by lato we mnie
mogło wybrzmieć do końca
uspakajam zmysły
coś opada miękko
na samo dno duszy
z lekkim dźwiękiem
niepokoju
to świadomość
przemijania:
dopiero początek
już zaraz koniec
wdycham całą sobą
zakładam jesienną okładkę
w zeszycie na wiersze
ostatnie dni lata
zaplątane
w fałdach spódnicy wiatru
w kieszeni cienia
na rozgrzanej ziemi
czekam na deszcz
zaplątane
w fałdach spódnicy wiatru
w kieszeni cienia
na rozgrzanej ziemi
czekam na deszcz
bo w słotny, lśniący wilgocią dzień
będziesz ze mną zbierał kasztany
czekam, czekam na deszcz