższy 
poziom istnienia,
czyniąc człowieka otwartym 
na inspirację
płynącą z ducha tego miejsca".

(Natalie i Michel Vougt)


***

W spokoju, 
między kartkami lata, 
rozmyślam
o drogach cichych 
lub pełnych kroków, 
i kurzu przydrożnym, 
tęsknotach i bajkach, 
kwiatach jednej nocy
i zawiązujących się właśnie 
żołędziach.
Oto sierpień. Sierpy idą w ruch.
Siano upojnie pachnące.
Pierwsze grzyby, 
pierwsze odloty ptaków...
Dojrzewanie owoców i warzyw. 
Zbiory.
Noce chłodniejsze, atłas nieba rozgwieżdżony.
Ja tutaj, a tam, w oddali - góry. 
Za nimi ocean.
Wokół miejsca ulubione, 
często odwiedzane.

Płatki lata opadają. 
Powoli, powoli, 
prawie niezauważalnie,
ale jednak. 
Zmiany obracają mnie 
w kole czasu. 
Łagodnie.
Jest ładnie, jest tak ładnie :)


Kto wie, czy te obłoki,
co bezkształtnie o świcie
po niebie suną szerokim,
rozpłyną się w końcu w błękicie?
A przestrzeń wokół, 
o czym szumi?
Czym wieje?
Może się z nas ona 
niczym człowiek śmieje.
Tak, trzeba stąd ruszyć.
Pójść w stronę szczytu
i ręce puste podnieść
do błękitu.

             (Stevan Raičković)