Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Ziemia niczyja

 Wymyślam. Odwiedzam. Mogę.
Wymyślam moje światy
Odwiedzam je.
Mogę w nich żyć.
A tam...

Rozsuwam. Latam. Przekraczam.
Rozsuwam kontynenty.
Latam poza horyzont.
Przekraczam nieprzekraczalne.


Sięgam. Oddycham. Potrafię.
Sięgam, gdzie wzrok nie sięga.
Oddycham biodrami.
Potrafię, bo wiem, że potrafię.



Żegnam. Witam. Bawię się.
Żegnam lato.
Witam jesień.
Zaklinam to i owo.
Patykami się bawię.


Tak. Tak. Tak.
Tak dla moich kolorów.
Tak dla moich kroków.
Tak, bo tak jest, jak jest,
gdy ziemię mam nad głową,
a niebo pod stopami.

Tak, tak, tak,
zjem owoc, jak pierwsza kobieta,
która wcale nie była pierwsza -
kusi mnie jego słodycz
i podobna do mojej dojrzałość.


Drzewa. Chmury. Trawy.
Drzewa w oddali.
Chmury płynęły.
Trawy szumiały.

Ziemia niczyja może być wszędzie tam,
gdzie czuję się sobą, 
gdzie czuję się wolna,
co ogniem wewnętrznym pali.



Tik, tik, tak
czas nie mija, bo mój czas
jest pionowy,
a ścieżka moja ukryta wśród gór
znika, gdy tylko echo stóp
się oddali.


Tak, tak, tak
tak minął ostatni dzień lata,
wieczór niesie ciemniejsze chmury,
zakładam sweter,
zakładam uśmiech,
zakładam, że jaskółki szybko wrócą...


... a teraz biegnę w drogę powrotną,
bo wiatr coraz silniejszy
puste ścieżki zamiata -



a w ciepłym domu czeka
ogień w kominku,
wygodny fotel z miękkim kocem
i dobrą książką z happy endem,
słodycz fig
i gorąca herbata.


P.S. "Żyć w pełni, to być zawsze
na ziemi niczyjej".

Kłosy. I malwy.


"Zacznij od miejsca, w którym jesteś.
Każde miejsce jest dobre,
bo wszystkie punkty są na obwodzie,
a centrum jest dostępne z każdego z nich.
Skieruj się więc do centrum,
nie przejmuj się tym, gdzie jesteś".
(Osho)

*

nie musimy już nigdzie iść
żadną ścieżką, żadnymi polami
zostańmy wśród smugi wiatru
usiądźmy...  gdzie popadnie

nic nie mówmy, nie róbmy nic
nieruchomo pośród rozstajów
połóżmy się w poprzek drogi
gdziekolwiek, gdzie nikt nas nie znajdzie

ukoją nas senne ballady
dojrzeją w nas kłosy i malwy
u zbiegu braku dróg
nic nigdy nie przepadnie



"na zakręcie ulicy
bez powodu
tak sobie
niczym wtargnięcie morza
albo rozkołysanie łanów kukurydzy
jak przebicie się słońca przez chmury -
radość
fontanna ulotnego szczęścia: ach!
być po prostu żywym
rozłupać granat tej właśnie godziny
i wysysać zeń pestka po pestce"
(Octavio Paz)


*

Ziarno już się suszy. Kłosy dojrzały.
Odleciały dmuchawce.
Przekwitły stokrotki, malwy, dziurawce.
Ale nie we mnie.
We mnie wciąż będzie ich słodycz i obfitość,
nawet gdy jesień miejsce lata zajmie.
Będzie tutaj, teraz, zawsze.
Każde miejsce jest dobre, każdy czas.
U zbiegu braku dróg
nic nigdy nie przepadnie.

Już teraz

"Lato.
Lato jest zawsze wyjątkowe,
czy to gorące, czy zimne, suche czy wilgotne".
(Gustave Flaubert)


"Ale czy ktoś, kto kiedykolwiek widział lato -
oszałamiające eksplozje zieleni,
niebo rozświetlone cudownymi zachodami słońca,
bogactwo kwiatów i wiatr, który pachnie jak miód -
mógłby wybrać śnieg?"
(Lauren Oliver)



*


już teraz
suszę powoli płatki róż
niczym bieliznę na sznurze
zbieram pióra zgubione
muszle niechciane
przez morze

już teraz
czas letni ukryłam
w zakorkowanej butelce
wiatr ciepły - we włosach
fal słone krople -
na skórze

lato powoli plecak pakuje
rozgląda się
by czegoś nie zapomnieć
zanim odejdzie

poszłabym razem z nim
bo już teraz
za nim tęsknię

zamykam w sobie 
długie wieczory na huśtawce
poranne otwieranie okien
na oścież
smak czereśni i zapach brzoskwiń

już teraz
jaskółki skrzydła szykują
ja swetry i cieplejsze sukienki

patrzę w niebo zasnute chmurami
jesień też jest piękna, wiem, ale
nie chcę jesieni, nie chcę zimy, nie chcę wiosny
chcę tylko wiecznego lata -
myślę, podczas gdy niebo
opuszcza się coraz niżej

zbiera się na burzę