Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Pejzaż pogodny


kot zakłada wiosenne futro
i wiośnieje mu dusza
podpinamy uśmiech
do podszewki marca
podglądamy trawy
i rozkwit pejzaży
Poeto wszechmocny wszelkich rzeczy
widzialnych i niewidzialnych
pięknie napisałeś ten świat!







Rozplatam gałęzie

"stoję na brzegu
przejezdnej drogi
czas śpi w moim cieniu

poprzez kruchość liści
rozplatam gałęzie
i wydobywam słońce"

(Halina Poświatowska)



przebija szept wiosny
by nowe przyjść mogło
coś innego przemija
coś innego się oddala

w drewnianej podłodze
budzą się wszystkie sęki
cicho skrzypi furtka
w moim starym domu
na zboczu marzeń
czas zatrzymał się odkąd
kukułka uciekła z zegara


którą to wiosnę
odmierza jaśmin?
jaka to pora życia?
nie chcę wiedzieć
zawieszona w bezczasie
między snem a jawą


coś krąży i zmysły zniewala




Rozbieram duszę

szelest dnia
marszczy wodę
od strony nieba

rozbieram duszę
do kąpieli, zanurza się
ledwie muskając powierzchnię

po chwili łagodnie tonie
pociągając mnie za sobą
na samo dno raju