Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Nie ty, nie mnie

powróciłem tam, gdzie zacząłem
wygrałem czy straciłem?
wszystko jest wygraną
jeśli wszystko jest stracone

idę w głąb siebie
przestrzeń jest we mnie
miejsca krzyżują się ze sobą
trzepoczą się obecności
na mgnienie przestrzeni

wędruję w miejscu
nigdy nie dojdziemy
nigdy nas nie ma tam
gdzie jesteśmy
to nie przeszłość
to teraz jest nietykalne

(Octavio Paz)

*



żyje na niby, żyje naprawdę
w ciemnościach świtu, we śnie, we mgle
między słowami w przydługich listach
w pustych słoikach na szafy dnie

zrywa wskazówki na cyferblacie
chowa obrazy z mężczyzną w tle –
chowa na później, na zaś, na nigdy
ty, ja, nie ty, nie mnie, nie mnie

dzika natura, dziwna kobieta
znowu odeszła, nikt nie wie gdzie
tylko się za nią trawy kołyszą
ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...



Szklanka życia

"... i już tylko kwiaty
rzucają cień na życie"

(Maria Pawlikowska-Jasnorzewska)

*


szalik wspomnień zawiązuję
do tyłu, przede mną
wiosna jesieni życia
wolna czasoprzestrzeń
do usłania różami, albo
polnymi kwiatami
miodem codzienności
czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów
i stukaniem korali
spadających lat

 poruszam się coraz wolniej
bo nie ma po co się spieszyć
szklanka życia i tak nieustannie
wypełnia się światłocieniem
obrotu Ziemi i szemraniem planet
a na samym dnie mojego księżyca
rodzi się pełnia



Akt Drugi

w miejscach zdarzeń losowych
dzieją się różne światy
w każdej chwili możesz 
wejść albo wyjść
drzwiami których nie ma

choć nie znasz drogi
i tak tam trafisz
bezbłędnie i punktualnie
odciśniętych na wietrze

wróżę właśnie dziś:

nie spotkamy się nigdy
albo spotkamy się zawsze
co po czym nastąpi
i czy jednak w ogóle
dowiesz się z ruchu ust
gdy postawię ci karty


i kolejną lampkę szampana

i kolejną lampkę szampana


potem wszystko zapomnij
i przed pierwszym zwiastunem
świtu Nowego Roku
odejdź bezszelestnie

lubię budzić się sama


"Nieważne, jakiego wieku dożywa kobieta,
nieważne, ile mija lat, wciąż ma przed sobą kolejne epoki,
etapy, pierwsze razy.
Na tym właśnie polega inicjacja:
tworzy arkady, szereg łuków, 
do których przejścia musimy się przygotować, 
by dotrzeć do nowego
wymiaru poznania i istnienia".
Gdy parę dziesiątków lat 
już za nami
i kolejny rok odchodzi - refleksja:
tak, to już Życia Akt Drugi.
Zasiedlam się w nim coraz bardziej, przestawiam to i owo, 
przemeblowuję, przesuwam, 
przynoszę i wynoszę,
niszczę i stwarzam, buduję i rujnuję,
odkopuję i zakopuję, 
śmieję się i płaczę, 
tracę i zyskuję.

Kredą na ścianie 
rysuję sobie drzwi.
Otwieram je i przechodzę 
na drugą stronę.
Gdzie wtedy jestem?
O niebo dalej.