Lubię wyjść z siebie i usiąść obok. Spojrzeć sobie w oczy lub czterema oczami w dal. Przede mną wiosna jesieni życia, wolna czasoprzestrzeń do usłania różami albo polnymi kwiatami, miodem codzienności, czekoladą zmierzchów, mlekiem świtów i stukaniem korali spadających lat. Dłonią w powietrzu rysuję sobie drzwi. Codziennie otwieram je i przechodzę na drugą stronę. Gdzie wtedy jestem? O niebo dalej...


Translate

Obserwuj Miejsce Spotkań Wymyślonych

Z końcem karnawału

mężczyzna blues i kobieta flamenco
to niecodzienna para
on na gitarze brzdąka
ona w tańcu się spala

gdy karnawał po świecie się toczy
kiedy grzeszy Copa Cabana
on - zakłada kapelusz
ona rozsuwa kolana

plaża w Rio gorąca jak miłość
a noc się bawi do rana
on - całuje namiętnie
ona sambą faluje rozgrzana

wnet powrócą na karty wiersza
niegrzeczni jak kropla szampana
on w swoim czarnym sombrero
ona – nie do końca ubrana

rysunek: Klaudia Bajorek

Otwarte drogi

kłody, przeszkody
trudności, zasadzki
ślepa uliczka
zamknięta droga

złe przeczucia, nocne strachy
upiory

nie wchodź!

otwarte drogi
dzieją się
bez wysiłku


Samotny

jest północ, to nie jest pora aniołów
a na duchy nie czeka nikt wcale
ktoś wciąż jednak podąża 
za twoimi plecami
woda drąży ślady 
na rozmokłym sianie

nie raz pierwszy, nie drugi 
tą ścieżką okrężną
smukły cień śledzi bluesa 
za smętną gitarą
ale ty – choć samotny, 
nie odwracasz się nigdy
pogodzony ze sobą jak nad ranem 
sen z marą

pusty wóz tak znajomy 
w krainie żebraków
nic nie mają to i stracić 
nie mogą za wiele
północ już, a to nie jest pora aniołów
lecz kobieta z gitarą 
znowu czeka na ciebie

Rysunek: Klaudia Bajorek