Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

8 miesiąc - agosto


agosto czyli sierpień w Andaluzji
głęboko gorący piach
sukienki jak wiatr
jest tak jak lubię

pod koniec wakacji turyści
z żalem odjeżdżają
w swoje zimne strony
a ja właśnie tutaj
zewsząd wracam do domu

to właśnie jest szczęście
szklą się łuski horyzontu
oddycham wrzącą przestrzenią
jest tak jak lubię

9:10



niektóre chwile
wyróżniają się
na tarczy mojego zegara

na przykład 9:10
ulubiona godzina
na filiżankę zielonej
herbaty
i powitanie słońca

albo 20:15
gdy milkną odgłosy obowiązków
trzeba - muszę - należy
uspakaja się powoli
adrenalina dnia
czas na
miętowe after eight

lub 4:20 nad ranem
przerwa w marzeniach
przełom w snach 
oniryczne ciepło 
w rozleniwionym snem ciele
i jest tak miękko i dobrze
że zaczynam żałować
że wkrótce
skończy się noc

Niezapomniana wizyta

u Los Alpaqueros, czyli u Zosi i Janusza.

Nie wiem, co takiego kręci się u nich "w domu i zagrodzie",
że jak się wejdzie, to w ogóle nie ma się ochoty wyjść.
Może Dobry Duch?
Albo po prostu ich niezwykła gościnność,
życzliwość i dobre serce?
Można by bez końca słuchać opowieści
o ich życiowych przygodach i wędrówkach,
z których ostatnia zaprowadziła ich właśnie tutaj -
do samotnego domu na skraju lasu,
gdzie "tworzą, aby żyć i żyją, aby tworzyć".


Oprócz długich rozmów o tym, co było i o tym, co będzie,
i co dobrze by było, aby było -
były też pierogi z jagodami i pyszne ciasto jagodowe,
i absolutne najlepszy ser, jaki kiedykolwiek jadłam...


...zaduma nad tym, ile to czynności,
czasu i umiejętności potrzeba, aby pozyskać wełnę
(i aby zamieniła się potem w piękny, na przykład, sweter)


... przytulanki Klaudii z maleńką Albą,
która urodziła się o świcie w dniu naszej wizyty,
i której Klaudia wymyśliła imię
(alba po hiszpańsku znaczy świt)



warsztat pracy Janusza, czyli małe wtajemniczenie


 
... i one, alpaki - andyjskie cuda, magiczne i hipnotyczne...
zapatrzenie się na nie powoduje zatrzymanie w czasie -
nagle nigdzie się człowiek nie spieszy,
nic nie musi i właściwie znika,
przestaje istnieć, sam siebie zapomina...










na rękach u Zosi mała Alba




                                                 Alba w obiektywie Klaudii

 


.
.
.

a my to co? gorsze??  😉


 
Więcej o Los Alpaqueros, ich życiu i twórczości
znajdziecie tutaj: