Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Nicość

 półcienie moich ziemskich dni
szeptem zbliżam się do siebie 
coraz większą duszą miłości 

inne światy stukają 
w okiennice mojego domu 
nie otwieram okna bo wiem 
że zabrać mnie chcą po kryjomu 

jeszcze nie mogę pójść 
po ich roztańczonych trawach 
jeszcze nie mogę dać się ponieść 


poczekam aż zgasną gwiazdy 
posłucham co piszczy w trawie 
o czym syczy leśna mgławica 

coraz większą duszą życia 
ciało iluzji odzieram do kości 
idę samotnie przez blade przestrzenie 
oddechem zbliżam się do nicości 


"Oddychaj.
Oddychaj długo i głęboko.
Oddychaj powoli i łagodnie.
Wdychaj miłą,
słodką nicość życia,
tak pełną energii,
tak pełną miłości".
(Neale Donald Walsch)

Pustka po codzienności

Ktoś kiedyś zauważył,
że ludzie chcieliby tutaj żyć wiecznie,
a często nie wiedzą co zrobić
z jednym deszczowym wieczorem.
Hmmm...


Ja mam jakoś trochę 
na odwrót, bo ani nie chciałabym 
tutaj żyć wiecznie,
ani nie przypominam sobie,
żebym kiedykolwiek się nudziła.
Nawet jak nic nie robię,
to jestem bardzo zajęta 😁.
Nicniemuszenie pomnożone
przez nicnierobienie to bardzo
poważne zajęcie 🤭.
Albo takie wirowanie wokół
własnej osi, albo huśtanie się.
Bujanie w obłokach,
ooo tak, uwielbiam,
 no i te niebieskie migdały,
no wiecie 😉.



O niczym wtedy nie myślę,
no chyba że o tych
niebieskich migdałach właśnie.
Na ogół, 
bo czasami wpada na mnie
znienacka zupełnie 
jakaś myśl.
Na przykład taka:
co ja robiłam rok temu o tej porze?
11 kwietnia 2025.
Nie pamiętam.
Albo 17 września 1998?
27 lutego 1982?
5 listopada 2001?
Nic.
Pusta otchłań niepamięci.


Bo jeśli nie wydarzyło się
coś znaczącego,
to nie pamiętamy nic z naszych
przeżytych dni 🤷.


A zatem jeśli było
coś-gdzieś-kiedyś
nie w tym ciele (o ile było),
to jak mielibyśmy to pamiętać,
skoro tak niewiele zostaje w pamięci
z aktualnego życia?

Są jednak jakieś przebłyski.
Powiedziałabym nawet,
że więcej we mnie pamięci tego
"coś-gdzieś-kiedyś"
(cokolwiek to znaczy 😆)
niż tego tutejszego.
Dlatego tęsknota...


Może powinnam mniej latać
na tych smokach 🐲? 
Mniej się huśtać i wirować?
Mniej bujać w obłokach?
Może ja jakaś odleciana jestem?
Za mało w ten świat się wkręcam?


8 sierpnia 2842?
Nie wiem.
Nie pamiętam.
😁

ASMR

 ASMR 
czyli 
samoistna odpowiedź 
meridianów czuciowych.

Są takie bodźce, 
które powodują ciary
mrowienie, gęsią skórkę.
Zaczyna się często od głowy 
i schodzi coraz niżej 
wzdłuż kręgosłupa.


Zatapiamy się w odczuciu 
niezwykłej przyjemności, 
relaksu, dobrostanu. 
Piękny widok, 
szept (soft voice), 
głaskanie, 
elektryzujące wspomnienie, 
melodia, echo 
lub cisza najcichsza 
w szczelinie skalnej, 
zapach, o tak, zapach ma tę moc,
stuknięcie łyżeczki o filiżankę,
głaskanie, mruczenie,
trzepot skrzydeł,
lub suszonej na wietrze pościeli,
dotyk piórka,
myśl o ...


Gdy robi się wystarczająco ciepło, 
pakuję śpiwór 
i parę niezbędników, 
i ruszam nad morze, 
by zostać na noc.
To jest moje ASMR.
Zawsze.
Niezmiennie.
Już sama myśl 
i widoku kołujących 
nad głową mew,
a potem o tym
jak rozkładam letni,
kolorowy, bawełniany śpiwór,
delikatnie wsuwam się 
do środka,
dźwięk zaciągania suwaka,
słony zapach unoszący się 
w powietrzu,
nicniemuszenie,
obserwowanie zapadającego zmroku,
aż w końcu gwiazdy...
Już sama myśl 
o osuwaniu się w sen
to jest moje wielkie 
ASMR.

A jakie jest Twoje?
Co powoduje, że drżysz
z przyjemności?
To mrowienie, westchnienie,
dotyk 
podskórnego szczęścia.

Aż w końcu wszystko 
uspakaja się 
i wchodzisz w stan 
absolutnej równowagi
ze wszystkim, co jest
i co nie jest.
I znikasz
jak kropla w oceanie.
A ocean znika
jak kropla w wodach
jak ruch w bezruchu Tao,
jak mgła, jak iskra, jak czar...


O tak!
Już zbliża się ten czas,
gdy budzę się 
na ciepłym piasku,