Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Co do sekundy

Przyjrzałam się dokładnie, 
jak to jest z tym przesileniem.
I kiedy tak naprawdę ciemności 
ustępują miejsca światłu.
Przyjrzałam się temu co do sekundy.
Bo przecież nie dzieje się to
jednego dnia.
To proces.


Światło zaczyna przeciskać się 
małymi porcjami 
najpierw odwracając koło 
zachodów słońca, 
a dopiero 21 dni później 
odwraca się koło wschodów.

W miejscu, w którym mieszkam, 
najdłuższy wieczór 
w całym rocznym cyklu
był 14 grudnia. 
15 grudnia słońce zaszło już 
o 13 sekund później, 
16 grudnia o 28 sekund,
17 grudnia o 36 sekund.
21 grudnia wieczór ma już 
o 2 minuty i 22 sekundy więcej światła.
Wieczór.

Bo poranki wciąż jeszcze 
są coraz dłużej ciemne!
15 grudnia słońce wzeszło 
o 46 sekund później 
niż poprzedniego dnia,
18 grudnia - o 2 minuty 4 sekundy później,
a 21-go rozwidniło się prawie 
o 4 minuty później niż 15-go.
Zatem bilans cały czas jest ujemny.
Wieczór już powoli dostaje 
coraz więcej światła,
ale poranek wciąż przechyla szalę 
w kierunku skracania się dnia.

Kiedy dzień zacznie się wydłużać?
30 grudnia.
Co prawda rano wciąż jeszcze 
coraz później będzie się rozwidniać,
jednak wieczór będzie już miał 
o tyle więcej światła,
że całościowo zyskamy 25 sekund.

Poranne koło wschodów 
zatrzyma się dopiero 3 i 4 stycznia.
W te dwa dni słońce wzejdzie 
dokładnie o tej samej porze,
by 5 stycznia rano 4 sekundami 
zacząć ruch odwrotny - 
ku wydłużaniu dnia,
co zachody zrobiły już 
trzy tygodnie wcześniej
i gdy teraz ranek da nam 
te 4 sekundy światła więcej,
to wieczór już 13 minut 36 sekund.
6 stycznia rano będzie to 
9 sekund i ten ruch 
wydłużający dzień wschodem
będzie trwał do 16 czerwca, 
kiedy to 2 sekundami
zacznie się znowu ruch ku skracaniu dnia.
Wieczorem natomiast ruch odwrotny 
zacznie się 27 czerwca 1 sekundą.
Najwięcej światła wieczorem będzie 
26 czerwca.


Zatem realnie dzień zacznie się wydłużać 
30 stycznia.
I to będzie moje święto powrotu światła, 
zwycięstwa słońca,
czas wychodzenia z ciemności i cienia.
Bo dla mnie najpiękniejsze święta 
są te realne, rzeczywiste,
kiedy coś dzieje się naprawdę. 
Teraz.

Lubię świętować cykle natury.
To daje mi poczucie porządku, 
harmonii, spokoju,
pewność, że  wszystko jest 
na swoim miejscu i że jest tak, 
jak ma być.

Przesilenia. Zaćmienia. 
Zbiory, plony, obfitość i czas braku.
Zmiany pór roku, gdy powoli 
następuje zmiana dekoracji.
Na zewnątrz i wewnątrz.
Bez pośredników.

Lubię sterować sobą 
w rytm wewnętrznej busoli.
Lubię celebrować to, 
co ze mną rezonuje, tu i teraz.
Moja niedziela nie zawsze 
wypada w niedzielę.
A świętowanie często 
nie pokrywa się 
z ogólnie przyjętymi datami.


"Najpiękniejsze ze wszystkich świąt 
są te
trzymane w tajemnicy i ciszy.
Tajemne rocznice naszego serca..."
(Henry Wadsworth Longfellow)